Trwa ładowanie...

Vogg (Decapitated, Machine Head): Czuć w metalu naszą polską mentalność

Mamy w sobie dużo buntu. Wydaje mi się, że mamy swoje polskie brzmienie muzyki metalowej - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Wacław "Vogg" Kiełtyka - lider Decapitated, który wydał w czerwcu znakomity album "Cancer Culture", a od paru lat również gitarzysta amerykańskiego Machine Head, którego nowy album "Of Kingdom And Crown" zaplanowano na sierpień.

Wacław "Vogg" Kiełtyka - lider Decapitated oraz gitarzysta Machine HeadWacław "Vogg" Kiełtyka - lider Decapitated oraz gitarzysta Machine HeadŹródło: East News, fot: Karol Makurat/REPORTER
d1uylha
d1uylha

Rafał Mrowicki, Wirtualna Polska: Przez ostatnie 5 lat między wydaniem "Anticult", a "Cancer Culture" sporo się działo w obozie Decapitated. Co przez ten czas najbardziej wpłynęło na ciebie przy tworzeniu nowej muzyki?

Wacław "Vogg" Kiełtyka, Decapitated, Machine Head: Starałem się pracować tak jak zwykle: siedziałem z gitarą i wymyślałem riffy. Co mogło na mnie wpłynąć? Myślę, że największy wpływ ma to, co dzieje się wokół nas. To, czego słuchamy, to, co dzieje się w naszym życiu, życie rodzinne, osobiste, muzyka, filmy... Niełatwo wskazać jedną rzecz. Nie chciałbym też wracać do nieprzyjemnych rzeczy z naszej przeszłości, bo nie lubię o tym mówić.

Wydaje mi się, że na nowej płycie riffy brzmią nieco "jaśniej" niz na "Anticult".

Jest bardziej melodyjnie. Melodia wynosi muzykę na inny poziom, to przykuwa inaczej uwagę i może dlatego brzmi to - jak określiłeś - jaśniej. Jest na pewno większy nacisk na melodykę i jest ona uwypuklona najlepiej od naszej pierwszej płyty. Później sporo lawirowaliśmy w innych rejonach.

d1uylha

Na nowej płycie większość tekstów napisał Jarek Szubrycht, poza fragmentem Robba Flynna w "Iconoclast". Pierwszy raz nagrywałeś też płytę Decapitated z Jamesem Stewartem, który za perkusją zastąpił Michała Łysejkę. Jak teraz przebiegała praca?

Jako główny kompozytor tworzyłem w domu dema utworów, pisałem też partie bębnów, które James przearanżował. Później przez 2-3 miesiące pracowaliśmy nad tym na sali prób. Praca przebiegała przyjemnie. Przez pandemię COVID-19 miałem dużo czasu, bo nie graliśmy tras. Zaraza "pomogła" nam przy tworzeniu nowej płyty i miała wpływ na finalny efekt. Praca w studiu była przyjemna, upłynęła w dobrej atmosferze. Proces twórczy różnie przebiega, trzeba się wysilić, aczkolwiek gdy złapałem tzw. momentum, to szło coraz lepiej. Riffy same wyskakiwały.

A główny temat płyty?

Nie ma jednego. Płyta ma kilka tematów. Ona jest o człowieku, o tym, że społeczeństwo nam się nie udało, bo cały czas są wojny. To również kwestie mediów społecznościowych, wykluczenia, śmierci, przemijania, rozczarowań i nieszanowania planety. To dość pesymistyczne teksty. Nie ma tu dużo nadziei. Zwracamy tu uwagę na niepowodzenia naszej cywilizacji.

d1uylha

Miałeś konkretne oczekiwania wobec tekstów Jarka, czy miał wolną rękę?

Czytam to, co Jarek pisze na Facebooku i w dużej mierze zgadzam się z jego patrzeniem na rzeczywistość. Nie było założeń. Jarek miał na to plan. Chcieliśmy, by te teksty były o rzeczywistości.

