Trwa ładowanie...

"Ta historia miała wyglądać zupełnie inaczej". Dziennikarz ujawnia kulisy odejścia Harry'ego i Meghan

Stateczny i nudny świat brytyjskiej monarchii zatrząsł się w posadach, gdy rok temu Harry i Meghan obwieścili światu, że odchodzą. Chociaż był to szok, to jednak wciąż do przewidzenia. Książka, która zdradza, jak wyglądała droga do tego dramatycznego punktu, z miejsca stała się hitem.

Share
Mija rok, odkąd Meghan i Harry obwieścili światu, że porzucają przywileje i obowiązki pracujących członków rodziny królewskiej
Mija rok, odkąd Meghan i Harry obwieścili światu, że porzucają przywileje i obowiązki pracujących członków rodziny królewskiej
d29cq1e

Zerwane więzi między Williamem i Harrym, prawda o relacjach Meghan i Kate oraz prawdziwy powód konfliktu Sussexów z pewnymi kręgami w Pałacu - to m.in. porusza. Nic dziwnego, że "Harry i Meghan. Chcemy być wolni" autorstwa dziennikarzy, korespondentów zajmujących się życiem i działalnością royalsów - Omida Scobiego i Carloyn Durand - z miejsca stała się bestsellerem.

Dwoje reporterów akredytowanych przy Pałacu Buckingham śledziło historię pary od ich pierwszych wspólnych kroków. Rozmawiali z setkami przyjaciół, znajomych i współpracowników księcia i księżnej, by napisać, jak naprawdę wyglądały kulisy przyjęcia Meghan do rodziny oraz co doprowadziło do głośnego megxitu. W pierwszej części wywiadu o tym, co czeka teraz Megan i Harry'ego, a nawet kto w rodzinie oglądał "The Crown", rozmawiamy ze współautorem książki "Chcemy być wolni". (Tu znajdziesz drugą część wywiadu)

Basia Żelazko, Wirtualna Polska: Ty i współautorka "Chcemy być wolni", Carolyn Durand, mówicie, że Meghan i Harry nie brali udziału w powstawaniu tej książki, nie autoryzowali jej. Ale czy wiedzieli, że ona powstaje?

Omid Scobie: Jest zasada, że gdy piszesz o jakimkolwiek członku rodziny królewskiej, dajesz znać Pałacowi, by nic ich nie zaskoczyło. Nam bardzo zależało, by nasze działania były przejrzyste. Chcieliśmy równocześnie zachować naszą niezależność jako autorów, by móc rozmawiać, z kim chcemy. Od razu też wiedzieliśmy, że nikt tej książki nigdy nie autoryzuje, bo takie są zasady. Odezwaliśmy się do setek osób i, co bardzo interesujące, niektórzy nam odmówili, by po jakimś czasie stwierdzić, że wobec tego, co się wydarzyło, jednak muszą zabrać głos.

d29cq1e

Jaki jest właściwie powód powstania tej książki?

Ta książka miała być o czymś zupełnie innym, miała przedstawiać historię ich miłości, rodziny, spuścizny, jaką tworzą jako książęca para. Nie mieliśmy pojęcia, że już rok po ślubie myślą o tym, by ustąpić. To jakieś zrządzenie losu, że akurat mogliśmy napisać o procesie ich odejścia.

Gdy czytałam waszą książkę, czasem miałam wrażenie, że Harry i Meghan to ludzie bez skazy. Nie uważasz, że takie portretowanie ich może przynieść więcej szkody niż korzyści?

Naprawdę staraliśmy się osiągnąć równowagę. Piszemy przecież krytycznie o niektórych aspektach ich działalności. Jak to, że mają w zwyczaju podejmować niektóre decyzje w zbytnim pośpiechu. To para, która działa bardzo dynamicznie i ten styl nieraz im zaszkodził. Zwłaszcza że tak różni się od tego, co reprezentuje monarchia. Wspominamy o kontrowersjach, jak wtedy, gdy Harry mówił o ochronie środowiska i jednocześnie latał prywatnym odrzutowcem.

d29cq1e

Zależało nam, by napisać, nie tylko o tym, dlaczego odchodzą z rodziny. Napisaliśmy także, jak się z tym czuli ich bliscy, jak bardzo zraniony poczuł się książę William stylem, w jakim to się wydarzyło. Więc rozumiem, dlaczego miałaś takie wrażenie, czytając książę, ale naprawdę zaczerpnęliśmy opinii z wielu źródeł. A widzieliśmy, jak negatywna jest narracja wokół nich i książka od początku miała funkcjonować właśnie wśród tych innych głosów.

Jednym z dziennikarzy, którzy najczęściej uderzają w Meghan, jest pracujący dla brukowców Piers Morgan. Plotka głosi, że dlatego, że nie został zaproszony na królewski ślub. Nie wierzę w to.

To właściwie bardzo interesująca historia. Morgan spotkał się z Meghan, jeszcze zanim poznała Harry’ego, kiedy była po prostu aktorką. I był absolutnie zachwycony, w wywiadach opowiadał, jaka jest aktywna i interesująca. Nawet gdy ogłoszono, że ona i książę są parą, mówił, że ich wspiera i zrozumie, jeśli nie będą chcieli z nim już rozmawiać, bo pracuje dla tabloidów. Myślę, że on uwielbia reakcje, jakie wywołują jego negatywne słowa.

d29cq1e

Przez dwa lata jego ataki zapewniły mu wiele nagłówków, jest częścią tej kultury clikbite’ów. I jeśli jeden negatywny artykuł na temat Meghan w "Daily Mail" klika się świetnie, to napisze kolejny i kolejny… Nie sądzę, by to było coś osobistego. On po prostu lubi zwracać na siebie uwagę, dlatego Harry i Meghan nigdy nie odpowiedzieli na te publikacje. Myślę, że rozumieją, że taka jest po prostu jego praca.

