Sadowska wściekła na stewardessę!

None

1 z 5Beata Sadowska

Obraz
© mwmedia

Oburzona dziennikarka opisała sytuację z samolotu.

Wydawać by się mogło, że znane osoby spotykają przywileje na każdym kroku. Podróże w luksusowych warunkach, dodatkowe gratisy, wygodniejsze miejsca... Okazuje się, że nie zawsze tak jest, czego przykładem może być niemiłe doświadczenie Beaty Sadowskiej. Prezenterka Polsat Cafe wracała kilka dni temu z krótkiego wypoczynku na Fuertaventurze i doświadczyła opryskliwego zachowania załogi pokładu. W efekcie wróciła do Polski z chorym synem i z kiepską opinią o przewoźniku. Co się stało?

2 z 5Beata Sadowska

Obraz
© ons.pl

Już nigdy nie polecę czarterem tych linii. No chyba że ktoś przeszkoli pracowników, co to znaczy wrażliwość na drugiego człowieka. Zwykła dobra wola. Chęć pomocy. Albo zwyczajnie - profesjonalizm - napisała na swoim blogu Beata.

3 z 5Beata Sadowska

Obraz
© mwmedia

Okazuje się, że Sadowska z siedmiomiesięcznym Tytus zostali posadzeni w jednym ze środkowych rzędów samolotu, gdzie był największy przeciąg. Dziennikarka chciała przesiąść się do pierwszego rzędu, który był wolny. Stewardessy zbywały ją i twierdziły, że to niemożliwe, bo te miejsca muszą zostać wolne na wypadek, gdyby któryś z pasażerów źle się poczuł.

4 z 5Beata Sadowska

Obraz
© mwmedia

Po czasie okazało się, że pierwszy rząd był jednak zajęty...

Grzecznie podróżowały w nim - na fotelach oczywiście! - torby i laptopy szefowej pokładu i stewardess. Najwyraźniej ich nie dotyczy zakaz i reguła: wolne, gdyby ktoś się źle poczuł. Najwyraźniej torby zeskoczą z tych siedzeń dużo szybciej niż sprawna mama z dzieckiem. A w razie czego, z pewnością te torby i laptopy otworzą drzwi ewakuacyjne... Ech!

5 z 5Beata Sadowska

Obraz
© ons.pl

Beata zapewnia, że już nigdy nie poleci liniami, które tak potraktowały matkę z małym dzieckiem.

Niewiarygodne, jak odrobina władzy degeneruje. Jak łatwo ulec pokusie pokazania, kto tu rządzi. I pomyśleć, że wystarczyłaby przyjazna rozmowa. Wytłumaczenie, z jakiego powodu, dlaczego. Zamiast tego było chamstwo, złośliwość i olewanie, bo lekceważenie nie oddaje zachowania ekipy samolotu. Tysiek niestety rozchorował się po tej podróży, zgodnie z przewidywaniami doświadczonej współpasażerki- napisała.

Też jesteście oburzeni?

Wybrane dla Ciebie