Trwa ładowanie...

Kamil Hussein: "Chciałbym, by moja muzyka przynosiła ulgę"

Kamil Hussein, młody muzyk o syryjskich korzeniach, opowiedział Wirtualnej Polsce o nietolerancji, z jaką spotykał się w młodości. "Słyszałem okrutne rzeczy na swój temat w dzieciństwie, takie, których nikomu nie życzę, żeby usłyszał. Dziś wiem, że dało mi to siłę".

Share
Kamil Hussein wydał niedawno swój pierwszy singielKamil Hussein wydał niedawno swój pierwszy singielŹródło: Materiały prasowe
d2j01av

Karolina Stankiewicz: Niedawno premierę miał twój pierwszy singiel "Muszę iść tam sam". Jak się z tym czujesz?

Kamil Hussein: Nie spodziewałem się takiej reakcji ludzi. Wierzyłem w sukces tego utworu, ale myślałem, że trochę dłużej się będzie rozkręcać. Okazało się, że komuś się to podoba. Najbardziej się cieszę z tego, że obcy ludzie piszą do mnie i mówią, że coś im dał ten utwór. To jest najcenniejsze w tym wszystkim. Liczę na to, że będzie więcej takich wiadomości, bo nie ukrywam, że tworząc moje piosenki, myślałem o innych ludziach i chciałem, żeby przynosiły jakąś ulgę. Jest wiele osób, które są w tym samym wieku, kiedy ja przechodziłem różne problemy uczuciowe czy związane z nietolerancją. Brakowało mi wtedy kogoś takiego, kto powie "hej, będzie dobrze". Chciałbym, żeby moje piosenki wypełniały choć odrobinę taką lukę.

Jak się zaczęła twoja przygoda z muzyką?

O karierze muzycznej pomyślałem pierwszy raz gdy poszedłem do szkoły muzycznej. Gdy wystąpiłem na szkolnej scenie, wyobraziłem sobie, że mógłbym robić to w przyszłości. Później założyłem zespół i tak sobie graliśmy przez chwilę. Natomiast poważna decyzja, że chcę to robić, zapadła 5 lat temu. Zabrałem swoją dziewczynę, kolegę i w ciągu tygodnia przyjechaliśmy do Warszawy i tu zostaliśmy. Teraz zajmuję się ściąganiem wszystkich moich starych znajomych do stolicy. Mam pewne sukcesy na tym polu – kilku z nich udało mi się ściągnąć i teraz wspólnie komponujemy.

Kamil Hussein - Muszę Iść Tam Sam (Lyric Video)

Na czym grałeś w szkole muzycznej?

Grałem głównie na gitarze. To był ciężki czas, bo moja nauczycielka dużo ode mnie wymagała. I bardzo dobrze. Teraz zawsze gdy mi się nie chce siadać do komponowania, przypominam sobie, jak mówiła "Kamil, musisz się ogarnąć, bo będzie problem i nie zdasz tego egzaminu". Czasem na mnie krzyknęła i to na mnie działało, bo tak naprawdę byłem dość leniwy. Ona mi uświadomiła, że nie ma co marnować talentu z powodu lenistwa.

d2j01av

Twój ojciec jest Syryjczykiem. Czy to w jakiś sposób wpłynęło na ciebie?

Tak, moje pochodzenie miało na mnie bardzo duży wpływ, gdy dorastałem. Dzięki niemu poznałem dwa światy. Moi rodzice od dawne nie są razem. Ja mieszkałem z mamą, gdzie była też babcia i typowe polskie życie. Ale gdy jeździłem odwiedzić tatę na Śląsk, to życie u niego w domu było inne. Jadł inne jedzenie, inaczej się zachowywał, miał inny temperament. Szybko zrozumiałem, że świat jest różny i że mogę po prostu czerpać z różnych doświadczeń. Że nie ma czarnych i białych sytuacji. Polacy są bardzo emocjonalni i w pewnym sensie otwarci – stąd moim zdaniem te wszystkie spory między nami. Syryjczycy z kolei są bardzo stanowczy, uparci i mają silniejszy temperament.

