Trwa ładowanie...

Rafał Trzaskowski chciał potańczyć w Palomie. Wybrał się na złą imprezę

Paloma to miejsce, gdzie potańczyć można przy muzyce mniej lub bardziej alternatywnej. Na klubowej mapie Warszawy zdecydowanie bliżej temu klubowi do Placu Defilad czy Jasnej, gdzie brzmią hipsterskie przeboje i techno niż do Mazowieckiej, gdzie króluje raczej eurodance.

Share
Nagranie z Rafałem Trzaskowskim w Palomie to hit internetu
Nagranie z Rafałem Trzaskowskim w Palomie to hit internetuŹródło: ONS.pl, Pudelek Exclusive
d3bn4vc

Jak dowiedział się Pudelek, Rafał Trzaskowski wybrał się w sobotę do warszawskiej Palomy, gdzie trwała zabawa urodzinowa jego znajomej. Zabawa nie była do końca udana, bo z głośników nie dobiegały taneczne dźwięki. - Od godziny 21 "grupka urodzinowa" regularnie nękała DJ-ów, że muzyka nie taka, że powinna bardziej taneczna. Przewracali oczami i byli bardzo nieprzyjemni - mówił uczestnik imprezy. Na nagraniu przesłanym do Pudelka widać moment, w którym prezydent Warszawy oznajmia żartobliwie, że "to jego miasto" i próbuje wynegocjować zmianę muzyki. Nie wiadomo, czy w końcu zatańczył do upragnionego Jamiroquai, ale na pewno stał się bohaterem memów i zrobił darmową reklamę warszawskiej Palomie.

Rafał Trzaskowski w imprezowym nastroju zagaduje do DJ'a

Paloma to stosunkowo nowe miejsce na kulinarno-imprezowej mapie Warszawy. Lokal powstał niewiele ponad rok temu, zastępując istniejące wcześniej w tym miejscu Powidoki. A miejsce samo w sobie jest niezwykłe i nietypowe jak na lokale tego typu - Paloma działa bowiem w budynku Muzeum Sztuki Współczesnej, tuż nad samą Wisłą. Składa się z części zamkniętej - bardzo wysokiego pomieszczenia ozdobionego charakterystyczną, monumentalną pracą Alicji Bielawskiej "Śnione w nocy w blasku dnia", czyli długich pasm pofałdowanego materiału, zmieniających kolor wraz z oświetleniem. Ale Paloma ma też pełen drewna ogródek z widokiem na rzekę.

d3bn4vc

Jego założycielkami są właścicielki dwóch innych charakterystycznych i popularnych warszawskich lokali: Prochowni Żoliborz i Baru Pacyfik. Ta pierwsza położona jest w jednym z budynków dawnych stołecznych fortyfikacji i przyciąga tłum zwłaszcza latem, kiedy cały teren wokół niewielkiego lokalu zapełnia się leżakami. Ten drugi to coraz bardziej uczęszczane miejsce w centrum miasta, słynące przede wszystkim z bajecznie kolorowych drinków i nietypowej kuchni, wywodzącej się z obu brzegów Pacyfiku. I z tego, że działa ona do bardzo późna. Nawet w środku nocy można tam więc zjeść tacos czy frytki bogato okraszone dodatkami.

W Palomie miały się spotkać doświadczenia z prowadzenia tamtych lokali. A więc z jednej strony oferuje ona kuchnię czynną do późnych godzin nocnych, serwującą dania związane z Kalifornią, z drugiej - w ofercie są barwne koktajle. Otwierając lokal właścicielki z góry deklarowały też, że będzie można w nim potańczyć. I to do białego rana.

I od samego początku było wiadomo, że będzie tam brzmiała jasno określona muzyka - progresywna, nowoczesna i na swój sposób alternatywna, nawet jeśli czasem oznacza to popowe piosenki, podane jednak w ironicznym kontekście. I jeszcze jedno: techno w różnych odmianach.

d3bn4vc

Wystarczy spojrzeć na muzyczny program otwarcia Palomy, w długi majowy weekend ubiegłego roku. Pierwszego wieczoru wystąpili tam artyści związani z cyklem imprez Muzyka Nieheteronormatywna. Taki wybór to ze strony właścicelek Palomy deklaracja zarówno estetyczna, jak i ideowa: twórcy tego cyklu stawiają na muzykę z alternatywnymi korzeniami i jasno deklarują swoje otwarcie na osoby ze środowiska LGBT+.

Potem do Palomy artyści i artystki związane z Muzyką Nieheteronormatywną wracali bardzo często. W podobnych rejonach muzycznych i ideowych mieszczą się także inni stali rezydenci i rezydentki klubu, związani z cyklami Progrefonik i Mestiço. Ten pierwszy promuje muzykę o nieco bardziej eksperymentalnym charakterze, w ofercie tego drugiego jest za to bardzo dużo dźwięków o latynoamerykańskich korzeniach. Stałe miejsce w programie klubu mają też Dancingi Międzypokoleniowe, czyli imprezy, podczas których DJ-e i DJ-ki starają się grać muzykę łączącą generacje. Udaje się to znakomicie - to rzadka okazja, kiedy wieczorem, czy raczej popołudniem, bo Dancingi zaczynają się, zgodnie z tradycją sprzed dekad, o godz. 17, na parkiecie można zobaczyć wiekowe pary i nastolatków bawiących się zgodnie przy tych samych piosenkach.

Najlepszym dowodem na to, że Paloma nastawiona jest bardzo alternatywnie do muzyki, była impreza, która odbywała się tam w ostatnią sobotę, gdy doszło do incydentu z udziałem Rafała Trzaskowskiego. Było to - nieoficjalne - afterparty w ramach nowego warszawskiego festiwalu Ephemera. To inicjatywa organizatorów międzynarodowego, nieustannie zmieniającego miejsce i charakter, przedsięwzięcia zwanego Unsound. I Unsound, i Ephemera to wydarzenia nastawione na bardzo progresywne nurty we współczesnej muzyce, przede wszystkim elektronicznej.

d3bn4vc

Gwiazdą koncertu, który w ramach Ephemery odbył się w sobotni wieczór w klubie Mińska była islandzka kompozytorka i wiolonczelistka Hildur Guðnadóttir. Najbardziej znana jest dziś za sprawą soundtracku do popularnego serialu "Czarnobyl". Trudno się więc dziwić, że muzyka, która zabrzmiała tego wieczoru w Palomie - ambientowa, wyciszona, eksperymentalna - była dostosowana do programu koncertu i raczej daleko jej było do dźwięków, przy których się zwykle tańczy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3bn4vc

Podziel się opinią

Share
d3bn4vc
d3bn4vc