Trwa ładowanie...

Why Bother? o drugiej płycie: To wywalenie z siebie brudu

To jest reakcyjne. Tym razem bez jednego konkretnego powodu. Nie żyjemy w sympatycznych czasach. Najpierw mieliśmy pandemię, potem Strajk Kobiet, a obecne niepokoje polityczne są u nas nieco przyćmione, ale to nie jest rozłączne - mówią muzycy zespołu Why Bother? o drugim albumie.

Share
Zespół Why Bother? w składzie: Bartosz "Boro" Borowski, Rafał Jurewicz, Łukasz Kumański i Maciej Szkudlarek Zespół Why Bother? w składzie: Bartosz "Boro" Borowski, Rafał Jurewicz, Łukasz Kumański i Maciej Szkudlarek Źródło: miedzyuchemamozgiem.blogspot.com, fot: Aleksandra Wójcińska
d4m6qtq

Po bardzo spontanicznym debiucie przed trójmiejskim zespołem Why Bother? było niełatwe zadanie przygotowania godnej kontynuacji. Pierwszy album grupy, którą stworzyli gitarzysta Bartosz "Boro" Borowski (Lonker See), basista Maciej Szkudlarek (Lastryko) oraz Łukasz Kumański (Mulk, Me And That Man), była odpowiedzią na Strajk Kobiet, a w jego powstaniu bardzo dużą rolę odegrały wokalistki.

Przed powstaniem drugiej płyty, zatytułowanej "II", wokalistą Why Bother? został Rafał Jurewicz (The Shipyard, Formy Planet), który zaśpiewał w utworze "What If" na debiucie. W rozmowie z Wirtualną Polską zespół opowiedział o pracy nad nowym albumem wydanym przez Antenę Krzyku.

Rafał Mrowicki, Wirtualna Polska: Co tym razem was wkurzyło i skłoniło do nagrania takiej muzyki?

Bartosz "Boro" Borowski: Wkurzeni jesteśmy cały czas i czerpiemy z tej energii. Ta płyta jest radośniejsza. To, że jest bardziej ekstremalna nie zmienia faktu, że jest bardziej optymistyczna. Wynika to z tego, że nagrywaliśmy ją na koniec wakacji, w fajnych warunkach w Kuźnicy i tam też ją komponowaliśmy.

d4m6qtq

Łukasz Kumański: Fragmentarycznie jest weselsza, bo też jest dużo mroku.

Maciej Szkudlarek: Pytanie dotyczyło tego, co tym razem nas wkurzyło. Pierwsza była ewidentnie reakcją na Strajk Kobiet.

Bartosz: Pierwsza płyta wyszła w momencie, w którym był jasny impuls. Reszta jest kontynuacją niezadowolenia z rzeczywistości.

Maciej: Tu się za wiele nie zmieniło.

Rafał Jurewicz: Jesteśmy czwórką osób, które zawsze będą chciały trochę się pośmiać, ale też trochę pomóc słabszym. Lubimy się z nimi bratać. Bogaci i zajebiści sobie poradzą.

d4m6qtq

Z kim bratasz się w tekstach na "II"?

Rafał: Bratam się z każdym człowiekiem... Nie jestem osobą, która organizuje manifesty oraz biega z flagą w pierwszym rzędzie. Jeżeli poznam kogoś i usłyszę od niego potrzebę wsparcia, to taką pozycję przyjmuję.

Why Bother? "Smycz"

A co jest jak woda po twoją tratwą, o której śpiewasz w "Smyczy"?

Rafał: Mam konkretne osoby, do których śpiewam ten tekst. Bardzo szanuję to, że jest to moja opowieść, a ktoś może ją wziąć i pobudować na tej wodzie własne tratwy. Bardzo lubię nadzieję i miłość, które są w całym tym mroku, o którym mówimy. Nie chciałbym powiedzieć, że wszystko jest beznadziejne. To, co Maciek teraz robi, pomimo tego, że jest ciężko, to warto dać nadziei szansę.

d4m6qtq

Łukasz: Ostatnie wydarzenia pokazały nam, że możemy dalej być wkurzeni i narzekać na nasz żywot, ale najnowsza historia pokazuje, że wcale nie mamy aż tak bardzo przejebane. Paręset kilometrów na wschód ludzie borykają się z dużo większymi problemami. Jestem na etapie doceniania tego, co mamy, póki bomby nam nie lecą na głowę. Nie chodzi o wielką celebrację, Dionizos nie jest na co dzień moim przyjacielem, ale chodzi mi o docenienie tego, jak żyjemy.

