Trwa ładowanie...

Natalia Nykiel: musiałam się zmierzyć z moimi "trupami w szafie". Nigdy jeszcze się tak nie otworzyłam

- Mam prawo do frustracji i tego, żeby ją wyrazić. Ale opowiadając się po jednej stronie, nie chcę uderzać w drugą. Mam szczerze dość skrajności i międzyludzkiej szarpanki. Szukam złotego środka. I opowiadam się po stronie miłości – mówi Natalia Nykiel. Opowiada, jakie emocje towarzyszyły jej przy tworzeniu płyty "Regnum".

Natalia Nykiel wydała najbardziej osobistą płytę w dorobku Natalia Nykiel wydała najbardziej osobistą płytę w dorobku Źródło: Materiały prasowe, Universal Music Polska, fot: Łukasz Zabłocki
d47df3c
d47df3c

Urszula Korąkiewicz: Co jest królestwem Natalii Nykiel? Kto tu rządzi?

Natalia Nykiel: Przede wszystkim ja! Rządzę moim królestwem i jednocześnie nim jestem. To moje myśli, moje emocje, moja głowa, moje ciało.

O tym opowiada "Regnum"?

Ta płyta jest właśnie o tym, co na mnie wpływa i co mnie kształtuje. Dotykam tu wielu tematów społecznych. Dotykam i feminizmu, i kwestii społeczności LGBTQiA, której wykluczanie doprowadza mnie do białej gorączki. Mówię też o tym, że musiałam zmierzyć się z moimi "pająkami w głowie". To stawienie czoła trupom z szafy pozwoliło mi się rozwinąć i zawodowo, i życiowo. W tym królestwie panuje moja jasna i mroczna strona.

d47df3c

To dlatego mówisz, że to twoja najbardziej osobista płyta?

Tak. Powstawała w przedziwnym, trudnym dla mnie momencie. Wiele zmieniającym. Na premierę poniekąd czekałam rok, ale cieszę się, że ten czas upłynął. Ta płyta zdążyła się dobrze osadzić w mojej głowie. Bo otworzyłam się na niej najbardziej. Wypowiedziałam się na tematy, które z różnych względów sprawiają mi trudność, dlatego jestem z nią tak emocjonalnie związana.

Zobacz wideo: Natalia Nykiel: "Zapotrzebowanie na talent show w tym kraju jest duże"

Ostatni rok to także kolejny rok pandemii. Ten stan zawieszenia, zatrzymania mocno na ciebie wpłynął?

Pod kątem technicznym, tego, w jaki sposób pracuję w studio, zmieniło się niewiele. Ale momenty poza studiem, które też trzeba było spędzić w zamknięciu, zmieniły już dużo. Inspiracji zamiast na zewnątrz, musiałam szukać w środku. I tu się pojawiły problemy.

d47df3c

Po pierwsze, wypadłam z pętli, z całego tego pędu. Kiedy cały czas gonisz, nie zwracasz uwagi, co się dzieje dookoła, ani co się dzieje z tobą. Musiałam przyjrzeć się temu z dystansu, żeby to zrozumieć. Myślę, że wielu moich znajomych z branży miało podobne doświadczenia.

I kiedy w końcu zaczęłam grzebać w tym "środku", okazało się, ze dużo muszę tam posprzątać. To nie było łatwe. Pracowałam nad płytą i jednocześnie robiłam porządek w głowie. Dlatego zdecydowałam się na terapię i zaczęłam chodzić do pani psycholog. Zresztą, wciąż mamy kontakt i dzwonię do niej w razie potrzeby. Uważam, że kiedy naprawdę nie wiesz co robić, warto poprosić kogoś o pomoc.

Jak ci pomogła?

Doradziła mi, żebym pisała listy do istotnych osób w moim życiu. To pomogło mi wiele z siebie wyrzucić. Niektóre piosenki zawierają zdania, które dosłownie przeniosłam z tych listów. Właśnie dlatego są dla mnie tak mocne i osobiste. Ta płyta dała mi wiele do zrozumienia.

Co masz na myśli?

