Trwa ładowanie...

Gang Śródmieście: muzyczna rewolucja przestała mieć rację bytu. Ulica słucha disco polo

Kiedyś modny był Gang Albanii, teraz Gang Śródmieście. Trzy artystki, które okrzyknięto muzyczną sensacją, wspierają Polki w walce o równe prawa. Każda ich piosenka to ostry, społeczno-polityczny manifest.

Share

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

Gang Śródmieście: muzyczna rewolucja przestała mieć rację bytu. Ulica słucha disco poloŹródło: Fot. Aga Murak&Hanka Podraza
d35emy4

Kamila Gulbicka, Wirtualna Polska: O tym, jak powstał wasz zespół, czytałam niestworzone historie. A jaka jest ta prawdziwa?

Gang Śródmieście: Tak jak Spice Girls poznałyśmy się w dzieciństwie. Już wtedy zaczęłyśmy kleić pierwsze bity na keyboardzie Fujiya i magnetofonie typu jamnik.

Jakie przyświecają wam cele/idee?

Piszemy piosenki oparte na prawdziwych historiach kobiet i dziewczyn. Chcemy śpiewać o tym, co myślą, czują i przeżywają kobiety, bo znudziły nam się utwory tworzone głównie z męskiej perspektywy. Podobnie jak znudziło nam się wałkowanie schematu, że kolesie zakładają zespoły, a dziewczyny chodzą na ich próby jako groupies. Chciałybyśmy, żeby te proporcje się zmieniły.

d35emy4

Czy sytuacja w kraju sprzyja muzycznej rewolucji?

Niestety coś takiego jak muzyczna rewolucja chyba w ogóle przestało mieć rację bytu. Czego słucha ulica? Disco polo. To leci w sklepach, w taksówkach, z okien mieszkań. Młodzież z kolei słucha na cały regulator z komórek Popków i Cypisów. Jest taki hit ostatnio, ma ileśnaście milionów odsłon na YT, w którym podmiot liryczny deklaruje: "Nie chcę żyć polityką, kiedy tłumy na mieście, ja córkom zrobię jeść, warzywka jedz". Więc o jakiej rewolucji my mówimy? Współczesne festiwale muzyczne to rozrywkowe, komercyjne "eventy", nie jeździ się tam po to, żeby walczyć z systemem. Oczywiście można znaleźć muzykę buntu, walki, niezgody, ale ona jest w niszy i raczej nie trafi do mainstreamu. Tam trafiają piosenki przyjemne, grzeczne, niezadrażniające, które mogą lecieć w poczekalni do dentysty czy w windzie w centrum handlowym. A jeśli chcemy rewolucji w muzyce, musimy wykonać pewien wysiłek wyjścia poza to, co podrzucają nam modne magazyny, portale czy radiostacje i przyjrzeć się tzw. scenie niezależnej, która ma tak naprawdę bardzo dużo do zaoferowania.

Muzyka jest pełna złości, gniewu, pretensji. W kogo są uderzone te uczucia? Czy to nie jest tak, że gniew generuje więcej gniewu?

Dla nas piosenka jest dobra, kiedy jest w niej jakaś prawda. Nasze teksty są szczere i dlatego też pełne emocji. Ale nie chcemy atakować nikogo personalnie, raczej zwracamy uwagę na pewne sytuacje, które są niesprawiedliwe i krzywdzące dla kobiet ze względu na to, że są kobietami. Uderzamy w patriarchat jako opresyjny system, który zniewala kobiety, ale też i na swój sposób ogranicza mężczyzn.

Jak wygląda sytuacja kobiet w Polsce na tle Europy?

Żyjemy w Polsce, więc nie mamy porównania. Na pewno sytuacja Polek różni się zasadniczo od sytuacji kobiet w tych krajach, w których aborcja jest legalna, a jest tak prawie wszędzie, z wyjątkiem Polski i Malty. Ostatnio nawet Irlandia przeprowadziła referendum, w którym społeczeństwo opowiedziało się za liberalizacją restrykcyjnego prawa aborcyjnego.

d35emy4

Jaki jest odzew na waszą działalność? Czy macie feedback wyłącznie od kobiet, czy również od mężczyzn? Co mówią? Co piszą? Czym się dzielą?

Odzew jest coraz większy. Cieszy nas to, że listy rzeczywiście przychodzą. Nie możemy teraz zdradzać, o czym kobiety piszą nam w mailach. Te historie ujrzą światło dzienne jako piosenki. Mamy wielu fanów płci męskiej, mamy też fanów i fanki wśród osób transseksualnych oraz osób niebinarnych płciowo, czyli nieidentyfikujących się ani jako stuprocentowa kobieta ani mężczyzna.

Dlaczego pierwsze polskie zespoły, które wygłaszają swój manifest w śpiewie, zaczęły powstawać dopiero kilka lat temu, podczas gdy w np. w USA miało to miejsce już w latach 90.?

