Trwa ładowanie...

UGORNA: zrozumiałam, że siła kobiecości wypływa ze mnie

- Nadal się uczę asertywności. Nie godzę się na rzeczy, które nie są moje, których nie czuję i umiem już o tym mówić. Nauczyłam się wybierać, co dla mnie dobre - mówi UGORNA. Zasłynęła w trzeciej edycji "The Voice of Poland" w 2013 r., ale dopiero wydaje debiutancką płytę. Mówi, dlaczego tyle zajął jej ten proces i co spowodowało, że zdecydowała się wydać "Nową Herstorię", wyjątkowo osobisty krążek.

Share
UGORNA wydała debiutancką płytę "Nowa Herstoria"UGORNA wydała debiutancką płytę "Nowa Herstoria"Źródło: Materiały prasowe, fot: Maciej Nowak
dloqvoo

Urszula Korąkiewicz: Twój debiut określany jest jako dojrzały, kobiecy. Co znaczy dla ciebie to określenie, co się za nim kryje?

Marzena Ugorna: Jeszcze parę lat temu to słowo miało dla mnie zupełnie inną wartość niż teraz.

Co się zmieniło?

Dojrzałam. Około 30 zaczęłam szanować wygląd fizyczny, zaczęłam akceptować niedoskonałości. Dzisiaj uważam, że wyglądam bardzo fajnie, moje fałdki i niemały tyłek są ekstra. Ale długo miałam z tym problem. Uważałam, że idealne są moje siostry, przyjaciółki. Dążyłam do nieosiągalnego ideału kosztem zdrowia. W końcu czuję to mityczne połączenie ciała i głowy.

dloqvoo

To niesamowite uczucie. Nagle wszystko przestało mi przeszkadzać. Zaakceptowałam siebie. Zanim to osiągnęłam, szukałam akceptacji wśród mężczyzn, oddawałam im całą siebie, całe serce, zapominając o sobie. Plątałam się w relacje, które nie były dla mnie dobre. Ale w końcu zrozumiałam, że ta siła kobiecości wypływa ze mnie, zrozumiałam, jak oddziałuje na innych.

Zobacz wideo: Michał Szpak: "Nie tylko głos decyduje o karierze"

Stąd "Nowa Herstoria"? To wymowny tytuł.

To tytuł najlepszy z możliwych. Opowieści, które zawarłam na tej płycie dotyczą albo bezpośrednio mnie, albo kobiet, które w jakiś sposób wpłynęły na moje życie. W każdej z nich zawiera się ta siła. Są tu też historie pokoleniowe. Obserwuję, jak głęboko we mnie, w moich siostrach zakorzeniły się herstorie naszych babć, prababć. To nierzadko były niezwykłe, silne kobiety. Obserwuję też, jak powielamy schematy, które wynosimy z domu. W tych opowieściach kryje się wszystko. Postawy godne naśladowania i schematy sytuacji, na które trzeba reagować, które nie powinny mieć już miejsca. Trzeba tylko umieć je dostrzec, reagować.

dloqvoo

Na płycie sięgnęłaś do wybitnej poetki, Zuzanny Ginczanki. Dlaczego? Jest dla ciebie wzorem bohaterki? Czerpiesz od niej?

Udało mi się zaczerpnąć wiele dobrego. Dużo siły, której mi brakowało. I niesamowite jest to, że trafiłam na jej teksty przypadkiem. Podsunął mi je kolega, mówiąc: "sprawdź, może cię to zainteresować, odczuwam tu pewne podobieństwo". Kiedy pierwszy raz przeczytałam wiersz "Woda" i wgłębiłam się w biografię Zuzanny Ginczanki, zupełnie mnie zafascynowała. Dostrzegłam to podobieństwo.

Oczywiście żyjemy w zupełnie innych czasach, mamy inną perspektywę, ale utożsamiałam się z tym, że tak jak ona nie miała pełnej swobody słowa, tak ja czułam się wewnętrznie zablokowana, ograniczona. Nie mogłam w pełni wyrazić siebie. Jej słowa we mnie zarezonowały. Miałam potrzebę kontynuacji jej historii.

Na płycie opowiadasz też swoją historię. Nie kryjesz też, że to bardzo osobista wypowiedź. Nie miałaś obaw, że odsłonisz się przed słuchaczami za bardzo?

