Trwa ładowanie...

James Blunt: Przeglądam się w moich piosenkach jak w lustrze

Wszystkie moje piosenki są osobiste. Piszę o moich doświadczeniach. Przyglądam się temu, co mnie przeraża, w czym jestem słaby, czego oczekuję od życia - mówi James Blunt. Opowiada o wydanej właśnie najnowszej płycie "Who We Used To Be".

James Blunt wydał siódmą w dorobku płytęJames Blunt wydał siódmą w dorobku płytęŹródło: Getty Images, fot: 2022 Debbie Hickey
dcuqgnv
dcuqgnv

Urszula Korąkiewicz: To twoja siódma płyta. Wierzysz, że to szczęśliwa liczba?

James Blunt: Nie jestem przesądny. Ale ucieszyłbym się, gdyby udowodniono mi, że się mylę. Wydając płytę "best of" kończyłem kontrakt płytowy. Nowy zacząłem, nagrywając album z piosenkami, które najpewniej nie pojawią się na mojej płycie z największymi hitami. Nie było łatwo go stworzyć. Miałem wiele inspiracji, tych dobrych i tych złych. Utwory, które powstały, to dla mnie bonus tracki do mojego życia. Ale poczułem, że powinienem je nagrać. Nie tylko dla siebie, ale i mojej publiczności. Mam jeszcze o czym opowiadać.

Opowiadasz o miłości, ale także wszystkich jej barwach i składowych. Nawet tych bolesnych, jak strata i żałoba.

Bez wątpienia opowiada o relacjach międzyludzkich. Na przykład piosenka otwierająca, "Saving A Life", opowiada o przyjacielu, któremu próbowałem pomóc. Ciężko patrzeć na to, gdy przyjaciel zmaga się z życiem. Próbujesz mu doradzić, wskazać drogę, ale nie wszystkim da się pomóc. Poza tym wszystko to wydaje ci się łatwe, kiedy czujesz szczęście. I to frustrujące, że nie możesz nic zrobić, ale każdy musi znaleźć swoje wyjście z trudnej sytuacji. Ale jest tu wiele innych piosenek.

dcuqgnv

Piszę też dla moich dzieci, bo chcę ich szczęścia i martwię się o ich przyszłość. Ale przede wszystkim - dla mojej żony. I to znacznie większe wyznania niż w "You're Beautiful". Weźmy np. "All The Love That I Ever Needed". Całą tę miłość dostałem od niej. Stworzyłem też piosenkę dla przyjaciółki, Carrie Fisher. Zmarła w 2016 r., a mnie zajęło bardzo dużo czasu, by o niej napisać. Więc masz rację, moje piosenki opowiadają o miłości, ale nie tej z najprostszej definicji.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Slash: "Ludzie mówili mi, żebym porzucił gitarę"

Mówisz, że rzadko opowiadasz o życiu prywatnym, ale ono często przenika do twoich piosenek. Otwieranie się w piosenkach przed fanami jest dla ciebie trudne?

Wszystkie moje piosenki są osobiste. Nawet jeśli cofniesz się do pierwszego albumu, znajdziesz tam teksty o moich doświadczeniach. I tak, dzielenie się w piosenkach prywatnością jest trudne, ale kiedy wchodzisz do studia, nie możesz o tym myśleć. Im bardziej analizujesz, tym większa pewność, że ukryjesz prawdziwe uczucia i odłożysz tematy na półkę.

dcuqgnv

Ja nagrywam piosenki przede wszystkim dla siebie. Przeglądam się w nich jak w lustrze. Przyglądam się temu, co mnie przeraża, w czym jestem słaby, czego oczekuję od życia. I kiedy wychodzą na światło dzienne, wbrew pozorom nie spotykam się z analizami, skąd wzięły się moje teksty. Raczej docierają do mnie sygnały, że odbiorcy się z nimi utożsamiają. W końcu wszyscy jako ludzie przechodzimy praktycznie przez to samo. Niezależenie od tego, jakiej narodowości jesteśmy, łączą nas te same emocje i doświadczenia.

Domyślam się, że wiele takich sygnałów otrzymałeś przy szczególnej piosence o dojmującej stracie.

Kiedy wypuściliśmy "The Girl That Never Was" zdarzało się to naprawdę często. Czytałem dosłownie tysiące wiadomości, że ktoś utożsamiają się z historią, o której w niej opowiadam. Dla muzyka to najlepsza nagroda, usłyszeć: "myślę tak samo, czułem tak samo". Wtedy wiesz, że nie jesteś sam ani że nie zwariowałeś.

Zobacz: James Blunt - "The Girl That Never Was"

Poruszasz często czułe struny. Uchodzisz za romantyka, a na ile sam się taki czujesz?