DECAPITATED - Iconoclast ft. Robb Flynn (OFFICIAL MUSIC VIDEO)

James chyba dość naturalnie stał się członkiem Decapitated. Na scenie widać, że dobrze wpasował się w zespół.

Na pewno bardzo pasuje do zespołu. Z każdym koncertem wpasowuje się coraz bardziej. Nadajemy na podobnych falach. Jest muzykiem doświadczonym. Pierwszą trasę zagraliśmy bez długich prób i dużych nakładów pracy.

d1uylha

Jego transfer z Vadera nie spowodował spięcia w twoich relacjach z Peterem (Piotrem Wiwczarkiem, liderem Vadera; Vogg w przeszłości grał przez kilka lat w Vaderze)?

Musiałbyś zapytać Petera. Trochę się obawiałem, że coś może wyniknąć, ale nic się między nami nie wydarzyło i dalej z Peterem jesteśmy kumplami.

Rok temu pytałem go o to i wspominał, że liczy się z możliwym odejściem Jamesa z zespołu.

Czasami tak bywa. James jest świadomym, dorosłym człowiekiem. Chciał zakończyć swoją przygodę z Vader i przytrafiliśmy się my. Gdy odszedł od nas Michał Łysejko, zadzwoniłem do Jamesa z pytaniem czy zagrałby z nami na trasie jako zastępstwo. Po tygodniu trasy James powiedział mi, że chciałby do nas dołączyć.

d1uylha

DECAPITATED - Just A Cigarette (OFFICIAL MUSIC VIDEO)

Jak wyglądał wasz powrót na rynek amerykański po problemach, które były tam po wydaniu "Anticult"? Twoje dołączenie do Machine Head jakoś pomogło?

Nie było problemu z powrotem do Stanów. Zagrałem tam też trasę z Machine Head. Nie widzę powodu, by były problemy. Planujemy kolejne trasy z Decapitated i Machine Head. Działamy.

d1uylha

Jak czujesz się obecnie w Machine Head? Grasz tam już 3 lata. Pamiętam wasz koncert w B90 w Gdańsku. Gdy grałeś solówki, zagrałeś główny riff z "Noża" gdańskiego Illusion.

Wiesz, że już o tym zapomniałem? Faktycznie tak było. Nie wiem, czy ktoś jeszcze zauważył, że to zagrałem, ale jeśli tak, to fajnie. Z Machine Head gram już 3 lata. Nie wiem kiedy to minęło. Czekam na powrót. Jesienią gramy trasę w Europie z Amon Amarth. Dostarczyłem trochę materiału na nową płytę. Nagrałem kilka riffów, z których powstały dwa utwory oraz solówki do siedmiu utworów. Dobrze rozmawia mi się z Robbem (Flynnem - liderem Machine Head - red.). Jestem z nim w ciągłym kontakcie. Jestem członkiem zespołu i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

d1uylha

Zobacz także: Oświadczyny na Pol’and’Rock Festival. Kobieta nie kryła zaskoczenia

Czyli Robb dopuścił cię do tworzenia nowej płyty.

On wyciąga pomysły z muzyków. Jest na to otwarty. Motywował mnie, bym wysyłał mu swoje pomysły. Część się spodobała, część odrzucił, ale dwa utwory na nowej płycie są w dużej mierze moimi utworami.

Możesz zdradzić czego można się spodziewać po nowej płycie Machine Head? Można porównać ją do którejś z wcześniejszych płyty z dyskografii?

Jest to zróżnicowany materiał. Jest dużo oldschoolowego thrashowego grania. Jest trochę melodyjnych, lirycznych utworów. Powiedziałbym, że może to być mikstura "The Blackening" troszeczkę z "Burn My Eyes" i trochę z "Through The Ashes Of Empires". To Machine Head w pigułce. To duży powrót do bardziej oldschoolowego thrashowego grania.

Do tego, w czym Machine Head sprawdzał się najlepiej na poprzednich płytach.

Dokładnie.

Jak porównałbyś trasy Decapitated do tras z Machine Head?