Mówi o tym, że potrzebuję różnorodności w życiu. O tym, że nie chcę się zamykać w szufladach, robić tylko jednego w życiu. Potrzebuję tej wielotorowości, na każdym polu.

d47df3c

O różnorodności śpiewasz w piosence "P.R.I.D.E". Tytuł jest wymowny, w tekście też opowiadasz się jednoznacznie. Po stronie miłości. W każdym jej odcieniu.

Bo to mój złoty środek. Obserwowałam reakcje po premierze tej piosenki i o dziwo, nie znalazłam pół negatywnego komentarza. Tak, opowiedziałam się jednoznacznie, otwarcie wspieram społeczność LGBTQiA, ale staram się to robić tak, by droga strona nie odczuła, że w nią uderzam. A mogłam. Mogłam napisać ostro, co mam w tej kwestii do powiedzenia. Ale nie chcę tego robić. Mam szczerze dość skrajności i międzyludzkiej szarpanki.

Dostajesz sygnały, że społeczność LGBTQiA widzi w tobie sojuszniczkę?

Zdecydowanie tak. Spotkałam się po tej piosence z ogromnie pozytywnym odzewem. Czuję, że ci ludzie doceniają moje wsparcie. Co więcej, otrzymuję wiadomości, że ta piosenka komuś pomogła, uratowała życie, o ile piosenka jest w stanie to zdziałać. Ale to szalenie miłe, to najwyższa forma wyróżnienia.

Na nowej płycie wyraźnie zajmujesz stanowisko na temat tolerancji. Przewrotnie śpiewasz też, że tu nie ma fobii. I znów orientalny klimat tej piosenki sugeruje, co miałaś na myśli.

"Fobia" w tytule to tylko końcówka. Słów z tą końcówką można powiedzieć sporo: ksenofobia, homofobia… My, Polacy, mamy z nimi spory problem. Czasem się bierze z niewiadomych społecznych przyczyn, a czasem z bardzo wiadomych, politycznych.

d47df3c

Rzeczywiście, ta piosenka to jakiś wyraz mojej frustracji. Mam do niej prawo. Bo frustruje mnie, że w ostatnich latach mamy w mniejszych i większych społecznościach, nawet w rodzinach, wysyp ludzi, którzy głośno krzyczą na dany temat, mając o nim niemal zerową wiedzę.

Mamy się za ekspertów w prawie każdym problemie społecznym. Ale żeby naprawdę się o nich wypowiadać, trzeba poznać ich istotę, cały kontekst. Tyle że kiedy mamy już tę wiedzę, okazuje się, że sprawa jest skomplikowana, jest w niej mnóstwo niuansów. Wtedy tak szybko się nie rwiemy do wydawania sądów. To dotyczy i homofobii, i tego, jak traktujemy osoby z innych krajów. A przecież to, co się dzieje, to absurd!

Sama miałaś okazję mieszkać za granicą, w Portugalii. Tam pod względem tolerancji jest inaczej?

Oczywiście. Jest zdecydowanie większa. Co prawda, obracałam się w międzynarodowym towarzystwie, więc trudno mi się wypowiadać za wszystkich Portugalczyków. Ponadto mieszkałam tam zaledwie pół roku. Ale podejście do wielu światopoglądowych kwestii jest zdecydowanie bardziej liberalne. Kolega z Portugalii powiedział mi kiedyś w rozmowie na temat prawa aborcyjnego, że tam nikt nie ma wątpliwości, że kobieta powinna mieć wybór, że w razie tej najtrudniejszej sytuacji może zdecydować. To naturalne.

d47df3c

Tam też nikt nie ma problemu z czyjąś orientacją seksualną. Moi heteroseksualni koledzy chodzili z nami do gejowskich klubów, szaleli na scenie z drag queens. Żaden z nich nie czuł się w jakikolwiek sposób zagrożony, nie miał poczucia, że to urąga ich męskości. Bawiliśmy się wszyscy razem doskonale. Czerpaliśmy z bycia razem ogromną frajdę.