Jeden z pierwszych polskich zespołów, który podejmował tematy praw kobiet, crust punkowa grupa Piekło Kobiet, powstał w 1993 r., czyli tak naprawdę trzy lata po Bikini Kill. W składzie były dwie dziewczyny i dwóch chłopaków, a utwory nazywały się np. "Seksistowska świnia" czy "Polowanie na czarownice". Zespół był związany ze sceną anarchopunkową, która od 1996 r. organizowała też feministyczno-queerowe festiwale zwane Nocą Walpurgii, gdzie zawsze można było usłyszeć zaangażowane grające kobiety. Na początku XXI w. powstawało coraz więcej dziewczyńskich kapel i to różnych gatunków, jak np. Mass Kotki, Pogotowie Seksualne czy Los Trabantos. Dziesięć lat temu wspaniała raperka Ania Sool nagrała kawałek "Aborcja", w którym rapowała: "nie macie prawa, nie macie prawa niczego nam zabraniać i niczego nam kazać, nie macie prawa, nie macie prawa, bo moja wolność nikomu w niczym nie przeszkadza". Więc, jak się okazuje, manifestowanie praw kobiet w polskiej muzyce tak naprawdę nie jest wcale takim nowym zjawiskiem, jak mogłoby się wydawać. Natomiast zdecydowanie przydałoby się więcej kobiecych zaangażowanych zespołów zwłaszcza na scenie mainstreamowej.

Fot. Aga Murak&Hanka Podraza
Źródło: Fot. Aga Murak&Hanka Podraza

Czy w Polsce mamy jeszcze autorytety, czy dziś nie ma na kim się wzorować?

Trudno na to odpowiedzieć, bo to kwestia bardzo indywidualna. W Gangu każda z nas jest mocną niezależną osobowością i raczej nie lubimy się wzorować na nikim. Choć potrafimy wskazać osoby z życia publicznego, które bardzo szanujemy i można powiedzieć, że są dla nas autorytetami: Maria Janion, Janina Ochojska, Halina Bortnowska. Niestety wojna między "lewakami" i "prawicowcami" powoduje, że coraz trudniej znaleźć osobę, która byłaby wzorem do naśladowania ponad polityką.

d35emy4

Kobiece ciało stało się produktem wystawionym na sprzedaż. Manipulujemy nim, zmieniamy je, poddajemy drastycznym dietom, siłowni, operacjom. Jeśli mamy za duży biust, stajemy się seksualnym obiektem, jeśli za mały, jesteśmy wyśmiewane. Kiedy kobiety utraciły prawo do posiadania własnego ciała? Jak to odczarować?

Jest w tym pewien paradoks, ale prawo do decydowania o własnym ciele oznacza również prawo do upiększania go, poddawania modyfikacjom. Nawet jeśli jest to efekt terroru piękna, głęboko zakorzenionego uprzedmiotowienia kobiety jako obiektu seksualnego, to z drugiej strony czy mamy prawo osądzać kobiety, które wstrzykują sobie botoks? Mamy je z tego powodu potępiać, wyśmiewać? Za to na pewno warto walczyć z przyczynami takiego stanu rzeczy, np. z wykorzystywaniem kobiecego ciała w seksistowskich reklamach, z tzw. szczuciem cycem, czyli posługiwaniem się wizerunkiem nagich piersi czy wypiętych pośladków na billboardach reklamujących gładź szpachlową albo zupę w proszku. Można zgłaszać takie przypadki do Komisji Etyki Reklamy. Mają na stronie specjalną zakładkę "Złóż skargę" i warto to wykorzystywać, bo to właśnie taki przekaz sączący się zewsząd po cichu każdego dnia ma znaczący wpływ na nasze postrzeganie siebie i świata.

W tekście piosenki występują przekleństwa

To co wyróżnia nas od mężczyzn, to jedynie fizyczność. Dlaczego zatem wciąż musimy udowadniać naszą równość?

No właśnie, cholera! Dlaczego?

d35emy4

Czy matriarchat ma szansę być wskrzeszony i czy ma to sens? A może macie inny pomysł na rolę kobiet w świecie?

Matriarchat brzmi jak negatyw (lub pozytyw) patriarchatu. O ile taki system społeczny rzeczywiście w ogóle kiedyś istniał, to też był hierarchiczny. A przecież nie chodzi o to, żeby w systemie dominacji wymienić jedną płeć na drugą, feminizm to nie film "Seksmisja". Kobiety powinny pełnić w świecie taką rolę, jaką chcą, powinny mieć wybór i takie same możliwości realizowania swoich życiowych czy zawodowych planów i ambicji co mężczyźni.

Fot. Aga Murak&Hanka Podraza
Źródło: Fot. Aga Murak&Hanka Podraza

Czy macie pomysł na dotarcie do szerszej liczby kobiet z różnych pokoleń? Jak śpiewać, żeby słowa trafiły do kobiety, która sama ma już dorosłe córki?

Śpiewamy dla kobiet z różnych pokoleń i wśród naszych słuchaczek są zarówno gimnazjalistki, jak i kobiety, które mają dorosłe córki. Na tym właśnie nam zależy - żeby docierać do kobiet bez względu na wiek, zawód, a nawet poglądy polityczne. Idea siostrzeństwa ponad podziałami brzmi może naiwnie i infantylnie, zwłaszcza dziś, kiedy te podziały stały się tak ostre i radykalne, ale będziemy się jej trzymać. Natomiast żeby rozwalić mur, który nas dzieli, potrzebne są chęci i zaangażowanie po obu stronach. Także po naszej.

icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

d35emy4
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d35emy4