News
07-12-2017 (12:13)

Anella opublikowała kontrowersyjne zdjęcie i nie wytrzymała fali hejtu. "Po mnie te słowa spływają"

Anella została okrzyknięta przez media "polską wersją Barbie". Od wywiadu w "Dzień Dobry TVN" zrobiło się o niej tak głośno, że sama postanowiła wykorzystać popularność i jeszcze bardziej zaistnieć w sieci. Każde nowe zdjęcie budzi mnóstwo kontrowersji. Tak było też tym razem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Polska żywa Barbie.
Polska żywa Barbie. (Instagram.com)

Anella w wywiadzie w "DD TVN" podkreślała, że decyzje o operacjach plastycznych podejmuje świadomie i ma kontrolę nad tym, co robi. Ponadto jest dumna z tego i akceptuje siebie w całej rozciagłości. - Zdrowy rozsądek to podstawa. Uważam, że moje usta oraz piersi są okej. Komu mają się podobać, to się podobają. Kto mnie zna, ten wie jaka jestem w środku. Jakim jestem człowiekiem i co potrafię zrobić dla kogoś. Jeżeli ktoś ma mnie lubić, polubi mnie taką, jaką jestem - opowiadała w wywiadzie.

Nie trudno domyślić się, że postać "żywej Barbie" wywołała mnóstwo emocji. Bardzo dużo internautów nie szczędziło słów pisząc, że to, co robi odbiega od jakichkolwiek norm. Anella jednak nie przejęła się negatywnymi opiniami i wciąż publikuje nowe fotki.

Ostatnio na swoim Instagramie pochwaliła się zdjęciem z budowy, pisząc: - Nawet nocą trzeba zarabiać. Ps. Za noc wyższa stawka.

Ponieważ pod zdjęciem pojawiło się mnóstwo komentarzy, ta postanowiła zabrać ostateczny głos. - Oficjalnie, nie odpowiadam na żadne tematy dotyczące ust, bo to męczące, nudne i śmieszne. Nie obchodzi mnie czy w czyichś oczach przypominam BARBIE czy nie (i tak w Polsce i na świecie jestem za takową uważana). Nie odpowiadam na żaden hejt - brzydko mówiąc - "pozjadajcie się sami". Szkoda czasu na głupie dyskusje . Po mnie te słowa spływają i na przysłowiowy "chleb" nie dają. Dziękuję za uwagę - odpowiedziała internautom.

Uważacie, że tak zmasowana krytyka względem Anelli jest uzasadniona?

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.