Trwa ładowanie...

Bovska solidaryzuje się z kobietami w leczeniu niepłodności. "Przeszłam długą drogę, by o tym mówić"

- Mam duże poczucie, że przez to, że temat poddawania się procedurze in vitro jest także moim doświadczeniem, daję pewnego rodzaju świadectwo. Mam też świadomość, że nic z tego może nie wyjść. Przepracowałam wiele kwestii, pogodziłam się z tym. I udowadniam, że można i trzeba o tym mówić - mówi Bovska, a właściwie Magda Grabowska-Wacławek.

Share
Bovska w emocjonalnym utworze i teledysku dzieli się doświadczeniem starań o dzieckoBovska w emocjonalnym utworze i teledysku dzieli się doświadczeniem starań o dzieckoŹródło: Agora Muzyka, Materiały prasowe, fot: Dominik Malik
d25yu9t

Urszula Korąkiewicz: Twoja piosenka "Wielka cisza" w połączeniu z teledyskiem to wyraz solidarności i wsparcia kobiet, które podjęły się leczenia in vitro, są w procesie leczenia niepłodności. Powiedz, co spowodowało, że zdecydowałaś się zabrać głos na tak ważny, a jednocześnie delikatny temat?

Bovska: Tekst do tego utworu powstał bardzo szybko, pod wpływem impulsu. Chociaż sam tekst nie traktuje wyłącznie o tym temacie. Niesie ze sobą uniwersalną wartość, opowiada o dużej amplitudzie emocji. To, co pochłania mnie jako twórcę najbardziej, to właśnie emocje, wewnętrzny świat. Taką mam konstrukcję. Ale jeśli chodzi o in vitro i leczenie niepłodności, przeszłam długą drogę, by o tym mówić.

Myślę, że potrzebowałam około dwóch lat, by się odważyć. Na moją decyzję miało wpływ wiele czynników, różne, małe rzeczy, które wydarzały się w moim życiu i sprawiały, że się stopniowo otwierałam. Sama jestem w procesie leczenia i mam potrzebę mówić: tak, mam problem, to długofalowy stan i wiem, że niekoniecznie może się znaleźć rozwiązanie. Albo znajdzie nie to, którego oczekuję. Jestem z tym pogodzona. Nie dzielę się intymnymi detalami, ale o samym leczeniu mogę mówić. I jestem przekonana, że nie mówię o czymś niezwykłym, tajemniczym.

d25yu9t

Zawsze dziwiło mnie, dlaczego wokół tego tematu jest nabudowane takie tabu. Przecież mówimy swobodnie o przeszczepach organów, chorobach nowotworowych. To także tematy trudne, nieprzyjemne, a jednak wokół nich nie ma już tabu. A problem niepłodności dotyczy naprawdę ogromnej liczby par. Trzeba o tym rozmawiać. Ja nie mam zamiaru milczeć. Przecież nie możemy pomijać kwestii tego, co dzieje się w naszym ciele albo udawać, że nikt nie uprawia seksu. Chodzi o uświadamianie, normalizację tego tematu.

Tylko trzeba w tym miejscu zacząć od podstaw. Tymczasem edukacja seksualna w Polsce praktycznie nie istnieje. Albo jest zwalczana przez jej przeciwników.

Nie dość, że edukacja seksualna leży, to jeszcze powstają jakieś herezje w formie podręczników. A wszystko zaczyna się od edukacji seksualnej. Kluczowe jest to, żeby rozmawiać z młodymi, nawet bardzo młodymi ludźmi na te tematy i uważam, że szkoła jest do tego odpowiednim miejscem. Sama uczyłam się w liceum o metodach antykoncepcji, i o tym, na czym polega in vitro.

Wiem, że wielu młodych nawet nie zastanawia się nad tym tematem, ale może zaczną, zwłaszcza kiedy będą mieli partnerów, z którymi być może będą chcieli mieć dziecko. Każdy głos, który normalizuje tę kwestię, traktuje temat w sposób czuły, delikatny, przyczynia się do zrozumienia, większej świadomości.

Zobacz wideo: Małgorzata Rozenek o in vitro: "Rozmowa na temat leczenia niepłodności w mniejszych miejscowościach budzi wstyd"

Ty robisz to w sposób subtelny, bo piosenką, ale twoje stanowisko jest jednoznaczne.

