Trwa ładowanie...
d4jhy47

Maja Bohosiewicz pożegnała psa. Dodała poruszający post

Lisia była adoptowanym psem Mai Bohosiewicz. Niestety, aktorka musiała pożegnać się z ukochanym pupilem. Bardzo to przeżyła.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Maja Bohosiewicz pożegnała psa
Maja Bohosiewicz pożegnała psa (ons.pl)
d4jhy47

Maja Bohosiewicz podzieliła się z obserwatorami smutną informacją. Podczas pobytu w Trójmieście Lisię potrącił samochód. Po wizycie u weterynarza okazało się, że psa trzeba uśpić. Poza tym suczka przygarnięta przez aktorkę chorowała już od dłuższego czasu.

"Wszyscy dobrze wiecie, że była niezłą jajcarą. Lisiunia odeszła w spokoju, bez bólu, zjadła sobie pęto kiełbasy i była przy nas. Odprowadziliśmy ją do końca i wiem, że dobrze zrobiliśmy. Czuję wewnętrzny spokój i choć jest mi okropnie smutno, wiem, że miała najcudowniejszy dom przez ponad 5 lat" - pisze Maja.

ZOBACZ: Maja Bohosiewicz panikuje przed spotkaniem z paparazzi

W dalszej części aktorka napisała więcej o tym, co się wydarzyło.

d4jhy47

"Lisia była niezwykła, ale ostatnio nie pokazywałam wam jej, bo była bardzo schorowana i otępiała. Dwa dni temu weszła pod koła samochodu. Ten będzie mi się śnił jeszcze wiele razy, bo wszystko trwało lata. A wyciąganie ukochanego psa spod kół samochodu na oczach dzieci, jej krzyk, panika, a potem diagnoza..."

Maja Bohosiewicz podkreśliła też, że w czasie wypadku Lisia była na smyczy i weszła pod samochód zaparkowany na chodniku. Kierowca nie zauważył psa, ponieważ suczka schowała się tak, że nie było to możliwe i cofnął wprost na Lisię. Aktorka nie ukrywa, że jest jej bardzo przykro. Na filmikach, które dodaje, jest poruszona i zapłakana.

Przeczytaj: Gwiazdy apelują o pomoc dla 5-letniej Frani. Potrzebna krew dla dziewczynki

Gwiazda dodała też post ze zdjęciem Lisi.

d4jhy47

- Byłaś najbrzydszym psem w schronisku, a oczarowałaś nas od razu. Życie z tobą nie należało do łatwych, godziny z bhawiorystami, problemy neurologiczne, padaczki, nigdy niezaspokojony głód. Składałaś się z miłości i ukradzionych naleśników i kilku krzywych zębów. Byłaś z naszą rodziną od zawsze, pilnując mojego ciążowego brzucha i gryząc po kostkach sąsiadów w windzie, kiedy jechaliśmy z wózkiem. Dziękuje ci za te lata i oddycham z ulgą, że nie słyszę już twojego przeraźliwego płaczu z bólu. Biegaj po różowym niebie, zasikaj tam najdroższe materace i jedź tyle kiełbasy, ile tylko wlezie. I czekam na ciebie w innym wcieleniu.

d4jhy47

Podziel się opinią

Share

d4jhy47

d4jhy47