Trwa ładowanie...

Gdyby nie lockdown, nie byłoby "BrzydUli"? "Mieliśmy szczęście"

Ten rok najlepiej definiuje słowo "dziwny". Każdy z nas przeżył swoją małą lub dużą rewolucję. Są też projekty, które powstały właśnie w tym trudnym okresie. Rozmawiamy, jak pandemia wpłynęła na pracę, rodzinę i myślenie o świecie twórców serialu "BrzydUla". Choć jeszcze jedną nogą jesteśmy na planie, to myślami siedzimy już raczej przy świątecznym stole.

Share
Julia Kamińska
Julia Kamińska Źródło: TVN7, Fot: Cezary Piwowarski
d3cassz

Małgorzata Mach, Wirtualna Polska: Rok, który za chwilę pożegnamy, ma właściwie dwa rozpoczęcia. Pierwsze – tak dobrze znane - z chwilą odkorkowania szampana o północy i drugie, nieoczekiwane, gdy zamknięto wszystko, można powiedzieć naszą dotychczasową rzeczywistość. Jak się odnajdujecie w tej nowej sytuacji?

Paulina Kondrak (serialowa Bożenka): Wychodzę z założenia, że każda sytuacja daje korzyści i niedoskonałości. A jeśli chodzi o pandemię, zwłaszcza w tym pierwszym określe lockdownu bardzo dbałam o swoje codzienne rytuały, dużo czytałam i to był czas, kiedy mogłam się skupić na pracy nad sobą, nad inspiracjami, nad odkryciem Marie Kondo i jej technik sprzątania (śmiech).

d3cassz

Julia Kamińska (scenarzystka i serialowa Ula): Jak zaczął się lockdown, byłam w dość uprzywilejowanej sytuacji, bo mogłam po prostu pisać scenariusze do "BrzydUli". Praca na tyle poszła do przodu, że gdy zaczęliśmy zdjęcia, to tych scenariuszy było już naprawdę dużo.

Tak będzie wyglądał sylwester w telewizji

Mam dużo szczęścia, bo mogę pracować. Wielu moich znajomych zostało pozbawionych tej możliwości z dnia na dzień. Oprócz tego, że realizuję się zawodowo jako aktorka i scenarzystka, prowadzę też swój salon fryzjerski "Spiękniej". Przede wszystkim jestem szczęśliwa, że udało mi się zachować ten mój biznes. Wiem, że w środowisku jest bardzo źle, ludzie się pozadłużali. To jest straszne i bardzo mocno nam uświadamia, jak kruche i krótkotrwałe jest to, co mamy.

d3cassz

Marcin Bortkiewicz (jeden z reżyserów): Zdaję sobie sprawę, że jestem szczęściarzem, że mam zajęcie na planie "BrzydUli". Na początku trudno mi się reżyserowało w maseczce. Czułem się niekomunikatywny. Bardzo mnie to irytowało. Ale jednocześnie, jeżeli mam uszanować tę drugą osobą, trzeba zachować tego typu higienę.

Do dzisiaj pamiętam początek lockdownu, jak ubierałem się niczym zamaskowany ninja, żeby wyjść na zakupy i uchronić rodzinę od "zarazka”. A jednocześnie dziadek stojący przede mną w kolejce zdejmował maseczkę, żeby powiedzieć "Słucham?". Wystarczająco dużo upłynęło czasu, żeby powiedzieć, że noszenie maseczek i higiena chronią nas. Wszyscy wychodzimy z tej pandemii inni, zmienieni.

Jak będą wyglądały wasze święta w dobie covidu?

Paulina Kondrak: Produkcja zapewnia nam duży komfort, bo w ostatni dzień zdjęć do "BrzydUli" w tym roku kalendarzowym mamy możliwość zrobienia sobie testu na koronawirusa po planie, żeby się upewnić, że wrócimy do rodzin na święta zdrowi…

d3cassz

Jestem człowiekiem stadnym i lubię ludzi. Jeśli chodzi o święta w tym roku, staramy się z rodziną spędzać je bardzo bezpiecznie i w zgodzie z limitami. Będę częściowo w Warszawie, częściowo w rodzinnym domu na Lubelszczyźnie.

Julia Kamińska: Bardzo często jesteśmy testowani na planie, to wzmaga nasze poczucie bezpieczeństwa. W tym kontekście jest to bardzo dobry element tej pracy.

Ograniczenia nie spędzają nam specjalnie snu z powiek. Nie jesteśmy hucznie świętującą rodziną, w związku z czym będzie podobnie, jak było w poprzednich latach. Oczywiście postaramy się zachowywać wszystkie względy bezpieczeństwa i myślę, że będzie wspaniale.

Marcin Bortkiewicz: U nas co roku od 6. grudnia zaczyna się świąteczna atmosfera. Mam czworo dzieci. Święta spędzę ze swoją najbliższą, ale liczną rodziną. W tym roku zrezygnowaliśmy z choinki. Moja żona ma bardzo piękne kwiaty, w tym duże drzewko szczęścia, i pod nim kładziemy prezenty. A kominek ustroiłem lampkami i wiszą na nim skarpety świąteczne. Mało tego, kupiłem renifera, który świeci na tarasie i rusza głową.

d3cassz

Paulina Kondrak: Też jestem zwolenniczką oszczędzania natury. W tym roku mam małą choinkę w doniczce, którą w przyszłości spróbuję posadzić. Choinka (chyba sztuczna) będzie też u mojego brata, który zaprosił mnie na te święta. Ze świątecznym drzewkiem mamy bardzo dużo wspomnień rodzinnych. Pamiętam, że wielokrotnie się przewracało, a my przywiązywaliśmy je do karnisza.

