Trwa ładowanie...

30 Seconds To Mars: Mało brakowało a skończyliby jak niesławne gwiazdy rocka

25 lipca zespół 30 Seconds To Mars wystąpi na scenie w Dolinie Charlotty. Zespół założony przez Jareda Leto i jego brata Shannona porwie fanów w rytm mocnych brzmień. To będzie wyjątkowa okazja, by zobaczyć na żywo aktora, którego widzowie pokochali za "Requiem dla snu".

30 Seconds To Mars: Mało brakowało a skończyliby jak niesławne gwiazdy rockaŹródło: Materiały prasowe
d42nu5w

Trudno uwierzyć, że w przyszłym roku wokalista skończy 48 lat, a jego brat Shannon 50. Obydwaj wciąż wyglądają jak nastolatkowie w którym kochają się młode dziewczyny.

Choć ich zespół powstał dopiero w 1998 r. , a pierwsza płyta wyszła po 14 latach, to muzyką parali się od zawsze. Tak naprawdę, to muzyka właśnie uratowała im życie w najtrudniejszych momentach i skierowała na właściwe tory.

Ale zacznijmy od początku

Bracia nie mieli łatwego dzieciństwa. Ich mama zaszła w pierwszą ciążę w wieku 16 lat. Gdy skończyła 17 urodziła Shannona, a Jareda niecałe dwa lata później. Ich ojciec nigdy nie brał czynnego udziału w ich wychowaniu. Chłopcy tak naprawdę nigdy nie mieli okazji go poznać. Gdy Shannon miał 10 lat a Jared 8, mężczyzna popełnił samobójstwo.

d42nu5w

Bycie młodą matką bez stałej pracy i pieniędzy nie należało do najłatwiejszych. Rodzina często przenosiła się z miejsca na miejsce w poszukiwaniu zarobków i lepszych warunków życia. Zdarzały się dni, że samochód służył im za dom. Być może ten hipisowski styl życia udzielił się młodym chłopcom, którzy nie potrafili się przystosować. W dzieciństwie i okresie nastoletnim byli na bakier ze szkołą. Bardzo często podpadali nauczycielom i dość szybko zeszli na niewłaściwą ścieżkę. Kradli, wdawali się w bójki i zaczęli eksperymentować z używkami. I o ile Jared opanował się szybko, o tyle Shannon wpadł w złe towarzystwo i coraz bardziej tracił kontakt z rzeczywistością.

Miłość do muzyki i... nauk

Młodszy brat i miłość do muzyki okazały się ratunkiem dla Shannona. To Jared wyciągnął go z piekła narkotyków i zaangażował do muzycznego projektu. Jared zawsze czuł smykałkę do sztuki, którą rozwijał w filadelfijskim koledżu. Niedługo potem pojechał do Nowego Jorku, żeby zająć się filmem. Przed 21 rokiem życia miał już na swoim koncie pierwszą rolę telewizyjną. Niedługo potem zagrał u boku Claire Danes w serialu "Moje tak zwane życie". To wtedy zauważyli go producenci filmowi i jego kariera nabrała dynamicznego tempa. Dzięki pieniądzom które zarabiał pomógł bratu wyjść z opresji. A że obydwaj kochali muzykę, która pozwalała im ukierunkowywać energię w dobrą stronę, postanowili założyć zespół o dość nietypowej nazwie: 30 Seconds To Mars.

Nowa droga

Nie zamierzali się promować, robili to z czystej pasji i miłości do muzyki, którą mieli we krwi od dziecka. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy do zespołu dołączył gitarzysta Matt Wachter. Ludzie pozytywnie reagowali na ich muzykę, mimo że było to połączenie post grungeu, emo i melodyjnego hard rocka - a przecież młodzież niechętnie słucha tego, co nie jest jednoznaczne. Mimo wszystko chłopakom udało się wybić.

d42nu5w

Nazwę zespołu wymyslił Jared, który od zawsze interesował się nauką. "30 Seconds To Mars” jest zaczerpnięte z artykułu pewnego profesora Harvardu, który stwierdził, że postęp XXI w. jest tak duży, że jeszcze za naszego życia podróż na inne planety zajmie nam tylko kilkadziesiąt sekund.

Nie zapomniał o filmie

Przez początkowy okres działalności zespołu Jared był tak zaangażowany w projekt muzyczny, że odrzucał propozycje grania w filmach. Widać to w jego życiorysie. Okres czterech lat 2009-2013 poświęcił głównie na to, by promować zespół i jeździć po świecie.

W ostatnich latach powrócił jednak na znane sobie tory i znów bierze udział w kolejnych filmowych projektach. W 2016 r. zagrał kultową rolę Jokera w "Legionie samobójców”, potem zagrał u boku największych gwiazd w filmie akcji, "Blade Runner 2049”. W poprzednim roku pojawił się w tytule "Outsider”, a w przyszłym zobaczymy go w filmie "Morbius”.

Jared zje wszystkie pierogi:

To musi być trudny, bo intensywny czas dla Jareda, który nie tylko gra bez wytchnienia ale również koncertuje z płytą, którą wydali w ubiegłym roku. Tym razem przyjadą do Polski i zaśpiewają dla fanów w Dolinie Charlotty. W ubiegłym roku, gdy potwierdzili swój udział na festiwalu, aktor wyznał, że zje wszystkie pierogi jakie organizatorzy mu zaserwują. Ciekawe czy mu zasmakują. Nie możemy się doczekać - zarówno ich mocnej muzyki jak i nieposkoromionego apetytu Jareda.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe
d42nu5w
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d42nu5w