Trwa ładowanie...

Max Barskih: Zaczynam od nowa. Czuję silną potrzebę, by pokazywać ukraińską odrębność

- Zerwałem wszelkie kontakty z rosyjskim przemysłem muzycznym. Wycofaliśmy stamtąd moją muzykę. A to, co wydaję nowego, blokuję przed rynkami w Rosji i Białorusi. Dzisiaj skupiam się na tym, żeby trafiać do zachodniej publiczności - mówi WP ukraiński gwiazdor Max Barskih, zapowiadając trasę koncertową, którą rozpocznie trzema koncertami w Polsce.

Max Barskih, ukraiński gwiazdor pop rozpoczyna nowy etap kariery. Max Barskih, ukraiński gwiazdor pop rozpoczyna nowy etap kariery. Źródło: Materiały prasowe, Warner Music Poland
d1r6q5h
d1r6q5h

Urszula Korąkiewicz: Temat, od którego zaczynamy, nasuwa się od razu. Wojna w Ukrainie trwa od ponad roku. Ty jesteś jednym z artystów, którzy aktywnie działają, by pomóc rodakom. Przed rokiem dołączyłeś do ukraińskiej armii. Co dokładnie robiłeś?

Max Barskih: W chwili wybuchu rosyjskiej inwazji muzyka była ostatnią rzeczą, o której myślałem. Pierwsze dni to był po prostu szok. Po kilku dniach wyjechałem z Kijowa, nie wiedząc, co właściwie mam robić i co będzie dalej. Przeniosłem się na zachód Ukrainy, ale niedługo później zacząłem się zastanawiać: "co ja właściwie robię, skoro mogę być bardziej przydatny"? Zacząłem rozważać, jak mogę pomóc i dlatego zgłosiłem się do jednej z jednostek. Chciałem przejść wojskowe szkolenie, poniekąd z osobistych pobudek: wiedzieć, jak się bronić, ale też jak wesprzeć młodych żołnierzy.

Mój dowódca ostatecznie uznał, że będę najbardziej pomocny, pracując przy rozdysponowywaniu pomocy humanitarnej, odpowiedniego sprzętu i środków i dostarczaniu ich tam, gdzie były najbardziej potrzebne. W skrócie tak wyglądało moje doświadczenie, ale nadal wspieram ukraińską armię. Staram się przysłużyć tym, co umiem najlepiej. Gram koncerty, angażuję się w akcje charytatywne. Część dochodu z mojej nadchodzącej trasy zostanie przeznaczona na wsparcie ukraińskiej armii. Zadbamy o to, by wszystko zostało rozdysponowane na najpotrzebniejsze zaopatrzenie i trafiło do odpowiednich miejsc.

Zobacz wideo: Sebastian Karpiel-Bułecka wcześnie zaczął zarabiać. Jego rodzina żyła w biedzie

Jednym z miejsc, które ucierpiało najbardziej, jest Chersoń, z którego pochodzisz. Śledzisz, co dzieje się w twoim rodzinnym mieście?

Mówienie o nim przychodzi z trudem. To bolesny temat. To miasto, w którym się wychowałem. Do czasu inwazji mieszkała tam moja mama. Po tym, co się wydarzyło, zabrałem ją stamtąd i teraz mieszka w innej części Ukrainy. Ale za każdym razem, kiedy widzę, co tam się dzieje, boleśnie to przeżywam. Sytuacja jest naprawdę trudna, jedna strona miasta jest kontrolowana przez ukraińskie wojsko, druga opanowana przez Rosjan.

d1r6q5h

Najbardziej przerażającą wizją jest dla mnie to, że kiedy wojna się skończy, pojadę tam i nie zastanę kompletnie nic. Że Rosjanie zniszczyli wszystkie istotne miejsca, zabrali wspomnienia, które się z nimi wiązały. Zresztą, wszyscy się tego boimy. Dlatego modlimy się, by wojna skończyła się jak najszybciej.

Jak przez tych kilkanaście miesięcy zmieniło się twoje zawodowe życie? Jak wygląda dziś?