Na ostatnim spotkaniu Meghan żegnała się z dziennikarzami i współpracownikami. Powiedziała jednemu z nich "To nie musiało się tak skończyć". Jak ich historia potoczyłaby się w idealnym świecie?

Jeden z przyjaciół Meghan powiedział mi, że księżna sądziła, że to naprawdę powinna być bardzo prosta historia: kobieta i mężczyzna zakochują się w sobie, mają dziecko, angażują się w organizacje charytatywne, reprezentują królową i robią to najlepiej, jak potrafią. I to jest właśnie to, na co Meghan się pisała, wychodząc za Harry’ego. I to mogło się udać, gdyby miała wsparcie wokół siebie i gdyby Sussexowie byli traktowani inaczej przez rodzinę.

d29cq1e

Ostatecznie to jest opowieść o parze, która mogła wiele osiągnąć, ale bez wsparcia to się nie udało. Więc postanowili osiągnąć to poza strukturami monarchii. Jak to dzieje się właśnie teraz. Wszystko, co robią teraz, mogli doskonale wykonywać jako starsi członkowie rodziny królewskiej. Niestety ta instytucja nie jest skonstruowana tak, by wszystkich równo traktować.

Uważasz, że w ich przyszłości jest miejsce na politykę?

Wszyscy chyba widzieliśmy, że nieco tego liznęli w ostatnich miesiącach. Niedawno Harry zabrał głos w sprawie ataku na Kapitol. To bardzo nietypowe, że członek brytyjskiej rodziny królewskiej wypowiedział się na temat tak amerykański i polityczny. Sądzę, że znaleźli sposób, by funkcjonować w tym środowisku, nigdy tak naprawdę nie podejmując się politykowania. I o ile będziemy obserwować ich współpracę z politykami, to nie zobaczymy ich nigdy w takiej funkcji. Poza tym, czy jesteś pracującym członkiem monarchii, czy nie, to nie na miejscu jest, aby jawnie opowiadać się po którejś ze stron.

Jaka jest twoja sytuacja po napisaniu tej książki? Wyjawiłeś sporo rzeczy na temat rodziny królewskiej. Wciąż jesteś mile widziany w ich biurze prasowym?

Na pewno było parę chłodnych chwil. Oczywiście, że pewne kręgi w Pałacu nie cieszyły się z tej publikacji. Widzieliśmy, jak informatorzy z pałacu rozmawiają z pracownikami tabloidów i mówią im, jak bardzo nienawidzą tej książki i ile problemów spowodowała. To tylko rzuca światło na to, jakie były napięcia między nimi i Sussexami. Ale nadal jestem w tym samym zespole dziennikarzy i mam dostęp do informacji i konferencji. Ważne, by pamiętać, że monarchia potrzebuje mediów, bez nich nie istnieje dla poddanych.

Pokazali związek Karola i Diany. Książę William ma żal do Netfliksa

Myślisz, że Harry i Meghan widzieli "The Crown"?

Dawno temu zapytałem księcia, czy oglądał "The Crown" i powiedział, że nie, ale że chce to zobaczyć. Zapowiedział tylko, że przestanie oglądać, gdy tylko fabuła zacznie dotyczyć jego najbliższej rodziny. I nawet w to wierzę. Uważam też, że Harry i Meghan mogą nawet doceniać to, że tak popularny serial pokazuje inną stronę monarchii. W końcu to są historie, które w jakiś sposób ich dotknęły: doświadczenia Diany były w jakiś sposób podobne do tego, co przeszła Meghan.

A królowa Elżbieta?

Królowej na pewno się podobało "The Crown", była bardzo zadowolona z pierwszego sezonu. Powiedziała, że go uwielbia.

Myślisz, że "The Crown" przysłużył się brytyjskiej rodzinie królewskiej?

To miecz obosieczny. Nie sądzę, by ludzie tak bardzo interesowali się np. księżną Anną i jej jubileuszem, gdyby nie ten serial i jej postać w nim. Nawet ja się nią nie interesowałem. Ale choćby nie wiadomo, jak zaprzeczali i twierdzili, że wszystko jest fikcją, to jednak ta seria mówi o prawdziwych wydarzeniach.

d29cq1e

Więc może dialogi, lokalizacje czy jakieś szczegóły są fikcją, ale "kto, z kim i jak" to fakty, to wydarzyło się naprawdę. Dlatego wyobrażam sobie, że najnowszy sezon "The Crown" musi być dla rodziny królewskiej naprawdę niewygodny. Dokładnie tak, jak nasza książka "Chcemy być wolni". I nie dlatego, że coś zmyśliliśmy, tylko dlatego, że to sama prawda.

"Harry i Meghan: Chcemy być wolni". Tytuł oryginału "Finding freedom" Materiały prasowe
"Harry i Meghan: Chcemy być wolni". Tytuł oryginału "Finding freedom"Źródło: Materiały prasowe
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d29cq1e

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d29cq1e
d29cq1e