Natalia Nykiel wydała osobistą płytę  "Regnum" Materiały prasowe
Natalia Nykiel wydała osobistą płytę "Regnum" Źródło: Materiały prasowe, fot: Łukasz Zabłocki

Nie boisz się wyrażać swojego zdania, a czujesz się artystką zaangażowaną?

Staram się znaleźć ten złoty środek. Uważam, że i przesyt, i niedobór szkodzi. Skrajności nie niosą ze sobą nic dobrego, a nam brakuje równowagi. Osobiście bardzo wspieram aktywistów, są nam szalenie potrzebni. Podziwiam osoby, które są w stanie podporządkować życie słusznej sprawie. Nie wiem, czy ja byłabym w stanie aż tak się poświęcić.

d47df3c

Staram się dokładać ziarenko na swój sposób. A jednocześnie staram się zrozumieć tych, którzy nie zabierają głosu. Może się obawiają, a może nie chcą się dzielić swoimi poglądami. To też trzeba uszanować. Nie każdy musi być aktywistą i pisać protest songi. Ale ja mam w tej kwestii jeszcze jedno przemyślenie.

Jakie?

Skoro jesteśmy osobami publicznymi i zabieramy już głos, powinniśmy ważyć słowa, brać za nie odpowiedzialność. Słowa mogą zrobić dużo dobrego, ale i wyrządzić dużo złego. Zwłaszcza, gdy trafiają do wielu osób i nieraz są różnie interpretowane. Jako osoby publiczne powinniśmy mieć tego tym większą świadomość.

A czujesz się łobuziarą, buntowniczką?

Znajomi śmieją się ze mnie, że jestem "dziewuchą". Chyba coś w tym jest, bo lubię jak się dzieje. Ale w granicach zdrowego rozsądku. W ostatnim czasie i tak się uspokoiłam. Ale tak, mam w sobie ogromne poczucie niezależności. Czasami mam wrażenie, że ona manifestuje się fizycznie.

Kiedy ktoś mówi mi, że powinnam zrobić coś w określony sposób, czuję wewnętrzny opór. W dodatku jestem Wodnikiem, a one w naturze mają działanie na przekór, pod prąd. Cóż, inni muszą to przetrawić. A ja lubię zaskakiwać!

Na przykład nagrać piosenkę country?

"Atlantyk" nie bez powodu pojawił się na płycie. Chciałam zrobić coś, czego nikt się nie spodziewa. Można ją traktować z przymrużeniem oka, ale uważam, że to niesamowicie pozytywna piosenka. Jestem z niej niezmiernie zadowolona i uważam, że to jedna z moich najlepszych kompozycji.

Poszłaś pod prąd wobec oczekiwań fanów, którzy kojarzą cię raczej z elektroniką.

To zawsze niezła zagwozdka, jak odbić się od tego co znane, bezpieczne i wygodne, zwłaszcza kiedy osiągniesz pewien poziom w tym, co robisz. Wychodzenie ze strefy komfortu jest trudne.

Ale moim zdaniem, fizycznie nie da się robić ciągle tego samego. Nie jestem fizycznie w stanie nagrywać takich samych piosenek. Choćbym wyszła z siebie, nie stworzę już drugiej "Error" albo "Bądź duży". Po prostu, zabrnęłam tak daleko od tego momentu w życiu, że nie miałabym już do tego narzędzi. Wyrażam siebie w inny sposób. Jedyną stałą w życiu jest zmiana, a ja uwielbiam eksperymentować, przekraczać granice, eksplorować obszary, w których mnie jeszcze nie było.

Pozwoliłaś sobie też odsłonić romantyczną naturę? Są tu i klimatyczne ballady...

Może i tak… Na tej płycie naprawdę wypłynęła cała moja emocjonalność. Przy jej pisaniu wszystko we mnie wybuchło. Jednocześnie chciałam z Foxem (Michałem "Foxem" Królem, przyp. red.), żeby była popowa. Żeby piosenki były ciekawymi kompozycjami, żeby pokazać, że pop może być jednocześnie pięknymi, emocjonalnymi utworami, może być lekki, ale może być też mroczny i nieoczywisty.