Wpływ rosyjskiej agresji jest na nie ogromny. Wcześniej występowałem głównie na wschodzie Europy, czyli przede wszystkim w Rosji, Białorusi, Kazachstanie, krajach nadbałtyckich i innych postsowieckich państwach. Mogłem się pochwalić naprawdę imponującą rzeszą fanów.

d1r6q5h

Na początku chciałem się zwrócić do tych rosyjskich, zaalarmować ich o tym, co się dzieje. Nauczony historią Ukrainy i protestami na Majdanie byłem przekonany, że zjednoczeni możemy zdziałać wiele. Myślałem, że jesteśmy z Rosjanami podobni. Że możemy razem pokazać tę siłę jedności, przeciwstawić się przemocy.

Bardzo się pomyliłem. Zamiast słów wsparcia dostałem od nich masę hejtu, gróźb, a nawet życzeń śmierci. Niesamowicie mnie to uderzyło. Wiem, że nadal jest wielu Rosjan, którzy potępiają wojnę i wręcz czują się winni, że nie mogą nic z tym zrobić. Ale cóż, wielu z nich dawno z Rosji wyjechała. Sam postanowiłem się odciąć od Rosji. Zerwałem wszelkie kontakty z rosyjskim przemysłem muzycznym. Wycofaliśmy stamtąd moją muzykę. A to, co wydaję teraz, blokuję przed rynkiem w Rosji i Białorusi.

Max Materiały prasowe
Max mówi wprost, jak wojna w Ukrainie zmieniła jego życieŹródło: Materiały prasowe

Dlatego też zdecydowałeś się teraz tworzyć głównie po angielsku?

Wojna zastała mnie podczas prac nad moim szóstym albumem i niemal natychmiast zdecydowałem, że przestaję pisać piosenki po rosyjsku. Bo widzisz, pochodzę z rosyjskojęzycznej rodziny, dorastałem w takim środowisku. Ale teraz szczególnie czujemy silną potrzebę, by pokazywać naszą odrębność. Mówić, pisać, tworzyć po ukraińsku. To dotyczy Ukraińców, mojej rodziny, mnie. To nie jest łatwe - przestawić umysł na to, by myśleć i mówić głównie po ukraińsku, ale warto. Chcemy podkreślać, że mamy własny język, silną, bogatą kulturę.

d1r6q5h

A jeśli chodzi o kwestie czysto zawodowe, poniekąd o decyzji przestawienia się na angielski przesądził też fakt, że częściowo mieszkam w Stanach Zjednoczonych i zawsze myślałem o tym, żeby poszerzać moje środowisko odbiorców. Dzisiaj skupiam się na tym, żeby docierać do europejskiej i amerykańskiej publiczności. To dla mnie rodzaj eksperymentu, a jednocześnie zupełnie nowy rozdział.

max Materiały prasowe
Ukraiński muzyk rozpoczyna nowy etap swojej karieryŹródło: Materiały prasowe

Jak radzisz sobie z tym zawodowym wyzwaniem? Jesteś gotowy na spotkanie z nową publicznością?

Jedne drzwi się zamykają, inne otwierają. Jestem otwarty na nowe możliwości. Jasne, że to nie jest łatwe. Spędziłem 14 lat skupiając się na rozwijaniu kariery w Europie Wschodniej. Teraz, prezentując się na Zachodzie, w pewnym sensie zaczynam od nowa. Muszę pokazać się nowym słuchaczom, którzy nie znają mojej historii, nie znają moich utworów, osiągnięć. To duża motywacja.

d1r6q5h

Jednym z powodów, dla których udało mi się odnieść sukces na Wschodzie jest to, że zawsze starałem się być szczerym, uczciwym w muzyce, zawsze dzieliłem się w moich piosenkach własnymi doświadczeniami, z którymi słuchacze czuli się związani. Mam nadzieję, że uda mi się to osiągnąć także śpiewając po angielsku, bo przetłumaczyć duszę i wrażliwość nie jest łatwo. Przede mną trudne zadanie, ale znowu, mam nadzieję, że uda mi się na tyle autentycznie, że i nowi odbiorcy utożsamią się z moimi opowieściami.

