Trwa ładowanie...
d7ld9zl

Co wydarzyło się w hotelu 50 lat temu? "To był wypadek, którego można było uniknąć"

Jimi Hendrix zmarł w wieku zaledwie 27 lat. Do dziś okoliczności jego śmierci budzą wątpliwości. Autor najnowszej książki poświęconej ikonie twierdzi, że tragedii można było uniknąć i wylicza, co w nocy 18 września 1970 r. poszło nie tak.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jimi Hendrix sfotografowany rok przed śmiercią w nowojorskim hotelu
Jimi Hendrix sfotografowany rok przed śmiercią w nowojorskim hotelu (Getty Images)
d7ld9zl

Philip Norman uważa, że ​​wciąż istnieją błędne przekonania dotyczące ostatnich chwil życia Jimiego Hendriksa. Brytyjski autor wydał niedawno nową książkę o ikonie rock and rolla zatytułowaną "Wild Thing: The Short, Spellbinding Life of Jimi Hendrix". Zawiera ona wywiady m.in. z bratem zmarłego gitarzysty Leonem Hendriksem, a także długoletnią dziewczyną Kathy Etchingham.

Oficjalna wersja wydarzeń jest następująca: Hendrix zmarł w Londynie 18 września 1970 r. w wieku 27 lat po przedawkowaniu narkotyków. "Rolling Stone" podało, że ​​gwiazdor zażył 9 tabletek nasennych i zmarł z powodu uduszenia własnymi wymiocinami.

- Zawsze zakłada się, że śmierć Jimiego była spowodowana nadużywaniem narkotyków i alkoholu. Tak naprawdę nie było. W rzeczywistości był bardzo wrażliwy - mówi autor w rozmowie z Fox News. - Miał 27 lat i był gwiazdą rocka, więc zakładano, że upił się i odurzył na śmierć, tak jak zrobili to inni członkowie "klubu 27".

d7ld9zl

Wpadki "Wiadomości" TVP. Sporo się ich nazbierało

Według Normana okoliczności śmierci Hendrixa są znacznie bardziej złożone, a samej tragedii można było uniknąć.

- Wrócił z trasy koncertowej, podczas której wykazywał oznaki skrajnego wyczerpania - wyjaśnia Norman. - Miał wokół siebie wielu ludzi, którzy powinni się nim opiekować, ale tak nie było. Wpadł w szpony młodej Niemki imieniem Monika Dannemann. Poznali się, gdy kilka miesięcy wcześniej był w trasie.

d7ld9zl

Autor książki twierdzi, że Hendrix normalnie zatrzymywałby się w swoim ulubionym hotelu The Cumberland. Ale Dannemann, która akurat była w Londynie, aby zobaczyć się z Hendriksem, zatrzymała się w hotelu Samarkand w Notting Hill. Wówczas zaniedbanej i niebezpiecznej dzielnicy. To właśnie tam muzyk spędził ostatnie godziny życia.

- Miał problemy ze snem - mówi Norman. - Więc poprosił o coś na sen. Dała mu bardzo mocną tabletkę nasenną zwaną Vesperax. Każda tabletka była tak naprawdę podwójną dawką, którą trzeba było przełamać na pół.

Dannemann twierdziła później, że kiedy obudziła się rano, Hendrix spał spokojnie w łóżku. Jednak później znalazła opakowanie Vesperaksu, z którego najwyraźniej usunięto 9 tabletek.

d7ld9zl

Kobieta skontaktowała się z przyjaciółką, u której przebywał przyjaciel Hendriksa Eric Burdon. W swoich wspomnieniach z 1986 r. utrzymywał, że zalecił Dannemann natychmiast wezwać karetkę, ale ta protestowała, bo bała się, że lekarze znajdą walające się po apartamencie narkotyki. Ostatecznie spuściła je w toalecie.

- W końcu wezwano karetkę, ale zanim dotarł do najbliższego szpitala, było już za późn o - twierdzi Norman.

Sama lokalizacja hotelu Samarkanda także mogła przyczynić się do śmierci Hendriksa.

- W tamtym czasie Notting Hill nie było przyjemnym miejscem - tłumaczy Norman. - Było wiele niepokojów rasowych i panowały urągające warunki. Policja i załoga karetki nawet go nie rozpoznali, nie wiedzieli, kim on jest. Po prostu myśleli, że jest kolejnym ćpunem z Notting Hill.

d7ld9zl

W rozmowie z Fox News autor książki mówił, że brat Jimmy'ego twierdził, że muzyk wyglądał, jakby "namoknął winem". Jednak autopsja wykazała, że w jego organizmie było bardzo mało alkoholu, a śladów wina prawie w ogóle.

Przez lata pojawiło się wiele teorii spiskowych dotyczących śmierci Hendriksa. Niektórzy twierdzili, że miał długi u mafii. Inni twierdzili, że był celem agentów tajnych służb. Philip Norman uważa, że żadne z tych twierdzeń nie jest prawdziwe.

Kiedy Hendriks trafił w końcu na stół operacyjny, było już za późno. Nie żył od dobrej pół godziny.

d7ld9zl

Według sekcji zwłok Hendrix zmarł z powodu uduszenia wymiocinami pod wpływem barbituranów. Jednak koroner Gavin Thurston zauważył, że znalazł "niewystarczające dowody na okoliczności", aby stwierdzić, jak doszło do śmierci.

Norman przyznał, że możemy nigdy nie dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się w hotelu Samarkand 18 września 1970 r. Jednak autor książki uważa, że prawdziwą tragedią jest to, że można było temu zapobiec.

- To był wypadek, którego można było uniknąć – powiedział Fox News. - Całkowicie możliwy do uniknięcia wypadek.

Okładka "Wild Thing: The Short, Spellbinding Life of Jimi Hendrix" Materiały prasowe
Okładka "Wild Thing: The Short, Spellbinding Life of Jimi Hendrix" (Materiały prasowe)

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d7ld9zl

Podziel się opinią

Share
d7ld9zl
d7ld9zl