Trwa ładowanie...

Sylwia Wysocka zdradziła szczegóły pobicia. Policja nic nie zrobiła

Aktorka na początku maja trafiła do szpitala. Twierdzi, że pobił ją były partner. Obrażenia są bardzo poważne: Sylwia Wysocka ma złamany kręgosłup i pęknięte kości. Wydała oświadczenie, aby sprostować nieprawdziwe informacje o tym zdarzeniu.

Share
Sylwia Wysocka została dotkliwie pobita przez byłego partnera.Sylwia Wysocka została dotkliwie pobita przez byłego partnera.Źródło: AKPA
d306rj8

Sylwia Wysocka jest dobrze znana widzom popularnych seriali. Przed laty grała w "W labiryncie", "Plebanii", "Samym życiu" czy "Klanie", nie dawno można ją było oglądać w "Na wspólnej" czy "Blondynce". Jednak ostatnio zamiast o nowych rolach aktorki mówi się o jej życiu prywatnym. Okazało się, że przez lata żyła w toksycznym związku, który zakończył się w dramatyczny sposób.

Na początku maja do mediów dotarły informacje o dotkliwym pobiciu Wysockiej przez byłego partnera. W wyniku czego ma złamany w kilku miejscach kręgosłup, rękę, pęknięte kości piszczelowe oraz pięty, a także liczne krwiaki. Musiała spędzić sześć dni w szpitalu.

Środowisko filmowe mówi „stop” przemocy na uczelniach

Po jego opuszczeniu postanowiła sprostować nieprawdziwe informacje o jej pobiciu, które były powielane w mediach. W oświadczeniu przesłanym redakcji "Na żywo", zdradziła szczegóły sprawy, obnażając działania prokuratury i policji.

d306rj8

"Po pierwsze, prokuratura informuje, że doniesienie o popełnieniu przestępstwa złożyłam dopiero 6 maja, bo 'wcześniej nie byłam osiągalna ani pod adresem ani pod telefonem'. Nie byłam pod adresem, bo byłam w szpitalu. Nie miałam telefonu, bo zerwano mi z szyi saszetkę, w której się znajdował i nie oddano do tej pory, choć policja wie, kto mi go zabrał.

Mimo ogromnego bólu, zostałam przez rodzinę odwieziona na policję w celu złożenia zeznań, ale usłyszałam, że z powodu długiego weekendu nie ma nikogo, kto mógłby zeznania odebrać.

Pomijam już fakt, że gdy pogotowie zabierało mnie do szpitala, policja była w domu, a więc wiedziała, co się wydarzyło. Przez sześć dni mojego pobytu w szpitalu nie odezwał się do mnie nikt z policji, ani sprawca, który jak gdyby nigdy nic wyjechał na wczasy" - oświadczyła Sylwia Wysocka.

Aktorka nadal nie ma dostępu do swoich osobistych rzeczy, które pozostały w domu jej byłego partnera. Twierdzi, że mężczyzna nadal nie powrócił z urlopu nad morzem. Za to sprawca zdążył już złożyć wyjaśnienia, w których przedstawił inną wersję wydarzeń.

d306rj8

"Informuję, że nie rzuciłam się na niego, jak oświadczył w zeznaniu, nie potknęłam się i w wyniku tego potknięcia nie spadłam ze schodów. Byłam szarpana, zostałam uderzona i kopnięta w lewą pierś, gdzie mam poważny uraz, a na koniec zostałam zepchnięta ze schodów, w wyniku czego mam liczne złamania i długotrwałą niezdolność do pracy" - dodała.

Sylwia Wysocka dodała, że już wcześniej były partner miał być wobec niej agresywny. Podczas jednej z obdukcji lekarka pomimo protestów aktorki zgłosiła przypadek przemocy i mężczyźnie założono Niebieską Kartę.

"Niestety, w naiwności odwołałam ją, gdy obiecał poprawę, oraz że się rozejdziemy polubownie. Policjanci, których wezwałam po ostatnim zdarzeniu założyli ją ponownie. (...) Nie rozumiem, po co oszukiwać kogoś przez kilkanaście lat, wieść podwójne życie, odebrać najlepszy czas. To podłe, trudno się z tym pogodzić. Teraz jednak potrzebuję spokoju, by wyzdrowieć" - wyznała aktorka.

Tym razem gwiazda nie zamierza odpuścić. Będzie dociekała sprawiedliwości przed sądem. Planuje też rozprawić się z prasą, która podawała nieprawdziwe informacje na temat jej pobicia.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d306rj8
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d306rj8