Cieszę się, że mój głos został usłyszany i mam nadzieję, że będzie słyszany jak najszerzej. Mam duże poczucie, że przez to, że temat poddawania się procedurze in vitro jest także moim doświadczeniem, daję pewnego rodzaju świadectwo. Mam też świadomość, że nic z tego może nie wyjść. Przepracowałam wiele kwestii, pogodziłam się z tym. I udowadniam, że można o tym mówić. Poza tym, nie jestem nieszczęśliwą osobą, naprawdę spełniam się w życiu. Ale nie wszyscy są na tym etapie. I wiem, że takie poczucie to nie jest constans. Nie zawsze czujemy się silni, mamy chwile zwątpienia, ale te doły też nie trwają wiecznie. Dlatego chcę okazywać swoje wsparcie.

d25yu9t

I zachęcać do dyskusji na temat leczenia niepłodności?

Nie chcę stwarzać konfliktów, ja odwołuję się do naszego człowieczeństwa, empatii. Ja też mam określone poglądy, ale to nie jest istotne. Mam określone zdanie, jak Kościół czy rząd podchodzi do tematu in vitro. Denerwuje mnie to, frustruje. Ale moja piosenka nie ma za zadanie wbijać kija w mrowisko.

Zwracam uwagę na to, że przeżywamy wielkie, trudne emocje, które dotyczą nie tylko kobiet, ale i mężczyzn. Pary starające się o dziecko muszą sobie radzić z trudami leczenia, własną psychiką, nieudanymi próbami - już samo to jest ogromnym obciążeniem. A muszą funkcjonować w społeczeństwie, które milczy, udaje, że tematu nie ma. Albo że jest wykorzystywany politycznie, jest pretekstem, by antagonizować społeczeństwo. Przecież to obrzydliwe.

Ja i wiele osób w takiej sytuacji nie potrzebujemy stygmatyzowania, tylko wsparcia. Słyszę naprawdę trudne historie, które opowiada mi wiele osób. Nawet, kiedy mają już dziecko, cały czas pamiętają proces starań o to dziecko, to dla nich trauma. Po co dowalać im jeszcze bardziej? Chciałabym, by ten temat był traktowany z odpowiednią czułością.

Bovska i Kamila Kamińska Agora Muzyka, Materiały prasowe
Bovska i Kamila KamińskaŹródło: Agora Muzyka, Materiały prasowe

Też tak uważam. Jestem pod tym względem jej fanką. Zwróciłam uwagę, że nawet w przekrojowych wywiadach, które nie dotyczą bezpośrednio in vitro, potrafi nawiązać do tego tematu. I mówi o nim z najwyższą powagą. Czuję, że ten temat jest bliski jej sercu i leży jej na sercu. Też ma poczucie, że jej rolą jest nieantagonizowanie ludzi, tylko uświadamianie ich, rozmowa. Bardzo ją za to szanuję.

d25yu9t

Daje dobry przykład, tymczasem nadal zamiast rozmów na ten temat często słyszy się krzywdzące tezy i stygmatyzujące opinie.

To narracja nie tylko demonizująca, ale antagonizująca, niezwykle wyrachowana. Kościół katolicki, z którego się wywodzę, nie ma w sobie zrozumienia. Dlatego się odsunęłam. Nie zaprzątam sobie głowy stanowiskiem Kościoła, jestem od niego daleko. Ale znowu - nie chcę tego rozgrzebywać, dążyć do konfliktu. Wiem, że nawet w Kościele katolickim, wśród moich znajomych, którzy są z nim mocno związani, jest wiele światłych osób, pełnych empatii, którzy rozumieją ten problem. Zdają sobie sprawę, że to wszystko wiąże się z bólem i cierpieniem - rozumieją, że trzeba nas wspierać.

Zdaję też sobie sprawę, że o wiele trudniej mają osoby, które mieszkają w małych miejscowościach. Zwłaszcza jeśli są bardzo głęboko uczestniczące w życiu Kościoła, muszą się z tym wszystkim mierzyć albo najzwyczajniej milczeć, żeby przetrwać w tej społeczności, a często i w rodzinie. To straszny ciężar, którego na szczęście ja nie muszę dźwigać. Czuję, że poniekąd jestem uprzywilejowana, więc tym bardziej zobowiązuje mnie to do poruszania tego tematu. Zwłaszcza że jestem osobą publiczną. Skoro poddaję ocenie moje piosenki, równie dobrze mogę głośno mówić o swoich przekonaniach.

Bovska Materiały prasowe
BovskaŹródło: Materiały prasowe, fot: Dominik Malik

Mierzenie się ze stygmatyzowaniem to jedno, niezręczna troska otoczenia to drugie. Kobiety starające się o dziecko podkreślają, że trudno im znosić pytania w stylu "kiedy twoja kolej"? Jak sobie radzisz z takimi pytaniami?

