Trwa ładowanie...
Adam Nowak z Raz Dwa Trzy: nie obciążajmy innych swoimi smutkami
Źródło: East News
29-04-2020 16:27

Adam Nowak z Raz Dwa Trzy: nie obciążajmy innych swoimi smutkami

Zespół Raz Dwa Trzy obchodzi w tym roku 30-lecie. Tymczasem koncerty odwołano, a muzyk żyje już tylko z oszczędności, opiekując się trójką studiujących dzieci. A mimo to Adam Nowak mówi WP, że i tak warto żyć. Apeluje też o rozsądek i pogodę ducha.

Share

Sebastian Łupak: Odwołano właśnie Pol’And’Rock, gdzie mieliście zagrać duży koncert. Łatwo się z tym pogodzić?

Adam Nowak: Mieliśmy tam zagrać koncert z orkiestrą dętą z prawdziwego zdarzenia, więc oczywiście jest to dla nas bardzo smutne, jest nam przykro, ale rozumiemy Jurka Owsiaka. Byliśmy już wcześniej na tym festiwalu, graliśmy wtedy dla 350-400 tysięcy ludzi. Ten festiwal to niepowtarzalna okazja, żeby zagrać przed taką liczną i tak wspaniałą publicznością, która śpiewa z tobą wszystkie piosenki i oddaje ci mnóstwo energii. Tym bardziej nam przykro.

Jest plan, żeby zagrać ten festiwal online. Wystąpicie?

Będziemy chcieli wziąć w tym udział. Mam nadzieję, że sygnał do słuchania i oglądania będzie wystarczająco dobry. My jesteśmy z WOŚP bardzo zaprzyjaźnieni.

Byliście też w trasie na 30-lecie zespołu i musieliście ją przerwać...

Rozpoczęliśmy ją już w styczniu. Koncerty były zabukowane na cały rok. Niestety w połowie marca wszystko zostało odwołane. Wiem, że nasz menadżer stara się przesuwać te koncerty na październik czy listopad. Jestem pełen podziwu dla koleżanek i kolegów, którzy ogłaszają występy w czerwcu i lipcu. Moim zdaniem najwcześniejsze terminy to późna jesień.

Odwołane koncerty to dla was na pewno straty finansowe…

To są ogromne straty. Kultura przynosi w Polsce około 3,5 proc. PKB. To dotyczy muzyków pop, jazzowych, klasycznych, dźwiękowców, oświetleniowców. To jest rzesza ludzi, którzy żyli dotąd z dnia na dzień.

d1o4sbq

U mnie zastrzyk pieniędzy się skończył. Żyję z oszczędności i utrzymuję z tego trójkę uczących się dzieci (studia i szkoły policealne). Bardzo oszczędzamy. Właściwie wydatki sprowadzają się do kupowania żywności. A przed nami do zapłacenia rachunki i wspomożenie dzieci, gdy pojadą jesienią na studia.

Liczy pan na pomoc państwa?

Widzę, że specjalnych pomysłów na rozwiązanie tej sytuacji, jeśli chodzi o świat kultury, nie ma. Do kultury i tak idą ludzie, którzy mają swój pomysł na życie. Czy im ktoś pomaga czy nie, oni i tak mają potrzebę wyrażania siebie.

Pewien aktor zatrudnił się jako kurier…

Rozumiem go. Ja się w niczym nie czuję wyróżniony, że wykonuję zajęcie, które wykonuję. Robię to z własnego pomysłu i na własną prośbę. Jeśli będę musiał się przebranżowić, to po prostu to zrobię. Jeśli będzie praca na rynku.

Słyszę w tle ptaki i szczekanie psa. Natura pomaga przetrwać ciężkie dni?

Na duchu podtrzymuje mnie… pogoda ducha. Czasem jest smutniej, a czasem weselej. Dwa lata temu wzięliśmy ze schroniska zabiedzonego psa, a teraz jest gospodarzem naszego ogrodu. To daje wytchnienie. Do tego sporo ćwiczymy – to daleko posunięta gimnastyka.

Łapie się pan na tym, że czuje zmęczenie, choć ciężko pan nie pracował?