Chciałam tym razem dodać więcej gitary, smyków. Zatęskniłam za żywymi instrumentami, ale nie uciekłam też od elektroniki. I myślę, że dzięki temu wszystkiemu wyszło nam różnorodnie.

No i w końcu spełniłaś marzenie, nagrałaś duet z Piotrem Roguckim.

Teraz to już żartuję, że pół kariery nagadałam się, jak to chciałabym nagrać coś z Rogucem. I rzeczywiście, odkąd 9 lat temu zaczęłam stawiać pierwsze profesjonalne kroki na scenie, marzyłam o duecie z Piotrem. Ale czekałam na odpowiedni utwór. Jakoś nie widziałam nas w elektronicznym klimacie. Nie chciałam też "odciąć kuponu" – nagrać utworu tylko dlatego, że Rogucki wiedział już o moim życzeniu i wypadało to odhaczyć. Czułam, że to musi być coś, co przyniesie mi satysfakcję na długie lata.

I w końcu, kiedy napisaliśmy z Foxem "List za widnokrąg", wiedziałam, że to jest to. Potem poszło już gładko. Kiedy zadzwoniłam do Piotra z propozycją, wypalił niemal od razu: "no nareszcie!". Ta piosenka należy do rodzaju magicznych w moim dorobku. To nasze przesłanie w kosmos, w którym spotykają się nasze rozbieżne głosy, mówiące jednym językiem. To dla mnie wymarzone zamknięcie płyty. I wymarzone domknięcie etapu, który wyraża "Regnum".

Natalia Nykiel prezentuje płytę "Regnum" Universal Music Polska, Materiały prasowe
Natalia Nykiel prezentuje płytę "Regnum" Źródło: Universal Music Polska, Materiały prasowe, fot: Łukasz Zabłocki

A zatęskniłaś za graniem na żywo? Jesteś ciekawa, jak nowy materiał sprawdzi się na koncertach?

Bardzo. Ale jednocześnie jestem zestresowana i trochę boję się powrotu, bo po tych dwóch latach ze szczątkowymi występami nie wiem, czy będę w stanie wrócić do formy. Gdybym przed tymi dwoma laty wiedziała, że to będzie tyle trwało, pewnie poszłabym do innej pracy. Żeby nie czekać, aż zajęcie spadnie na mnie z nieba. Bo ile możesz się utrzymywać na takim wstrzymaniu?

Wiem, że nie tylko ja się z tym borykam i wielu muzyków ma podobne przemyślenia. Ten długi czas przestoju wywoływał różne myśli. Może to zaskakujące dla fanów, dla których oczywistym jest, że jesteśmy spragnieni sceny i spotkań z nimi. Jesteśmy, ale to nie jest oczywiste. Jesteśmy tylko ludźmi i czasami myślimy, że nic już nas nie czeka i też chcemy rzucić wszystko w cholerę.

Takie myśli ci towarzyszyły?

Zaskoczyło mnie to, że nie przebierałam z niecierpliwością nóżkami, kiedy wrócą koncerty. Nie ze względu na to, że mi się znudziły, czy nie chcę już tego robić. Nie o to chodzi. Ale kiedy na początku pandemii w środowisku było duże ciśnienie, żeby grać cokolwiek, złapałam się na tym, że zaczęłam się zastanawiać, czy w tym momencie mi to potrzebne. I o dziwo, nie było.

Całe lata żyłam pomiędzy studiem, trasami i koncertami i nagle z tego ciągu wypadłam. Zdałam sobie za to sprawę, że… przestałam śpiewać w domu, sama dla siebie. To było przedziwne. Nagle okazało się, że pasja, którą zawsze miałam, się wypaliła. Muszę ją odbudować. Myślę, że wróci, kiedy i ja wrócę do koncertowania na dobre.

"Regnum", trzecia płyta w dorobku Natalii Nykiel, ukazała się 18 lutego 2022, nakładem Polydor Records /Universal Music Polska.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d47df3c
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d47df3c