Trwa ładowanie...
Artykuł powstał przy współpracy TVP

Grzegorz Urban: nawet przez chwilę nie zakładałem, że Opola może nie być

"Jesteśmy spragnieni muzyki, czujemy głód występów. Mam nadzieję, że publiczność także" – mówi Grzegorz Urban, dyrektor muzyczny 57. KFPP w Opolu. Orkiestra pod jego batutą podczas dziewięciu koncertów wykona ponad sto utworów w nowych aranżacjach.

Grzegorz Urban: nawet przez chwilę nie zakładałem, że Opola może nie byćŹródło: Materiały prasowe
d21rmdg

Monika Rosmanowska: Jak bardzo pandemia COVID-19 pokrzyżowała festiwalowe plany?

Grzegorz Urban: Tegoroczna edycja na pewno będzie wyjątkowa. Przez długi czas niczego nie dało się zaplanować, nie wiedzieliśmy, czy festiwal się odbędzie i jak to wszystko będzie wyglądało. Wielu artystów z różnych względów nie mogło wystąpić. Strach, obawa są naturalne. Atmosfera towarzysząca tegorocznemu festiwalowi jest na pewno inna, ale entuzjazm nie przygasł, mam nawet wrażenie, że jest większy niż zwykle.

Przymusowy urlop od sceny mocno się przedłużył.

Zdecydowanie. Artyści tworzą przede wszystkim dla publiczności. Jeśli nie mamy możliwości koncertowania, prezentowania swojej twórczości szerszemu gronu, to zaczynamy zjadać się od środka. Dziś jesteśmy spragnieni muzyki, czujemy głód występów. Publiczność także. Ci, z którymi rozmawiam w Opolu, cieszą się na ten weekend, naprawdę na niego czekają.

d21rmdg

Mam wrażenie, że muzyka jest jak piękny, kolorowy kwiat w szarym, zwyczajnym dniu. Czymś, czego każdy z nas bardzo dziś potrzebuje. To, co przez ostatnie miesiące trzymało mnie w dobrej kondycji psychicznej, to wiara, że wszystko wróci, że znów będziemy koncertować. Nawet przez chwilę nie dopuszczałem myśli, że Opola w tym roku może nie być.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe, fot: materiały prasowe

W roli dyrektora muzycznego festiwalu występuje Pan drugi rok z rzędu. Kiedy zaczął Pan pracę nad tegoroczną edycją?

Generalnie przygotowania do festiwalu zaczynają się dość wcześnie, choć nie tak wcześnie jakbym tego chciał. Opracowanie aranżacji na orkiestrę wymaga mnóstwa pracy, wielu rozmów, autoryzacji pomysłów aranżerskich z artystą. Już samo wysyłanie materiału do wykonawcy, ustalanie tonacji, charakteru aranżacji, trwa. I gdy do tego dodamy liczbę piosenek, a w tym roku przestałem liczyć, gdy przekroczyliśmy setkę, to robią się z tego długie miesiące pracy. A ja dostałem miesiąc. Z drugiej strony, podobnie jak inni muzycy, miałem w tym roku niezaplanowany urlop, odpocząłem za wszystkie ostatnie lata. Kiedy więc zapadła decyzja o organizacji festiwalu usiadłem do pracy, spędzając w studio po 15-16 godzin dziennie, także w środku nocy. I sprawiało mi to dużą satysfakcję.

Jak powstaje program festiwalu? Co decyduje o doborze tematów koncertów, artystów?

W dużej mierze jest to praca reżyserów poszczególnych koncertów. Beata Szymańska-Masny na przykład, która odpowiada za koncert piosenki literackiej, ma swoją wizję i do tej koncepcji dobieramy poszczególne piosenki. Często nie są one znane szerszej publiczności. Sam niejednokrotnie dziwię się, jak wiele pięknych melodii mamy, jak wielkie jest bogactwo twórczej ekspresji. W następnej kolejności wybieramy artystę. Każdy ma inną energię, tembr głosu, barwę, emocjonalność, a my tak dobieramy mu piosenkę, by wykonawca dobrze się w niej czuł.

d21rmdg

Niezwykle ważną rolę ma do odegrania aranżacja. Staram się, aby artysta miał poczucie, że dostaje utwór ze swojego repertuaru. Staram się wejść w jego stylistykę, emocje. Już na podstawie wersji stworzonej w komputerze, artysta może stwierdzić, czy jest to coś dla niego, czy też nie. Na szczęście procent odrzutów jest niewielki. Z reguły udaje mi się trafić w gust wykonawcy. W tym roku mamy sporo recitali, w tym m.in. Alicji Majewskiej oraz jubileuszy różnych artystów. W Opolu swoje 15-lecie świętuje m.in. Pectus.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe, fot: materiały prasowe

Musicie Państwo bardzo szybko reagować na to, co dzieje się w muzycznym świecie. W tym roku artyści będą wspominać, zmarłą w połowie sierpnia, Ewę Demarczyk.

Ta wiadomość dotarła do nas tuż przed rozpoczęciem prób w Warszawie. To smutny rok dla wielbicieli Ewy Demarczyk. Oddając hołd artystce opracowaliśmy aranże jej utworów, które będzie można usłyszeć podczas tegorocznego festiwalu.

Mam to szczęście, że pracuję z muzykami, którzy są prawdziwymi fachowcami. Już samo zagranie ponad stu piosenek podczas kilku, następujących jeden po drugim, koncertów jest nie lada wyczynem. Trzeba posiadać nie tylko wyjątkowe umiejętności, ale też być wytrzymałym kondycyjnie. Do tego są bardzo elastyczni i przygotowani na każdą ewentualność.

d21rmdg

Jak dużo osób pracuje przy festiwalu?

