Trwa ładowanie...
d8j0lhh

Alan Andersz i Antek Królikowski: Koledzy po fachu znów się przyjaźnią

Alan Andersz i Antek Królikowski przez wiele lat pozostawali ze sobą w bliskiej zażyłości. Wszystko zmieniło się, gdy Alan uległ tragicznemu wypadkowi.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Alan Andersz wybaczył przyjacielowi po latach
Alan Andersz wybaczył przyjacielowi po latach (ONS.pl)
d8j0lhh

Alan Andersz i Antek Królikowski stracili ze sobą kontakt w chwili, gdy Alan upadł ze schodów podczas urodzin tego drugiego. Aktor przez długi czas przebywał w śpiączce farmakologicznej. Wypadek wyglądał groźnie i do samego końca nie było pewne czy aktor przeżyje. Po wybudzeniu się i powrocie do sił Alan miał trudności z wybaczeniem bliskiemu przyjacielowi. Miał mu za złe, że nie odwiedzał go w szpitalu i nie wykazał się fizycznym wsparciem.

Zobacz wideo:

Zobacz też: Alan Andersz wspomina wypadek. "Miałem rozłupaną czaszkę, krwiaka..."

d8j0lhh

- Miałem rozłupaną czaszkę, krwiaka nadtwardówkowego, podtwardówkowego, przesunięcie osi mózgu, wklęśnienie mózgu i wylew. Wtedy prawie wszyscy się ode mnie odwrócili. Tłumaczyli się tym, że się bali - skarżył się w jednym z wywiadów Andersz.

Na całą sytuację spojrzał jednak z zupełnie nowej perspektywy po rozmowie z Antkiem. Tych kilka słów sprawiło, że zdecydował się wybaczyć.

- Powiedział mi fajną rzecz: "Myśmy bardzo się martwili. Lekarze mówili nam, że nie przeżyjesz. Dopiero złapaliśmy oddech, kiedy dowiedzieliśmy się, że wszystko jest dobrze. Tymczasem to był ten moment kiedy nas najbardziej potrzebowałeś" - podzielił się wspomnieniem podczas jednego z wywiadów.

W tym roku minęło siedem lat od czasu wypadku. W rocznicę tego przykrego wydarzenia Alan zamieścił na Instagramie wzruszający post:

d8j0lhh

"Mija ponad siedem lat od wydarzenia, które odmieniło całe moje życie. Siedem lat, odkąd narodziłem się na nowo. W tym czasie nauczyłem się wiele o ludziach, ale najwięcej o sobie. Każdego dnia budzę się wdzięczny za to, co mam i z ogromną radością patrzę na to, co przede mną. Najgorsze piekło przeszli moi najbliżsi - kiedy ja leżałem w śpiączce, oni słuchali o tym, że najpewniej nie przeżyję, a nawet jeśli, to będę wymagał dożywotniej opieki" - napisał.

Dziś znów jest aktywny zawodowo. W tym roku mieliśmy okazję podziwiać jego siłę i sprawność w programie "Ninja Warrior".

Zobacz też: Alan Andersz walczy o życie!

d8j0lhh

Podziel się opinią

Share
d8j0lhh
d8j0lhh