Kiedyś faktycznie miałam takie obawy. A teraz mam poczucie, że chcę mówić mocno, albo wcale. I skoro zaczęłam mówić, to muszą to być rzeczy ważne, dobitne, które bezpośrednio mnie dotykają. Biorę odpowiedzialność za to, co przekazuję. Zdaję sobie sprawę, że moje rzeczy są trudne w odbiorze, intensywne.

dloqvoo

Jednocześnie nie chcę, żeby to zabrzmiało tak, że chcę ludzi obciążać moją historią, moimi problemami. Jestem szczęśliwa, wszystko ze mną w porządku, ale chciałabym, żeby to, co przekazuję, było głębokie, żeby słuchacze mogli się z tym utożsamić, żeby mogło im to w jakiś sposób pomóc.

Mówisz też o tym, że sama pomocy potrzebowałaś i po nią sięgnęłaś. Mówisz otwarcie o terapii.

Tak naprawdę przez dobre trzy lata chodziłam na terapię w tajemnicy. Dziś może jest to powszechne, ale nie jeszcze kilka lat temu. Nie było mi łatwo się przyznać nawet przed najbliższym otoczeniem. A przez lata żyłam z tikami nerwowymi i innymi poważnymi chorobami, których do końca nie można było zdiagnozować. Dopiero w okresie studiów, kiedy mogłam sama decydować o sobie, zdecydowałam iść po pomoc.

dloqvoo

Wyszłam z poważnej choroby. Moje dzieciństwo było całe w kratkę, wiele rzeczy pamiętam, inne niekoniecznie. I nie jest to niczyją winą, ani rodziców, ani wychowania. Dorastałam w naprawdę szczęśliwym domu. Pewnie dlatego nikt wcześniej nie zaprowadził mnie do psychologa. Bo po co? Skoro nie dzieje mi się krzywda i wszystko jest okej?

A moja nadwrażliwość, potrzeba wyrażania emocji była tak intensywna, że odbijała się na moim organizmie. Nie dawałam rady. Cała somatyka była poruszona i cały czas mi pokazywała, że coś jest nie tak. I to trwało dobre 25 lat. Zdarzało się też, że miałam momenty, że jechałam do lekarza i nie byłam pewna, czy dojadę. Dzięki wieloletniej terapii wyszłam z tego wszystkiego, otworzyłam się.

Dziś masz świadomość, skąd brały się twoje problemy?

Mam wrażenie, że przez lata nie miałam swojej tożsamości. Żyłam w poczuciu, że nie mogę wyrazić swojego zdania, charakteru, ekspresyjnie się zblokowałam. Wychowywałam się w domu z dwiema siostrami. Byłyśmy wychowywane w duchu grzecznych dziewczynek. Mój ojciec do dziś jest dość silnym mężczyzną, życie w domu płynęło według jego reguł. Nigdy nie podniósł na nas ręki, ale ten jego głos, ta aparycja, ta siła charakteru były powalające.

dloqvoo

Na terapii rozpracowywałam wszystkie te niuanse, począwszy od mojego dzieciństwa, wszystkie aspekty, zachowania, schematy. I jestem wdzięczna, że spotkałam ludzi, którzy mnie wysłuchali i tych, którzy powodowali, że wracałam na terapię. Dzięki temu wszystko to przepracowałam.

I kiedy przypominam sobie te historie, widzę, że prowadzę zupełnie inne życie. Umiem zadbać o siebie, respektować swoje potrzeby. Słyszę, słucham, odczuwam. Mogę mówić o trudnych rzeczach, już mnie nie bolą, jestem w życiu dużo dalej. I mogę mówić o tym w tekstach. Czuję, że stopniowo się odblokowuję, że jeszcze mam wiele do powiedzenia i opowiem o tym, co siedzi we mnie głębiej.

Ugorna prezentuje "Nową Herstorię" Materiały prasowe
Ugorna prezentuje "Nową Herstorię"Źródło: Materiały prasowe, fot: Maciej Nowak

Teraz jesteś w dobrym życiowym miejscu?

Tak, już teraz tak. I już nie czuję tego lęku, że mogę tam wrócić. I to niesamowite, że od kiedy zaczęłam szanować to, co czuję, i to, co chcę wyrazić, spotykam ludzi, którzy to akceptują, szanują moje zdanie i to, jakie mam potrzeby. To wymagało też ode mnie zmierzenia się z samą sobą. Przestałam uciekać od trudnych relacji i sytuacji.

dloqvoo

Nauczyłaś się stawiania na swoim, mówienia "nie"?