Sama tylko orkiestra liczy 43 muzyków. Do tego dochodzi produkcja telewizyjna związana z festiwalem, czyli kolejne 200-300 osób. Nawet nie wiem, jak wielu ludzi jest w to wszystko zaangażowanych. To są koordynatorzy odpowiadający za sprawy sceniczne, oświetleniowcy, spece od nagłośnienia, operatorzy kamer, osoby techniczne, które do ostatniej chwili coś montują czy ludzie odpowiedzialni za organizację noclegów dla artystów i całej ekipy.

Od początku tygodnia jesteśmy już na miejscu i od rana do wieczora próbujemy. Sprawdzamy ustawienie orkiestry, oświetlenie, wizualizacje i nagrania archiwalne, ćwiczymy scenariusz, w tym kolejność wychodzenia prowadzących i poszczególnych wykonawców.

Będziecie Państwo mieć siły podczas festiwalu?

Scena wytwarza taką adrenalinę. Każdego dnia gramy po dwa koncerty, które kończą się grubo po północy, a kolejnego dnia próby zaczynamy już o godz. 9 i kończymy na godzinę przed kolejnym koncertem. Siła muzyki jest tak duża, że nawet przez chwilę nie myśli się o niedogodnościach. Za to po Opolu przez kilka dni nie nadaję się do niczego (śmiech).

Koncert "Od Opola do Opola" jest podsumowaniem tego, co wydarzyło się w polskiej muzyce od poprzedniego festiwalu.Jak Pan ocenia miniony rok?

I znów muszę wrócić do tematu pandemii. Trasy koncertowe i premiery płytowe wielu artystów zostały przesunięte w czasie. Dla niektórych na pewno był to cios. Z drugiej strony, czas przymusowej pauzy pozwolił na refleksję, chwilę oddechu. I część artystów na pewno wykorzystała ten czas na twórcze przemyślenia. Myślę, że to, czego doświadczyliśmy znajdzie swoje odzwierciedlenie w tekstach i w jakości tworzonej muzyki. Te wszystkie wydawnictwa i muzyczne premiery, gdy już się pojawią, z pewnością będą jeszcze bardziej wartościowe.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe, fot: materiały prasowe

Publiczność opolskiego festiwalu to często ludzie dojrzali, którzy od lat śledzą to, co dzieje się na opolskiej scenie. Jak na widownię i przed telewizory przyciągnąć młodych?

Na pewno scena alternatywna, która pojawiła się stosunkowo niedawno, może zainteresować nowe grono odbiorców. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie chce słuchać piosenek sprzed 20-30 lat, ale z muzyką jest jak z historią – tu także trzeba ludzi uświadamiać, edukować. I w tym też dużą rolę ma do odegrania aranżacja. Każdą melodię można zaprezentować w bardziej nowoczesnym wydaniu. Nie szukamy widza w danym przedziale wiekowym. Festiwal w Opolu jest świętem muzyki. I myślę, że każdy, kto ma otwartą głowę odnajdzie się w tym, co mamy do zaproponowania.

d21rmdg

W latach 70. czy 80., gdy wykonawca wychodził na scenę w Opolu od razu stawał się gwiazdą, a jego piosenki śpiewał cały kraj. Jaką rolę dziś, w dobie internetu, może odegrać festiwal?

W przeszłości mieliśmy mniej stacji radiowych i słaby dostęp do muzyki światowej, przez co i siła rażenia opolskiego festiwalu była większa. Na początku swojej przygody z fortepianem zachłysnąłem się muzyką jazzową. Znalezienie wówczas jakichkolwiek materiałów graniczyło z cudem. Dziś wszystko mamy praktycznie od ręki. Jesteśmy bombardowani dźwiękami, obrazami, tekstem. Trudno nawet w tym całym gąszczu się odnaleźć.

W przeszłości Opole było przepustką do wielkiego artystycznego świata. I w moim przekonaniu, dziś nadal tak jest, choć warunki tego wejścia nieco się zmieniły. Dziś mamy przede wszystkim wytwórnie, które w bardzo dużym stopniu odpowiadają za kształt kariery danego wykonawcy. Jednym się udaje i praktycznie z dnia na dzień stają się gwiazdami, innym nie. Muzycy bardzo poważnie podchodzą do festiwalu. To jest mekka muzyki, ale jestem daleki od tego, by twierdzić, że pojawienie się na scenie wystarczy, by odnieść sukces. Jest to proces dużo bardziej złożony. Opole to miejsce, które promuje artystów, odkrywa talenty i edukuje muzycznie.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe, fot: materiały prasowe

Czego dziś Panu życzyć?

Na pewno zdrowia i żeby już nic nieprzewidzianego się nie wydarzyło. Radości także, choć tej mam w sobie wciąż bardzo dużo. Dla mnie praca przy festiwalu to spełnienie zawodowych marzeń.

d21rmdg

Grzegorz Urban, dyrygent, aranżer i wieloletni kierownik muzyczny Haliny Frąckowiak, z Festiwalem w Opolu związany jest od 2017 r., kiedy to odpowiadał za koncert Debiuty. Rok później poza Debiutami był odpowiedzialny także za Koncert literacki i 100-lecie piosenki w Opolu. W 2019 r. został dyrektorem muzycznym festiwalu. Funkcję tę pełni także w tym roku. Trzon orkiestry Grzegorza Urbana tworzą topowi muzycy, którzy na stałe związani są m.in. z Darią Zawiałow, Edytą Górniak czy zespołem Brathanki.

d21rmdg

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d21rmdg