Mają najlepszy odbiór w Europie. Grają tu duże koncerty, na kilka tysięcy osób, bez supportów. Machine Head to ogromny zespół, który ma większą ekipę, więcej sprzętu, na który potrzeba tirów. To dużo większy zespół niż Decapitated. Jest większy rozmach, większa wygoda podróżowania i ogarnięcia. Jest duży komfort grania w takim zespole. To duża satysfakcja. Wchodzę na scenę z legendą metalu, jestem częścią zespołu, czuję odpowiedzialność i satysfakcję. Uwielbiam grać z nimi te utwory i widzieć odbiór dużej publiczności, która żyje na tych koncertach. To się udziela.

Którąś część materiału Machine Head lubisz szczególnie grać?

Moją ulubioną płytą jest "Burn My Eyes". Na pierwszej trasie nie grałem tego materiału, ale już nie mogę się doczekać, by zagrać "Davidiana", "Old" czy resztę szlagierów z pierwszej płyty (materiał z tej płyty był odgrywany przez część oryginalnego składu, Vogg z resztą obecnego składu Machine Head grał na żywo materiał z kolejnych płyt - red.). Lubię też utwory z innych płyt jak np. "Halo", które świetnie sprawdzają się na żywo. Jako gitarzysta mam ogromną satysfakcję z grania tych riffów. To wymagająca muzyka.

MACHINE HEAD - UNHALLØWED

Niedawno wspomniałeś w jednym z wywiadów o wyjątkowości polskiego metalu, który za granicą jest towarem eksportowym w swojej ekstremalnej formie. Co twoim zdaniem decyduje o tej wyjątkowości?

Mamy w sobie dużo buntu. Czuć w metalu naszą polską mentalność. Mamy siłę wewnętrzną, upór i to słychać. Wydaje mi się, że mamy swoje polskie brzmienie muzyki metalowej. Mamy na świecie wielu reprezentantów jak Behemoth, Vader czy Mgła. Jesteśmy w czołówce. Słychać w tym wspólny mianownik naszej mentalności. Może też lekki smutek.

Warto też wspomnieć o ludziach, którzy tworzą ekipy techniczne. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale jest wielu Polaków, którzy pracują w ekipach technicznych, czy jako dźwiękowcy. Podróżują z największymi zespołami jak Mayhem, Sabaton czy Rammstein.

Na Mystic Festivalu, na którym wystąpiliście w Gdańsku, grała np. Katatonia, z którą współpracuje Mateusz Śmierzchalski znany z Blindead.

Jeździ też z Dimmu Borgir czy Emperor. To przykład.

Chciałbym cię zapytać na koniec o specjalny koncert, w którym wziąłeś udział pod koniec zeszłego roku. Chodzi o koncert "Do zobaczenia w piekle", na którym Kat & Roman Kostrzewski występował z wieloma muzykami polskiej sceny metalowej. Wystąpiłeś tam grając w kilku utworach m.in. na klawiszach "Legendę wyśnioną". Jak wspominasz tamten występ i jakie znaczenie miał dla ciebie Roman?

Ogromne. Po części ukształtował mój światopogląd i moją mentalność. To ogromny artysta. Podejrzewam, że to numer 1 jeżeli chodzi o muzykę metalową w Polsce. Guru sceny, który miał wpływ na tysiące ludzi w naszym kraju. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że był jednym z pierwszym zapalników zmian mentalności w Polsce. Odważył się mówić o rzeczach, które były wtedy kontrowersyjne w naszym społeczeństwie, które jest mocno ugruntowane w religii katolickiej. Muzyka i teksty Romana są dla mnie ważne. Stresowałem się przed ostatnim utworem, bo miałem zagrać na fortepianie. Nie gram na tym instrumencie za często i rzadko robię to na scenie. Było to bardzo przyjemne. To było spełnienie moich marzeń z dzieciństwa. Zagrać na takim koncercie i właśnie ten utwór z Romanem, to była wielka rzecz. To było dla nas święto. Niestety stało się to, co się stało. Koncert pożegnalny, trochę taki benefis.

Rafał Mrowicki, Wirtualna Polska
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1uylha
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1uylha