Maciej: Pytanie dotyczyło tego, co nas wkurzyło, a z tych wypowiedzi wynika, że nagrywaliśmy sobie w kurorcie i było wesoło, jakbyśmy grali covery Beach Boys (śmiech). Ta płyta nie jest jednak radosna. To jest reakcyjne. To wywalenie z siebie brudu, tym razem bez jednego konkretnego powodu. Nie żyjemy w sympatycznych czasach. Najpierw mieliśmy pandemię, potem Strajk Kobiet, a obecne niepokoje polityczne są u nas nieco przyćmione, ale to nie jest rozłączne.

Łukasz: Tak jak podczas pracy nad pierwszą płytą iskrą był Strajk Kobiet, a tutaj nie ma konkretnego zapalnika.

Jak wyglądał start Rafała jako regularnego członka zespołu?

Maciej: Wydawało nam się, że to będzie trudne, bo na pierwszej płycie było wielu wokalistów i trzeba było jakoś oddać tę energię. W trakcie prac stwierdziliśmy, że Rafał jest praktycznie jedną próbę do tyłu (śmiech), bo przed nagraniem pierwszej płyty zagraliśmy tylko jedną próbę. Później Rafał był praktycznie na każdym wspólnym spotkaniu czy imprezie.

d4m6qtq

Łukasz: Zaczęliśmy grać materiał na festiwal.

Why Bother? "Where is home?"

Koncert na Soundrive Festivalu był pierwszym waszym występem nie tylko z Rafałem, ale w ogóle jako Why Bother?. Byłem na tym koncercie i pamiętam, że z pierwszej płyty zagraliście może 2 czy 3 utwory z pierwszej płyty, a reszta setlisty to materiał stworzony w czterech.

Rafał: Idąc na ten festiwal spojrzeliśmy na pierwszą płytę, bardzo fajną i ciekawą również przez to, co poszczególne osoby na nią wniosły. Powstało pytanie: co ja mogę i chcę zrobić? Przez szacunek nie chciałem niczego popsuć. Zostały nam trzy utwory, a z trzema utworami nie idzie się na festiwal. Z tymi chłopakami jest tak, że gdy powie się, że potrzeba czterech więcej, to za 15 minut są.

d4m6qtq

Łukasz: Przed Soundrive'em zrobiliśmy połowę materiału z drugiej płyty. Pewnych rzeczy z pierwszej płyty nie było sensu grać, czyli utworów, które są śpiewane przez kobiety.

Stąd pomysł na granie w sukienkach?

Łukasz: To pomysł Bora.

Maciej: Ten pomysł padł w busie przed koncertem w Krakowie.

Bartosz: To forma solidaryzowania się z kobietami, koniec i kropka.

Łukasz: Ja tego nie traktuję jako manifestu...

d4m6qtq

Maciej: Bo nie zakładasz kiecki (śmiech)

Utwory nagrywane przez kobiety nie będą grane na żywo?

Maciej: Może kiedyś wydarzy się okazja.

Ale nie w waszym czteroosobowym składzie?

Rafał: Myślę, że nie. To kwestia szacunku.

Maciej: Z jednej strony szacunek, ale z drugiej to może i gramy w kieckach, ale nie wypada, by facet śpiewał tak mocne teksty napisane przez kobiety.

Łukasz: Jest też numer "Mao Mortal" śpiewany po portugalsku przez Paulę Rebellato. To by mijało się z celem.

Łatwiej wejść w "Baculum" nagrywany po angielsku.

Rafał: Na przykład.