Julia Kamińska: W mojej pamięci mocno zapisały się święta, w które dostałam wymarzony domek dla lalek. Było to jedno z najbardziej dosadnych przeżyć mojego życia świątecznego.

Małgorzata Mach: Jakie dziś macie podejście do dawania prezentów?

Paulina Kondrak: W tym roku postanowiłam powspierać lokalne firmy. Mam na oku parę przedsiębiorstw, które robią rękodzieło. Bardzo mnie zachwyciły torby pani Aigul, która robi je wraz z córką pod marką "Zhanat" (czyli "raj"). Inicjatywę odkryłam na stronie "Chlebem i solą"... Oprócz tego niektóre rzeczy robię sama rodzinie. Lubię wyplatać. Mojej mamie zafundowałam dzienny relaks w fajnym miejscu (ale to jeszcze tajemnica).

akpa
Paulina KondrakŹródło: akpa, Fot: Filip Radwański

Marcin Bortkiewicz: Moja żona wpadła na genialny w swojej prostocie pomysł, co roku robi koszyk i w tym koszyku losy. Trzyma w ręku kartkę z imieniem osoby, która właśnie losuje i po kolei wyciągamy jeden los z osobą, dla niej robimy prezent. W ten sposób całą rodziną jesteśmy zaktywizowani i mamy przy tym mnóstwo zabawy. W tym roku wylosowałem córkę Mariannę. A dla mnie prezent zrobił Tomasz. Nie chodzi o niespodziankę, ale żeby wspólnie spędzić czas i dać coś, czego ta osoba naprawdę potrzebuje. Z Marianną poszedłem na wyprawę do jeszcze otwartej galerii handlowej i ona wybierała sobie ciuchy. Czułem się fantastycznie, kiedy córka wybierała sobie te rzeczy. Przebierała się w sklepie, a ja mówiłem: "Bierzemy to, to i to".

d3cassz

Małgorzata Mach: Trochę jak w "Pretty Woman"?

Marcin Bortkiewicz: To samo pomyślałem, tylko o oczko lepiej, bo z córką.

Małgorzata Mach: Dopadła was świąteczna gorączka?

Paulina Kondrak: Zawsze biorę czynny udział w przygotowaniach świątecznych. Mam taką rolę, że piekę ciasta i ciasteczka. Wszystkie słodkie rzeczy wychodzą spod mojej ręki i bardzo to lubię. W tym roku spędzam część świąt u brata w Warszawie i słyszałam, że w stolicy jest tradycja wigilijna, że na stole muszą być racuchy z jabłkami. Także to jest moje wyzwanie, żeby takie zrobić, bo podobno się nie da inaczej w Warszawie (śmiech).

d3cassz

Marcin Bortkiewicz: Jak tylko wrócę do domu, zacznę robić bigos bezmięsny na Wigilię. Uwielbiam też śledzie w śmietanie. Zazwyczaj gdy pichcę coś w kuchni, słucham na słuchawkach podcastów "Spoiler Master" Michała Oleszczyka o filmie. Często jest to lepsze niż sam film.

Paulina Kondrak: Ja hobbistycznie lubię śpiewać. Bardzo mi się przydaje ukulele, które sobie kupiłam dwa lata temu. Myślę, że wezmę je ze sobą na święta i będziemy śpiewać piosenki świąteczne i polskie kolędy.

Małgorzata Mach: W TVN7 będzie Sylwester z "BrzydUlą". Czego możemy się spodziewać?

Julia Kamińska: To jest Sylwester nie tylko z "BrzydUlą", ale też z innym produkcjami TVN7. Mogę opowiedzieć, jak będzie wyglądała ta część, którą myśmy realizowali. Gościliśmy na nagraniach z Filipem i Pauliną. Odpowiadaliśmy na pytania od internautów oraz trochę wcześniej odliczaliśmy do północy. Myślę, że będzie to bardzo pozytywny materiał i zapraszam wszystkich do oglądania.

Małgorzata Mach: Czy ktoś za was robi sobie postanowienia na koniec roku?

Paulina Kondrak: Myślę, że to jest bardzo ważne, żeby robić takie podsumowania. Zastanowić się, co zrobić, żeby żyło nam się lepiej. Robię sobie wyzwania: np. w tym roku obrałam sobie za cel, żeby się nauczyć podwójnych skoków na skakance, bo jestem sportowym człowiekiem i to mi się udało. Chciałam się nauczyć grać w szachy i ograć moją mamę.

Małgorzata Mach: Krótkie pytanie na zakończenie - drogie panie, jak radzicie sobie na co dzień z rozpoznawalnością? Uskrzydla czy doskwiera?

Julia Kamińska: W miejscach publicznych nosimy maseczki, dlatego wszystkie osoby publiczne, nawet te najbardziej rozpoznawalne, mogą dziś zaznać anonimowości. Myślę, że dla wielu osób z branży może to być ciekawa odmiana. Chyba że ktoś ma jakąś charakterystyczną cechę - na przykład Paulinę poznałabym wszędzie i w każdej maseczce ze względu na spektakularne, piękne włosy!

Paulina Kondrak: O jesku… (śmiech) Ostatnio ktoś mi napisał, że mnie widział na Floriańskiej w Krakowie, i że "o jesku to chyba byłam ja", ale ogólnie nie doznałam efektów pracy na planie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3cassz

Podziel się opinią

Share
d3cassz
d3cassz