Trwa ładowanie...

Byłam na koncercie Myslovitz. Publiczność dostała to, czego chciała

Wybrałam się na koncert Myslovitz drugi raz po 20 latach. Promowali nową płytę, ale ludzie i tak woleli słuchać tylko starych kawałków. Dostali to, czego chcieli.

Zespół Myslovitz ruszył w trasę koncertową po PolsceZespół Myslovitz ruszył w trasę koncertową po PolsceŹródło: Facebook, fot: JOANNA OLESZEK
d4eqy5h
d4eqy5h

Pamiętam jak przez mgłę koncert Myslovitz, na który wybrałam się z przyjaciółmi, będąc jeszcze nastolatką. To był koncert plenerowy, prawdopodobnie na Malcie w Poznaniu. Nie potrafię przypomnieć sobie szczegółów. Ale to, co zostało mi w głowie, to Artur Rojek, który swoim smutnym, wysokim głosem trafiał z melodyjnymi piosenkami i rzewnymi tekstami prosto w nasze nastoletnie serca. Nie byłam największą fanką tego zespołu. Ale koncert zrobił swoje - wzruszył, zachwycił, porwał tłum.

Po 20 latach ponownie poszłam na koncert Myslovitz, sprawdzić, czy magia wciąż działa, nawet bez Rojka, który rozstał się z kolegami już w 2012 r. Organizowane w ramach trasy promującej najnowszą płytę Myslovitz ("Wszystkie narkotyki świata") wydarzenie miało miejsce w warszawskim Klubie Stodoła.

Na ten wieczór klub wypełnił się ludźmi. W 2023 r. Myslovitz zgromadził pełną salę, a to, co uderzało na pierwszy rzut oka, to różnorodność. Najwięcej było 30-40 latków. Ale przybyły też osoby nieco starsze. Była też solidna reprezentacja młodszego pokolenia - dwudziestolatków i nastolatków. Na sali znaleźli się nawet rodzice z dziećmi, których uszy chroniły specjalne słuchawki wygłuszające dźwięki. Sala koncertowa była pełna.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Córka perkusisty Myslovitz pojawiła się w "The Voice Kids"

Koncert otworzyło kilka starszych utworów, po których przyszedł czas na prezentację nowych – z albumu "Wszystkie narkotyki świata", wydanego 10 lat po ostatnim. Publiczność rozpalona dźwiękami ulubionych utworów sprzed lat, ochoczo wkroczyła na nowy teren. Ale tłum nie został porwany nowymi utworami. Starsze kawałki znali i śpiewali głośno wszyscy. Było klaskanie, tańce. Gdy tylko wchodził nowy utwór, publiczność jakby nieco traciła energię. Może to oczywiste, że tak się dzieje przy piosenkach, które nie zdążyły jeszcze wpaść nikomu w ucho.

d4eqy5h

Z Myslovitz jednak jest inny problem. Nie da się ukryć, że ten zespół wciąż wszyscy kojarzą z Arturem Rojkiem, a każdy kolejny wokalista jest do niego porównywany. Teraz z zespołem śpiewa Mateusz Parzymięso. Na żywo jego głos, dykcja, sposób akcentowania są dość blisko Rojka. Trochę to przykre, ale mam wrażenie, że jest oceniany pod kątem tego, jak wierną kopią pierwszego wokalisty Myslovitz potrafi być. Tymczasem nowa płyta sugeruje, że zespół ma chęć podążyć w innym kierunku.

Parzymięso niewątpliwie ma talent i sporo uroku. Wokalista łapał kontakt z publicznością, zagrzewał ją, zagadywał, a nawet chwalił i nie krył wzruszenia energią, jaką dostawał od zgromadzonych pod sceną ludzi. Z tłumu co jakiś czas dało się słyszeć okrzyki "Peggy Brown!", czy "Chłopcy!". A zespół spełnił niemal wszystkie te zachcianki.

Ostatecznie publiczność bawiła się świetnie. Sama też przeżyłam chwilę wzruszenia, gdy moich uszu dobiegły dawno niesłyszane dźwięki lubianych w młodości piosenek. Tłum ludzi w różnym wieku, który znał na pamięć teksty starych utworów, dał się porwać, a dwa bisy, niemal dwie godziny grania i upragniona "Peggy Brown" zadowoliły chyba wszystkich. Czy warto było pójść na taki koncert? Pewnie, że tak. A czy dzięki tej trasie nowa płyta zapadnie ludziom w pamięć? Zobaczymy.

Możecie się jeszcze załapać na kolejne koncerty w ramach trasy koncertowej "Wszystkie narkotyki świata": Bydgoszcz (30.03) i Olsztyn (31.03).

Karolina Stankiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d4eqy5h
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4eqy5h