Moim zdaniem to jest znużenie. Mózg potrzebuje nowych bodźców. Dotąd nawet wycieczka tramwajem do miasta po pracy była jakąś formą oddechu. A teraz mamy do czynienia z powtarzalnością, która powoduje znużenie. Do tego dochodzi niepewność o przyszłość, jak daleko pójdzie bezrobocie, jak bardzo zubożejemy.

Jak pan spędza te nużące dni?

Są stałe punkty dnia. Spacer z psem, około 7 km. Stałe pory posiłków. Wieczorem gimnastyka, jakieś filmy i planszówki z dziećmi. Przebywanie ze sobą 24 godziny na dobę sprawia, że musimy nauczyć się szanować przestrzeń drugiej osoby. Negocjujemy, rozwiązujemy razem te problemy.

Źródło: East News

Miewa pan "doły"?

Najważniejsze teraz to nie zapadać się w sobie. Trzeba wiedzieć, że jesteśmy na świecie wobec kogoś i że nie trzeba obciążać drugiej osoby swoimi smutkami, problemami. Trzeba się wziąć w garść. Jeśli człowiek samemu zapada się w sobie, to inni mają z nami problem. Więc jeśli mamy w sobie siłę, żeby nie obciążać innych, to róbmy tak, żeby oni czuli się z nami dobrze.

d1o4sbq

Czy to jest dobry czas na kreatywność, na pisanie nowych piosenek?

Zaraz na początku kwarantanny zawiesiłem wszystko na kołku. Przez dwa tygodnie nie robiłem nic zawodowo. Miałem wakacje, bo byłem po intensywnych koncertach. Potem zadzwonił Mateusza Pospieszalski, że skomponował piosenkę do słów Wojtka Młynarskiego dla Anny Dymnej i jej fundacji Mimo Wszystko. Poprosił, żebym dograł swój głos do całej rzeszy innych wykonawców [Adam Nowak, Kayah, Anna Wyszkoni, Małgorzata Ostrowska, Barbara Pospieszalska, Piotr Cugowski, Michał Szpak, Mieczysław Szcześniak – red.] Premiera tego teledysku 1 maja.

Poza tym z Karimem Martusewiczem przygotowujemy kilka piosenek do moich tekstów i jego muzyki.

No i cały czas mam w domu porozwieszane kartki z pomysłami na piosenki dla Raz Dwa Trzy. Zacząłem pracować symultanicznie na kilkunastu tekstach. Mam nadzieję, że ten materiał się sfinalizuje i może na 30-lecie zespołu uda nam się podzielić ze słuchaczami nową płytą.

Jest pan obecny dla fanów w mediach społecznościowych?

Nie! Jestem człowiekiem kameralnym i strzegę swojej prywatności. Nie muszę upubliczniać swojego życia. Cenię sobie kontakt z ludźmi na żywo. Wydaje mi się, że kontakty elektroniczne – telefony, smsy, komunikatory - są nieco trywialne. Mamy tego dużo, nieco gorzej z treścią, którą przekazujemy.

Zbliża się czas otwierania Polski, luzowania obostrzeń i zakazów. Jak pana zdaniem powinniśmy się teraz zachować?

Każda rozsądna osoba, słysząc, że będą otwarte restauracje i hotele i szereg innych miejsc, powinna zachować zdrowy rozsądek. To, że nas luzują, nie znaczy, że choroba znika. Ja bym namawiał wszystkich, którzy chcą dokonać powrotu do normalności, żeby byli bardzo ostrożni, bo już mamy zator w służbie zdrowia, a jeśli lawinowo przybędzie chorych, to nie będzie gdzie nas leczyć. Więc nie korzystajmy tak samo z życia, jak to było przed ogłoszeniem pandemii.

Czy mimo pandemii wirusa, śmierci tysięcy ludzi, kryzysu gospodarczego i bezsensu tego wszystkiego "i tak warto żyć"?

Wypada wierzyć, że to, co jest, zdarzyło się z jakiegoś powodu. Zaistniały różne przyczyny i skutek mamy jaki mamy. Jeśli nie byłoby warto wierzyć, jaki sens miałoby czekanie na lepszy czas? Nie egzaltując się i nie epatując innych górnolotnymi słowami o nadziei, pozwolę sobie zaznaczyć, że życie to jedyne zjawisko, które pozwala nam doświadczać wszystkiego, czego życie dostarcza. Chyba właśnie dla tego wszystkiego - warto żyć.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.

Podziel się opinią

Share