Kiedy słyszę takie pytania, już mnie nie ruszają. Ale rozumiem osoby, które żyją w określonych schematach. Nie usprawiedliwiam ich, ale wiem, że pytają z dobrej woli, nie mają na myśli wścibstwa, znają taką narrację i uważają, że posiadanie dzieci jest ważne. Ale nie mają pojęcia o historii zainteresowanej osoby.

d25yu9t

Uważam, że należy się powstrzymać od takich pytań, zwłaszcza jeśli rozmowy nie prowadzą bliskie sobie osoby. Przyznam, że mi też było trudno znosić te pytania. Teraz mam już luz, podchodzę ze spokojem. Ale wymyśliłam też ripostę i mam swoje odpowiedzi. Takie, które bardzo szybko zamykają usta. Nawet mnie śmieszy, kiedy rzucam takim tekstem i widzę reakcję drugiej osoby. Więc to moja rada z przymrużeniem oka, ale za to konkretna. Znajdź taką odpowiedź, która sprawi, że twój rozmówca poczuje się równie niekomfortowo, może wtedy zrozumie błąd albo zwrócisz przynajmniej uwagę na to, że takie zachowanie jest niestosowne.

Dlatego m.in. wyszłaś ze swoim głosem wsparcia, jesteś w temacie niejako przeciwwagą.

Zdaję sobie sprawę, że piosenka może i jest rzeczą ulotną, ale taką, która potrafi trafić do serca. Muzyka ma w sobie niezwykłą siłę, nie ma barier, które ma słowo i język. Chociaż to połączenie słowa i muzyki niesie największe emocje. Być może ta będzie pigułką uśmierzającą ból, dającą wsparcie. Ja często tak traktuję muzykę.

Chciałbym, żeby "Wielka cisza" stała się namacalnym symbolem wsparcia osób, które zmagają się z tym tematem, na różnych etapach tej drogi. Nie podjęłabym tego tematu w teledysku gdyby nie reżyserka Magdalena Zielińska. Spotkałyśmy się w odpowiednim miejscu i czasie, z ogromną potrzebą mówienia o rzeczach ważnych.

Zobacz: BOVSKA - Wielka cisza (Official Videoclip)

Widzisz odzew, jaki wywołuje ta piosenka, jakie komentarze piszą ci kobiety? Nie tylko wyznają, że są w tej samej sytuacji, ale właśnie - dziękują ci za wsparcie, które im okazujesz.

Wszystko czytam. Zawsze przy okazji premiery staram się czytać komentarze i odpisywać na nie, przynajmniej na samym początku. Ale ta premiera jest dla mnie szczególnie wzruszająca. Właśnie za sprawą słów, które płyną w moją stronę. Wiele osób dzieli się swoimi historiami i naprawdę mnie to porusza. Chcę do tego wszystkiego przysiąść i ze spokojem przeczytać, ale boję się, że się rozkleję.

d25yu9t

To mocne i dla mnie bardzo ważne. Fajnie jest mieć poczucie, że to, co robisz, ma sens. W tym przypadku wystarczyłby mi jeden komentarz. A tych komentarzy jest tak wiele! Tak wielu pisze, że to, czym się podzieliłam, jest dla nich ważne. Co więcej, bliżsi i dalsi znajomi do mnie dzwonią i mi za ten utwór, za ten głos dziękują. To sygnał, który daje mi pewien rodzaj spełnienia.

I mam wrażenie, że buduje swojego rodzaju poczucie wspólnoty.

Dokładnie. Wydaje mi się, że z tym tematem jest trochę jak z żałobą. Największą otuchę dają wcale nie wielkie słowa, złote rady, ale bycie obok. Ciepłe słowo, fakt, że zadzwonisz, wpadniesz porozmawiać, w zasadzie na każdy temat. Wcale niekoniecznie o tym, co najbardziej boli. Dawanie poczucia, że się jest dla kogoś jest szalenie ważne.

Fajnie jest dać przestrzeń do rozmowy, bez oceniania, bez protekcjonalnego podejścia. Bo każdy przypadek jest indywidualny, przyczyny niepłodności są różne, nie warto jest trwać przy swoich przekonaniach co do tego, co dana osoba powinna zrobić. Naprawdę - wystarczy być.

d25yu9t

Po latach nieudanych prób i wielu podejść do leczenia in vitro, Bovska, zdecydowała się podzielić z innymi kobietami swoim doświadczeniem i trudnymi emocjami. Wraz z reżyserką Magdaleną Zielińska i autorem zdjęć filmowych Mateuszem Kanownikiem stworzyła obraz, w którym chce przełamać ten temat tabu. Robi to po to, by wesprzeć kobiety, które w tej drodze są niezwykle samotne i po cichu dźwigają ciężar leczenia i samotności. Klip zobaczycie powyżej. "Wielka cisza" jest jednocześnie zapowiedzią nadchodzącej nowej płyty Bovskiej.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d25yu9t
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d25yu9t