Tede kroczy swoją drogą
Tede, czyli Jacek Graniecki, postanowił zostać muzykiem mimo sprzeciwu rodziców. Jak sam przyznał - "trzeba być sobą".
Juror z "Fabryki Gwiazd" zastanawiał się ostatnio, kim mógłby zostać, gdyby nie był raperem.
- Może zostałbym dziennikarzem, może pracowałbym w radiu. Rodzice najpierw chcieli, żebym poszedł na prawo, potem sugerowali dziennikarstwo - zdradził muzyk w Fakt TV.
Tede doskonale wiedział, kim chce być i postanowił kroczyć własną drogą.
-_ Ja jednak chciałem iść własną drogą. W muzyce do wszystkiego doszedłem sam. Tata nie kupił moich płyt, nie napisał mi tekstów, nie nagrał muzyki, nie zagrał za mnie koncertów. To jest moja satysfakcja, ale myślę, że i moich rodziców też_ - powiedział magazynowi.
Dzięki twardej osobowości muzykowi udało się zabrnąć tak daleko, że stał się pewnego rodzaju idolem.
- Ostatnio zdziwiłem się, bo w pewnych badaniach socjologicznych robionych wśród młodzieży okazało się, że byłem drugim autorytetem po papieżu. Trochę mnie to przestraszyło. Wierzę jednak, że każdy ma własny rozum i wie, że nie można nikogo ślepo naśladować. Można się inspirować, ale zawsze trzeba być sobą - stwierdził muzyk.
Chcielibyście, aby Tedunio był Waszym ziomkiem? :)