Nadal się uczę asertywności. Nie godzę się na rzeczy, które nie są moje, których nie czuję. I umiem już o tym mówić. Nauczyłam się wybierać, co dla mnie dobre. Znalazłam na to swój sposób, żeby nikogo nie urazić, ale żeby też przekazać w stu procentach to, czego ja chcę i oczekuję.

A jak w tym kontekście widzisz swój udział w "The Voice of Poland"? Zaszłaś daleko, ale wspominasz, że ten udział "odchorowałaś".

Byłam wtedy w takim momencie życia, w którym chciałam się sprawdzić w takim eksperymencie. Ale nie potrafiłam tego traktować tak, jak moi znajomi, których tam poznałam - wyłącznie jak zabawę. Nie umiałam odpuścić, co nie było dla mnie dobre.

Co masz na myśli?

Najgorsze jest to, że widzę i czuję wiele rzeczy. A jak człowiek za dużo wie, to nie jest dobrze. Widziałam wszystkie te schematy telewizyjne, super było tego doświadczyć. Kto teraz zabłyśnie, kto będzie miał swój czas. Obserwowałam to z tego mojego trzeciego planu. Jestem wdzięczna, że ostatecznie doszłam do półfinału, nie spodziewałam się, że zajdę tak daleko. Ale nie leżało mi włożenie mnie w ramy, nie chciałam być grzeczną Marzenką śpiewającą ballady.

Na szczęście spotkałam tam fajnych ludzi, którzy chcieli rozmawiać, zrozumieć, przedstawić mnie w fajnej formie i jestem im za to wdzięczna. To było bardzo rozwijające. Ale to nie jest mój świat. Wyciągnęłam z tej przygody cenną lekcję.

Wiedziałam, że nie chcę podpisać kontraktu z dużą wytwórnią, gdzie będę marionetką sterowaną przez kogoś. Mam za dużo marzeń, pomysłów które chcę zrealizować - w tym wszystkim się spełniam. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł decydować o jakimkolwiek aspekcie płyty beze mnie. Muszę czuć, że to wypływa ze mnie. To, co tworzę ma dla mnie wartość sentymentalną, nie chcę, żeby to był sformatowany projekt, który trzeba ładnie opakować i sprzedać. Wolę dłuższą drogę, ale wierzę, że znajdę swoich odbiorców.

Ugorna prezentuje "Nową Herstorię" Materiały prasowe
Ugorna prezentuje "Nową Herstorię"Źródło: Materiały prasowe, fot: Zuza Krajewska

Dlatego tyle trwało tworzenie twojej pierwszej płyty? Zdarza się, że muzycy mówią, że pierwszą płytę tworzy się całe życie, a kolejne przychodzą szybciej i łatwiej. Zgadzasz się z tym?

Długo zastanawiałam się, co chcę powiedzieć, czy mówię faktycznie za dużo, a może za mało? Poza tym nie mam takich umiejętności tekściarskich, jakie bym chciała mieć. Chcę, żeby moje teksty były odpowiednio mocne, głębokie, z przekazem. Szukałam kogoś, kto mnie zrozumie, kto będzie w stanie ująć moje myśli w słowa.

I przypadkiem trafiłam na Paulinę Przybysz. Pierwszy raz spotkałam osobę, która tak głęboko weszła w moje historie. Śmiałyśmy się z tego samego, płakałyśmy z tych samych powodów. Sporo tekstów powstało błyskawicznie, niemal bez poprawki, tak jak bardzo ważna dla mnie "Ziemia Ugorna".

W końcu pojawiła się taka swoboda słowa, że mam już kolejne utwory, które pojawią się na mojej EP-ce. Równie dobrze pracuje mi się z Pawłem Zalewskim, znaleźliśmy brzmienie, które ze mną rezonuje. Cieszę się z tego i jestem dumna z tego etapu. Bo naprawdę borykałam się z tymi wszystkimi kwestiami. To była naprawdę dziesięcioletnia walka. I przyznaję, że ten proces twórczy był najtrudniejszym okresem w moim życiu. A teraz wiem, że żyję!

Urszula Korąkiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
dloqvoo
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dloqvoo