Maciej: I śpiewany przez faceta! Niełatwo byłoby znaleźć kogoś, kto by to tak zaśpiewał i to jeszcze po portugalsku. Na tej płycie są za mocne rzeczy autorstwa kobiet, których facet nie powinien śpiewać i koniec

Zobacz także: Polskie gwiazdy angażują się w pomoc uchodźcom z Ukrainy. Dają przykład innym

Na "II" widzę podobne zakończenie. Debiut kończył się mocno transowym "Kosmosem Świadomości", a tutaj jest "Nosedive". Podoba mi się, że reszta zespołu włącza się wokalnie w ten numer na koncertach. Mocno wybija się na tle pozostałych. Nie ma tu agresji i wściekłości.

Łukasz: Jest tu pewna analogia, podobnie jak "Smycz" kojarzy się z utworem "Knebel" z pierwszej płyty. Nie chodzi tu o podobieństwa, ale o pewien wspólny mianownik. Numer z Basią kończył płytę i był uspokojeniem. Druga płyta jest dużo bardziej agresywna, choć mniej mroczna.

Jak wspomnieliście, pierwsza płyta powstała w ciągu jednej próby, a kilka numerów przed Soundrive'em powstało bardzo szybko. Jak wyglądał proces twórczy przy komponowaniu reszty materiału? Był równie szybki?

Łukasz: Trzy numery były gotowe przed Soundrive'em. Potem pojechaliśmy do Kuźnicy, w której Boro pracował latem.

Maciej: Dwa numery powstały też przed trasą, którą graliśmy. Ciężko się o tym rozmawia, bo prób było kilka. Najszybciej poszedł utwór "Smycz". Powstał dwa dni przed wysłaniem materiału z drugą płytą do wytwórni. Mieliśmy dograć jeszcze parę rzeczy do "Nosedive", ale...

Rafał: Wszedł riff.

Wiedziałeś już o czym napiszesz?

Rafał: Mam w telefonie notatki, jest w nich kilkadziesiąt pozycji. Słucham o czym jest muzyka i pod tym kątem przeglądam swoje zapiski. Czasami jest to słowo lub zdanie. Wtedy wybieram, co zbuduje tekst.

Jestem ciekaw o czym śpiewasz w pierwszym numerze pt. "No entry, pure gold", w którym powtarzasz zdanie "There's no entry".

Rafał: Chodzi o dostępność do czegokolwiek, również do człowieka. Chodzi też o stawianie barier. Martwi mnie, że w naszych czasach stawiamy często granice.

W relacjach międzyludzkich?

Rafał: Śpiewam głównie o człowieku.

Maciej: O społecznych i ekonomicznych również. Czasem zderzasz się z murem.

Rafał: Nie mówię tylko o jednostce. Miałem kiedyś rozmowę z Jackiem Staniszewskim. Mówiłem, że czuję się zablokowany twórczo, zwinięte kulki papieru latały do kosza. Powiedział mi, że to nie musi być dobre, to musi być szczere. To dodało mi pewności siebie. Przestałem się zastanawiać czy zdanie lub słowo jest wystarczająco elokwentne. Po prostu jechałem z tym, co czułem.

Zacząłeś patrzeć na swoją twórczość mniej surowo?

Rafał: Nie lubię schodzić poniżej pewnego standardu, ale to oceny osobiste. Muszę czuć, że zostawiłem w tekście kawał siebie. Nie interesuje mnie pajacowanie.

Byłem bardzo ciekaw jak sobie poradzicie tworząc materiał na nową płytę, biorąc pod uwagę, że przy debiucie towarzyszyły wam konkretne emocje, a tutaj nagraliście dużo mocniejszą płytę bez konkretnej iskry zapalnej.

Maciej: Są podobieństwa, ale jest bardzo duża różnica. Pierwsza płyta była koncepcyjna. Ta jest typowo koncertowa. Możemy wyjść z tym na scenę i to wykrzyczeć i zagrać.

Łukasz: Może przy kolejnej płycie będzie iskra zapalna lub nie, ale to żre między nami i to jest najważniejsze. Tematy będą się pojawiać.

To też jest ciekawe, że mówisz, że żre między wami, choć prób zagraliście tyle, by przygotować się do koncertu i nagrać płyty.

Łukasz: Może właśnie dlatego (śmiech).