Jeśli zajrzysz na mojego Twittera, pomyślisz, że jestem idiotą. Jeśli posłuchasz moich piosenek, pomyślisz, że jestem tylko i wyłącznie romantykiem. Jeśli przeczytasz moją książkę, którą właśnie wydaję ("Loosely Based On A Made-Up Story: A Non-Memoir") może pomyślisz, że jestem po prostu - alkoholikiem. Ale mówiąc poważnie, jeśli weźmiesz do ręki jedno zdjęcie danej osoby, będziesz mieć tylko jeden określony osąd o niej.

dcuqgnv

Mam to szczęście, że w tym całym biznesie jestem już naprawdę długo. Mogę pozwolić sobie na to, żeby zajmować się różnymi rzeczami. A wy możecie mnie poznać z różnych stron.

Sądząc po tym, co zamieszczasz w swoich postach, masz duży dystans do siebie i tego, jak funkcjonujesz w mediach.

Wiesz co? Wytwórnia poprosiła mnie, żebym na Twitterze promował moje nowe piosenki. Ale uwierz mi, nie jestem najlepszy w te klocki. Więc uznałem, że warto po prostu się powygłupiać i mieć z tego wszystkiego trochę frajdy i śmiechu. Myślę, że zbyt serio bierzemy opinie z Twittera i jesteśmy często tam dla siebie okropni.

dcuqgnv

Sam zacząłem się z siebie śmiać, pisać na swój temat kąśliwe komentarze. Kiedyś może takie opinie mogłyby mieć na mnie wpływ, ale to spojrzenie z perspektywy czasu i dystansu na to wszystko okazało się odświeżające.

Działasz artystycznie praktycznie od 20 lat, sam dobiegasz już pięćdziesiątki. Zbliżające się okrągłe urodziny są dla ciebie w jakimś stopniu znaczące? Skłaniają cię do refleksji, jak dotąd potoczyło się twoje życie?

Zazwyczaj żartuję, że mam jeszcze czterdziestkę. Ale kwestia, której dotknęłaś, jest powodem, dla którego w ogóle powstał ten album. Nie bez powodu zatytułowałem go "Who We Used To Be". To opowieść o chłopaku z marzeniami. Takim, który rzucał światu pytania. Przez lata znalazłem wiele odpowiedzi, ale właśnie zaraz skończę pięćdziesiątkę i mam mnóstwo nowych.

dcuqgnv

Kiedy dochodzisz do takiego miejsca w życiu, zaczynasz się zastanawiać nad obecnym miejscem w świecie, obawiasz się o osoby, za które jesteś odpowiedzialny. Zdaję sobie sprawę, jak szybko mija czas. Zbyt szybko. Jestem już dojrzałym facetem, moi rodzice są coraz starsi, a dzieci dorastają. I czasem chciałbym zatrzymać ten czas i spędzić go z bliskimi jak najwięcej.

A ta refleksja o upływającym czasie sprawia, że stajesz się bardziej sentymentalny?

Nie. Chociaż jestem muzykiem, więc z definicji jestem sentymentalny. Zawsze byłem trochę nostalgiczny, melancholijny, ale od zawsze noszę też w sobie dużo nadziei. I o tym też mówi mój najnowszy album.

Domyślam się też, że wyczekujesz koncertów na żywo. Kilka razy występowałeś nad Wisłą. Fani z pewnością oczekują twoich kolejnych odwiedzin, ale czy ty masz jakieś szczególne wspomnienia związane z wizytami nad Wisłą?

To szczególne miejsce. Ze wspaniałą historią i krajobrazem. Za każdym razem byłem w innym mieście i każde z nich miało inny charakter, każde było fascynujące. I ta polska publiczność! Widzisz, nasza angielska jest zachowawcza, trochę nudna. A polska jest totalną przeciwnością. Jest żywiołowa, czerpie radość z koncertu, angażuje się w to, co się dzieje tu i teraz. Obcowanie z nią to przyjemność.

dcuqgnv

Przyjemność niewątpliwie płynie też z tego, że uwielbiasz koncertować.

Za każdym razem nie mogę się doczekać rozpoczęcia kolejnej trasy. Nasze koncerty zawsze są ekscytujące i pełne energii. Gram trochę piosenek, sporo między nimi gadam i łatwo łapię kontakt z publicznością. Sprawia mi to ogromną radość. No i mam w zespole prawdziwe gwiazdy rocka. Sprawiają, że na scenie wyglądam niemal tak samo cool, jak oni. Zawsze marzyłem o takim bandzie. No i mam wspaniałą pracę, jestem szczęściarzem.

Siódma płyta Jamesa Blunta ukazała się 27 października.

Urszula Korąkiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
dcuqgnv
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dcuqgnv