Trwa ładowanie...

Bradley Cooper staczał się na dno. Wyznał, od czego się uzależnił

- Byłem tak pogubiony, że uzależniłem się od kokainy - wyznał Bradley Cooper. Gwiazdor opowiedział o fatalnych początkach kariery.

Bradley Cooper szczerze o swojej przeszłościBradley Cooper szczerze o swojej przeszłościŹródło: Getty Images, fot: 2019 Getty Images
d31o4iz
d31o4iz

Bradley Cooper ma dziś na koncie kilka nominacji do Oscarów. Worek z nagrodami otworzył się, gdy wystąpił w "Poradniku pozytywnego myślenia" i producenci z Hollywood przestali go traktować jako aktora, który gra tylko i wyłącznie w głupiutkich komediach i komediach romantycznych. Fenomenalnie zagrał w "American Hustle", "Narodzinach gwiazdy", ostatnio Akademia doceniła "Zaułek koszmarów" z jego udziałem. Cooper jest w panteonie gwiazd, ale mało kto wie, że początek jego kariery w świecie filmu był dramatyczny.

15 lat temu Cooper grał razem z Jennifer Garner w serialu "Agentka o stu twarzach". W drugim sezonie jego rola została najpierw drastycznie okrojona, a potem Cooper został wyrzucony z obsady. Poszło o uzależnienie od narkotyków, które wyniszczało życie aktora i to do tego stopnia, że miał myśli samobójcze. Potrzebował pomocy.

Cooper o 'Poradniku pozytywnego myślenia'

Cooper ze szczerością opowiedział o tamtych latach jego życia w podcaście "SmartLess" Jasona Batemana, Willa Arnetta i Seana Hayesa. Nazwał je "straconymi". Cooper przyznał, że był zagubiony, chory i uzależniony od kokainy. - Byłem pogrążony w depresji. Dopiero gdy wyszedł "Kac Vegas", gdy miałem 36 lat, pozbierałem się w życiu. Wszystko złe wydarzyło się przed tym, jak dotknęła mnie prawdziwa popularność - mówi Cooper.

d31o4iz

Aktor nie pierwszy raz mówi o tym, jak na początku lat 2000 niemal zniszczył sobie życie. W rozmowie z "The Hollywood Reporter" mówił nie tylko o uzależnieniu od narkotyków, ale i od alkoholu.

- Na jednej z imprez umyślnie uderzyłem głową o betonową podłogę, krzycząc, jaki jestem twardy. Podniosłem się, a krew ciekła mi po twarzy. I zrobiłem to drugi raz. Spędziłem całą noc w szpitalu, czekając, aż mnie pozszywają. Martwiłem się, co ludzie o mnie powiedzą i czy przeżyję kolejny dzień. Zawsze czułem się jak wyrzutek. Byłem zamknięty w swojej głowie. Zrozumiałem, że nie wykorzystuję swojego potencjału i to mnie przeraziło do kości. Wiedziałem, że zmarnuję tak sobie życie, naprawdę je zmarnuję - opowiadał.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d31o4iz
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d31o4iz