Maciej: Jestem pod wrażeniem tego, że nie ma dyskusji o tym, jak co ma zabrzmieć. Mamy na tyle spójną wrażliwość, że gdy wpadamy na pomysł, to jest to nasze. Nie zdarzyło się, by ktoś przyniósł pomysł, który dla pozostałych będzie nie do wzięcia. Konsensus się nam udał.

Rafał: Porównałbym to, co robimy, do czarno-białej fotografii. Nie chcemy nic zabarwiać i oszukiwać siebie i ludzi, którzy przychodzą tego poszukać. Ten obraz jest prawdziwy i poruszamy się między czernią, a bielą. Jeżeli chcesz się zakolegować z Why Bother?, to po to przychodzisz.

Why Bother? "SWAP."

Maciek, po wybuchu wojny w Ukrainie rozkręciłeś akcję, w której artyści pomagają Ukraińcom.

Maciej: Czasy są takie, że każdy próbuje dać to, co może. Jestem takim człowiekiem, który musi coś robić, gdy dzieją się mocne rzeczy. Zaczęło się od koncertu w Desdemonie pod hasłem "Murem za Ukrainą", z którym nie miałem prawie nic wspólnego. Na to wydarzenie zorganizowane z trzydniowym wyprzedzeniem przyszło ok. 500 osób! Tego dnia postanowiłem się zaangażować widząc ten odzew. Działam tu z Fundacją 4sztuki. Zależało mi, by przed trasą wytworzyć narzędzia, dzięki którym będziemy mogli działać. Zorganizowałem puszki do zbierania pieniędzy, utworzyłem zbiórkę publiczną, przygotowuję aukcje płyt i sztuki w Internecie, wszystko pod szyldem Art. Not War.

Łukasz: Pod wpływem tego co się dzieje moglibyśmy pewnie nagrać kolejną płytę. Ludzie, którzy żyją w tej gorszej rzeczywistości mają przejebane i potrzebują pomocy. Maciek bardzo dużo robi. Naród bardzo wspaniale się zachował.

Maciej: Gdy rozmawialiśmy przy okazji poprzedniej płyty, mówiliśmy o tym jak naród jest podzielony i jak zabiera się ludziom prawo do używania flagi. Teraz się okazuje, że przy takim kryzysie ludzie wiedzą co jest dobre.

Łukasz, ty w Me And That Man grasz z Sashą Boole'em, który jest Ukraińcem.

Łukasz: Mieliśmy lecieć na trasę. Okazało się, że Sasha został bronić kraju, dołączył do batalionu. Ogromny szacunek dla niego i dla Ukraińców. To trochę jak walka Dawida z Goliatem, a oni pokazują, że walecznością można działać. Rozmawiałem z Sashą gdy ta inwazja jeszcze wisiała w powietrzu. Pytałem go o nastroje. Mówił, że Ukraińcy przygotowywali się na ten moment od ośmiu lat.

Czyli od zajęcia Krymu. Masz z nim kontakt?

Łukasz: Teraz sporadyczny. Wiem, że jest z nim w porządku.

Maciek, myślisz, że może to być okazja do nagrania płyty?

Maciej: Chciałbym. To w jakiej jesteśmy formie, ma kolosalne znaczenie. Po trasie może być taki moment. Jest szansa. Jest o czym (pisać i grać). Świat nie będzie już taki sam jak wcześniej. Przy Strajku Kobiet czuliśmy, że życie nie będzie już takie jak wcześniej. Reakcja rządzących była praktycznie żadna. Teraz układ świata zmienia się absolutnie.

Łukasz: Te dwa lata zmieniły sporo w postrzeganiu rzeczywistości. Sama pandemia zmieniła bardzo dużo. Ta inwazja jest bardzo blisko nas. Skutki będziemy odczuwać przez najbliższe kilka lat. Chciałbym wprowadzić zmianę w swoim życiu, by nie definiować ludzi przez to na kogo głosują. Teraz wszyscy chcą pomagać. Okazuje się, że wspaniale się zachowujemy, nieważne czy ktoś głosuje na PiS czy na Razem. Wszyscy pomagają.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d4m6qtq
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
d4m6qtq
d4m6qtq