Muzyka jest dla ciebie ucieczką od trudnych sytuacji, emocji, z którymi nie umiesz sobie poradzić? Jest odskocznią?

Zdecydowanie. Jestem raczej introwertykiem i łatwiej mi wyrazić swoje emocje poprzez muzykę niż bezpośrednią rozmowę. Kiedy jestem w trudnym psychicznie czy emocjonalnie momencie, staram się uciekać w muzykę i przelewać to, co czuję, co mnie boli, na papier, na piosenki. Tak narodziła się piosenka "Bude vesna". Moment wybuchu inwazji skutecznie odwiódł mnie od chęci, a nawet od myślenia o tworzeniu muzyki.

d1r6q5h

Ale jednocześnie czułem, że muszę wyrzucić z siebie całą tę złość i ból, chciałem to w jakiś sposób przelać na papier. I napisałem tę piosenkę. Na podłodze w hotelowym pokoju. Właśnie wtedy, kiedy wyjechałem z Kijowa. Nie wziąłem wtedy nawet ze sobą zapasu ubrań, tylko małą torbę, do której spakowałem komputer i mikrofon. Ale kiedy już pisałem ten utwór, nie chciałem, żeby mówił wyłącznie o cierpieniu.

Chciałem stworzyć coś, co zbliży moich rodaków do siebie, przypomni, jak silnym jesteśmy narodem, ile możemy zdziałać, będąc jednością i że będziemy walczyć do końca. Więc piosenka powstała z mojej potrzeby, ale ostatecznie chciałem dać słuchaczom coś, co przypomni im, że nie są sami, że razem możemy zdziałać wiele. To jest mój sposób komunikacji, tak radzę sobie z emocjami.

Przedsmakiem twojej nowej muzyki jest utwór "5 missing calls". Twoja najnowsza piosenka traktuje w dużej mierze o toksycznych związkach. Nie boisz się tak emocjonalnie otwierać przed słuchaczami?

Mam już 33 lata i myślę, że wiem sporo o miłości. Mam za sobą różne związki, te zdrowe, z bezwarunkową miłością i te niezdrowe, toksyczne. Ale znowu, to nie jest piosenka o mnie. Bezpośrednią inspiracją do niej były rozmowy z przyjaciółkami. Często traktują mnie jak terapeutę. Pytają na przykład: "dlaczego faceci tacy są" albo "dlaczego znowu wylądowałam w takiej a nie innej sytuacji". Rozumiem, dlaczego się do mnie zwracają. Jako obserwator z zewnątrz szybciej zauważysz problem i to, gdzie są jego źródła. Mam jakieś poczucie, że po prostu umiem czytać ludzi, czuję ich emocje.

d1r6q5h

I to wszystko sprawiło, że zapragnąłem zwrócić się do tych kobiet i dalej, osób, które tkwią w toksycznych związkach. Chciałbym dodać im odwagi, by wyrwały się z niezdrowej sytuacji. Choć wiem, że to cholernie trudne. Ale czas, by powiedzieć, że przemocowe związki nie są niczym normalnym i nie powinny być akceptowane w społeczeństwie. Chcę mówić: "idź w stronę zdrowego życia, poczucia bycia kochanym. Prawdziwie kochanym". I właśnie w tej piosence zwracam się do mojego przyjaciela. A moim przyjacielem jest mój słuchacz. I tak długo, jak będzie potrzebował słyszeć takie słowa, słowa otuchy, będę to robić.

Słuchacze będą mieli okazję przekonać się o tym niebawem na żywo. Nadchodzącą trasę, o której wspomniałeś, zaczynasz trzema koncertami w Polsce. Jak znajdujesz polskich fanów?

Przede wszystkim jestem niesamowicie wdzięczny za to, jakie wsparcie okazują Ukraińcom od samego początku inwazji. Wiem, że wielu znalazło tu dom. Jestem podekscytowany, że będę mógł zaprezentować szerzej moją muzykę polskim słuchaczom. I wiesz, to ciekawe, bo faktycznie zauważam, że dostaję coraz więcej wiadomości i komentarzy z Polski. To bardzo miłe.

