Trwa ładowanie...

Ivan Komarenko zadedykował płytę dwóm osobom. A i tak kibicuje Rosji

Ivan Komarenko chwali się nowym albumem dedykowanym Grzegorzowi Braunowi i Justynie Sosze. Przesłuchaliśmy piosenki z płyty "Stawką jest wolność". I apelujemy do naukowców: czym prędzej wymyślcie na te brednie skuteczną szczepionkę.

Polski patriota: Ivan KomarenkoPolski patriota: Ivan KomarenkoŹródło: AKPA, fot: AKPA
d1xwsrh
d1xwsrh

Ivan Komarenko śpiewał kiedyś, że śnią mu się czarne oczy. Piosenka była ogromnym przebojem. Potem jednak Komarenko spojrzał w te oczy nieco głębiej, uważniej. I dostrzegł, że za tymi zwodniczymi ślepiami kryją się zamożni spiskowcy z koncernów farmaceutycznych, którzy narzucili światu "plandemię". Zaczął o tym opowiadać jako ten, który przejrzał spisek.

Wraz z tym odkryciem odeszły w niepamięć czasy, gdy piosenkarz rymował: "bawmy się wszyscy w barze w Chałupach / bo moja jest najładniejsza pupa". Teraz już nie pupa w Chałupach, ale wolność, prawda i demokracja go zajmują. A jako że mamy karnawał, postanowiłem przesłuchać nowe propozycje Komarenki z jego wydanego w grudniu albumu "Stawką jest wolność". Czy coś nada się tu na domówkę?

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.

Lekarz komentuje piosenkę Komarenki. "Zapraszam na oddział COVID-19"

Trzeba wiedzieć, że przekonania antyszczepionkowe idą u Komarenki ręka w rękę z sympatiami prorosyjskimi. Na Instragramie piosenkarz reklamuje nowy album, dodając do postu trzy bardzo charakterystyczne hashtagi (robi to zresztą od dawna): #своихнебросаем (swoich nie zostawiamy); #георгиевскаяленточка (wstęga św. Jerzego) oraz #триколор (trzykolorowa flaga Rosji). "Swoich nie zostawiamy" to oczywiście hasło armii rosyjskiej mordującej Ukraińców. Z kolei wstęga św. Jerzego to rosyjski symbol wojskowy, składający się z czarnych i pomarańczowych pasów. To raczej jasna wskazówka, po czyjej stronie leżą sympatie piosenkarza. Stąd też wpisy ludzi sugerujące, żeby raczej wracał do Rosji.

d1xwsrh

Album zaczyna się od coveru piosenki Marka Grechuty "Wolność". No cóż, Polska to wolny kraj i każdy ma tu pełne prawo zmasakrować piosenkę Grechuty, jak chce, a Komarenko kaleczy ją na swój oryginalny sposób swoim nieznośnym zaśpiewem.

Grechuta to jednak tylko takie balladowe preludium do tej tanecznej płyty. Jak wyjaśnia piosenkarz: "Siłą swojej poezji Grechuta obudził w nas ducha walki o Wolność". Komarenko o wolność walczy w takt disco polo - muzyka jest prosta i skoczna. A teksty, jak na ogół bywa w disco polo, są społecznie zaangażowane. Pamiętacie jeszcze sztandarowy hymn tego gatunku: "Niech żyje wolność, swoboda i dziewczyna młoda"? Tu jest takich więcej.

Płyta powstała na fali sukcesu utworu "Kity i mity", który w 2020 roku rozprawiał się z ministrem zdrowia i wprowadzonymi przez rząd obostrzeniami covidowymi. Tamten utwór miał ponad milion wyświetleń na YouTubie. Komarenko poszedł za ciosem i nagrał w latach 2020-22 więcej piosenek z myślą o tzw. środowisku wolnościowym, które nie uznaje szczepionek i lockdownu, a pandemię ma za mit. Patronem tej grupy jest poseł Konfederacji Grzegorz Braun, któremu zresztą Komarenko dziękuje na okładce płyty. Podziękowania śle także Justynie Sosze, liderce ruchu antyszczepionkowego. Komarenko, Braun i Socha - trio godne naszych oświeconych czasów.

d1xwsrh

Przy czym więc poseł Braun i środowisko "wolnościowców" będzie się bawić w tym karnawale? Wizja Komarenki jest prosta: po jednej stronie jest mały, biedny oszukiwany i wykorzystywany żuczek, czyli obywatel, a po drugiej - pseudoelity i zdrajcy czy też - jak określa ich wokalista w jednej z piosenek – "dziwki, celebryci i pajace". To oni pociągają za sznurki i to oni wymyślają, jak nas oszukać, ukraść nam wszystko, a może przy okazji nas zabić. W końcu "wirusy są grą / depopulacji stanowią trzon", prawda?

Sytuacja, powiedzmy sobie szczerze, bez wyjścia – aż się odechciewa tańczyć. No bo co tu świętować, skoro za naszą pracę dostaniemy jedynie miskę ryżu i ogólnie jesteśmy "za mordę złapani"? Ciężko o optymizm. Jak żyć, Iwanie?

d1xwsrh

Na szczęście jest wyjście z tej sytuacji. To przenikliwe, wolnościowe przesłane Komarenki. On idzie swoją drogą i wierzy, że pójdziemy za nim. Chce obudzić wszystkie "zaprogramowane owce". Co nam proponuje w zamian? W utworze "Żyję mało higienicznie" śpiewa: "Nie używam rękawiczek, gdy brudne pieniądze liczę". Wszystko OK, chciałbym tylko wiedzieć, gdzie te ręce były wcześniej - inaczej skłonny jestem mimo wszystko sięgnąć po płyn do dezynfekcji.      

Grane ciągiem te piosenkowe "debaty" są nudne, puste i przewidywalne jak próba rozsądnej rozmowy z antyszczepionkowcem. Wciąż te same "argumenty". A jednak Komarenko, owinięty biało-czerwoną flagą, zapewnia, że śpiewa dla Polaków, dla narodu. Liczy, że się opamiętamy i pójdziemy w tan i rytm jego wolnościowych przebojów. Kocha Polskę, bo jak zapewnia, to jest jego dom, zwłaszcza mazowieckie pola i chaty. Wyśpiewuje więc patriotyczne ballady dla "przebudzonych". Ma w Polsce swoich fanów, a jego piosenki mają nawet po kilkaset tysięcy emisji w serwisie YouTube.

Pozostaje jednak - i jest to co najmniej zagadkowe - bardem podziemnym, artystą wyklętym i poetą niezrozumiałym. Dołączył tym samym do elitarnego grona artystów wyklętych. Mimo że z takim trudem odkrywa nam swoją "prawdę" o świecie, od lat jest artystą niszowym i obawiam się, że jego nowy album tego nie zmieni. Ciężko będzie mu wyjść poza krąg sympatyków Grzegorza Brauna i Justyny Sochy oraz ludzi ze wstęgą św. Jerzego w klapie. Ludziom rozsądnym, żyjącym mimo wszystko higienicznie, odradzam kontakt z tą płytą. Jak bowiem śpiewał Grechuta: "wolność - to wśród mądrych ludzi żyć".

Sebastian Łupak, dziennikarz Wirtualnej Polski

d1xwsrh
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1xwsrh