Wspominałeś wcześniej o nietolerancji, której doświadczyłeś…

Gdy byłem dzieckiem, grałem na gitarze w kościele i dużo starszych pań podchodziło do mnie, dopytywało, skąd pochodzę i wspierało mnie. Z kolei w szkole spotykały mnie nieprzyjemności. Nie uczyłem się najlepiej, więc trafiałem do kiepskich szkół. W mojej uczyło się sporo dzieciaków z problemami. Nie pasowałem tam za bardzo i doświadczałem wszystkiego, co najgorsze z ich strony. Słyszałem okrutne rzeczy na swój temat w dzieciństwie, takie, których nikomu nie życzę, żeby usłyszał. Ale dziś patrzę na to doświadczenie z innej perspektywy. Dało mi to siłę i mam nadzieję, że każdy, kto przez coś takiego przechodzi, też poczuje się dzięki temu kiedyś silniejszy.

Kamil Hussein Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Wiem, że pracowałeś jako kierowca Ubera. Jak to wspominasz?

To była ciekawa praca, bo spotykałem przeróżnych ludzi. Obcokrajowców, Polaków, ludzi, którzy wracali z pogrzebu, albo brali dzień wcześniej ślub. To mnie utwierdziło w przekonaniu, że ludzie są przeróżni. Kiedyś wydawało mi się, że inni ludzie myślą jak ja, a to jest najbardziej zgubne przekonanie. Ta praca pokazała mi, że tak nie jest. Dzięki niej zrozumiałem, że jeśli ktoś ma odmienne poglądy od moich, nie znaczy to, że one są złe. Ktoś o poglądach prawicowych walczy o jakąś tradycję. Z kolei ktoś o poglądach lewicowych walczy o prawa człowieka i szacunek do różnorodności. Wiem, że ludzie lubią się jasno opowiadać po którejś ze stron. Ale to prowadzi do tego, że nie słuchają argumentów drugiej strony. Tymczasem politycy się tym żywią, a tak naprawdę mają w nosie ludzi. Dlatego irytuje mnie to, że Strajk Kobiet, który popieram, wchodzi w układy z politykami. Tu chodzi o walkę o prawa człowieka, a nie o politykę.

d2j01av

Wspominałeś wcześniej, że byłeś ministrantem. A Kościół też wchodzi w układy z politykami.

Nie chodzę już do kościoła. Kiedyś byłem bardzo wierzący, księża dużo mi pomogli i to dzięki nim śpiewam. Pokazywali mi, jak się komponuje, pozwalali się rozwijać. Ale podczas bierzmowania miałem nieprzyjemną sytuację. Ksiądz przeczytał moje nazwisko, po czym on i wszyscy zgromadzeni w kościele wybuchnęli śmiechem. Wtedy doszedłem do wniosku, że to koniec. Powiedziałem temu księdzu, że mam dość, że się z tego wypisuję i że zachował się źle. Kilka osób wyszło wtedy ze mną. Ktoś mógłby mi powiedzieć, że przecież nie wszyscy księża są tacy sami. Owszem, nie są, ale wszystko, co się teraz dzieje, utwierdza mnie w tej decyzji. Bo Kościół włącza się do polityki. A wolałbym, żeby skupiał się na tym, co dał mi w dzieciństwie – wsparcie, akceptację i tolerancję. Dziś próżno tego w Kościele szukać.

Skoro mówimy o tolerancji, chciałabym dopytać o tekst twojej piosenki. Wydawać by się mogło, że skierowany jest do kobiety. Tymczasem w pewnym momencie zwracasz się do mężczyzny. Czy to celowy zabieg?

Tak. Byłem przekonany, że jeśli będę śpiewał do kobiety, to ten utwór zostanie odebrany jako piosenka o miłości. Tymczasem on może dotyczyć różnych relacji. Ja akurat myślałem o moich relacjach z rodzicami, o tym, że w pewnym momencie trzeba zacząć podejmować samodzielne decyzje. Z kolei kolega, z którym pisałem ten tekst, akurat rozstawał się z dziewczyną, więc te dwie sytuacje połączyły nam się w jedno. Ale pomyślałem też, że dobrze będzie, jeśli osoby homoseksualne też będą mogły zidentyfikować się z tym tekstem. Dzięki temu, że nie śpiewam do dziewczyny, piosenka zyskuje szerszy kontekst. W dziedzinie piosenek o miłości artyści wciąż prowadzą heteronormatywną narrację. Chciałem to przełamać.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2j01av
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2j01av
d2j01av