Jeśli chodzi o koncerty, mam nadzieję, że moi rodzimi fani, którzy tu będą się wybierać, zabiorą ze sobą swoich polskich przyjaciół. Myślę, że nie będziemy mieli problemu z porozumieniem. Część piosenek będzie po angielsku, a część po ukraińsku. Ale przecież oba te języki, polski i ukraiński, mają ze sobą sporo wspólnego. I myślę, że mamy bardzo podobną mentalność. Jesteśmy sobie bliżsi niż pozostali mieszkańcy Europy. Bardzo czekam na te spotkania.

max barskih Materiały prasowe
Max Barskih na scenieŹródło: Materiały prasowe, fot: Yuri Gryaznov | Kirai Gigs

Wspomniałeś, że poniekąd zaczynasz karierę od nowa. Powiedz, czujesz się w związku z tym w pewnym stopniu debiutantem?

Czuję się jak zupełnie nowa osoba. Pod tym względem tak, to mój debiut. Zmieniła się moja mentalność, wiele rzeczy w ostatnim czasie przewartościowałem. I zmieniłem moje podejście do muzyki. Czuję, że dotychczasowa formuła, w której tworzyłem, już się wyczerpała. Wcześniej mocno nawiązywałem do lat 80., teraz jestem znacznie bardziej otwarty na eksperymenty. Jestem też producentem i kiedyś wszystko chciałem robić sam, a dziś zapraszam do współpracy innych. I jestem podekscytowany tym, jaki będzie mój nowy album. Może mniej spójny niż dotąd, ale za to będzie eklektyczny. Cały czas nad nim pracuję i na maksa mnie to kręci.

Jasne, że jestem podekscytowany premierą nowego singla, ale zawsze mam obsesję na punkcie kolejnej, jeszcze niewydanej piosenki. Już mam ich wiele, ale nie umiem jeszcze przewidzieć, gdzie mnie to wszystko zaprowadzi. Na pewno znowu to będzie garść historii, moich opinii na poszczególne tematy, chwytliwych melodii. Będzie sporo hip hopu, r’n’b, będzie sporo improwizacji, żywych instrumentów. Nie chcę się ograniczać, bo po prostu jestem fanem muzyki, bez podziału na gatunki. I bardzo jestem ciekaw reakcji słuchaczy.

Jest coś, czego spodziewasz się po tym nowym rozdziale? Dokąd zaprowadzi cię ta droga?

Niczego nie zakładam. Oczekiwania najczęściej prowadzą do rozczarowania. Po prostu staram się być uczciwy wobec siebie i słuchaczy. Największą nagrodą będzie dla mnie to, że będą czerpać radość z mojej muzyki. Momenty, w których śpiewają razem ze mną na koncertach sprawiają, że jestem totalnie szczęśliwy. I chciałbym, żeby wokół mojej muzyki nabudowała się nowa, międzynarodowa społeczność.

Urszula Korąkiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski

Max Barskih to topowy ukraiński wokalista, muzyk i autor piosenek. Jeden z ambasadorów współczesnej muzyki ukraińskiej. Na scenie z sukcesami funkcjonuje już od 2008 r. Zdobył wiele prestiżowych międzynarodowych nagród, w tym MTV EMAs (2011 i 2021). Zanim wyda swój szósty, tym razem anglojęzyczny album, który zapowiada singiel "5 missing calls", ruszy w międzynarodową trasę. Rozpocznie ją trzema koncertami w Polsce. Wystąpi: 5 maja w Warszawie, 6 maja w Krakowie i 8 maja we Wrocławiu.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" awanturujemy się o "Awanturę" na Netfliksie, załamujemy ręce nad przedziwną zmianą w HBO Max, a także rozmawiamy o największym serialowym szoku 2023 roku. Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1r6q5h
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Wyłączono komentarze

Elementem współczesnej wojny jest wojna informacyjna, a sekcje komentarzy stają się celem działań farm trolli. Dlatego zdecydowaliśmy się wyłączyć komentarze pod tym artykułem.

Paweł Kapusta - Redaktor naczelny WP
Paweł KapustaRedaktor Naczelny WP
d1r6q5h