Trwa ładowanie...
Rozprawa sądowa Beaty Kozidrak, Sad Rejonowy dla Warszawy Mokotowa, 04.05.2022 r.
Rozprawa sądowa Beaty Kozidrak, Sad Rejonowy dla Warszawy Mokotowa, 04.05.2022 r.Źródło: East News, fot: Piotr Molecki
06-05-2022 09:33

Beata Kozidrak usłyszała wyrok. Fani zbulwersowani, a prawnik ją broni. "Na pewno będzie żałować do końca życia"

Beata Kozidrak prowadziła po alkoholu. Wystarczyło, by sąd wymienił "niekwestionowany dorobek artystyczny" jako okoliczność łagodzącą w jej sprawie, a w sieci ludzie się wściekli, że "artystom wolno więcej". - Kara nie jest łagodna, a sąd bierze pod uwagę dorobek życiowy każdego oskarżonego - mówi adwokat Piotr Malach.

Share

Wokalistka BAJMu Beata Kozidrak została zatrzymana przez patrol policji na jednej z warszawskich ulic we wrześniu 2021 r. Jechała samochodem w stanie nietrzeźwym - miała dwa promile we krwi. Już 29 października Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów orzekł w trybie nakazowym, że artystka przez pół roku ma odbywać prace społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie i nie będzie mogła prowadzić pojazdów mechanicznych przez pięć lat. Dodatkowo Kozidrak miała zapłacić 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. 

Właściwa dla sprawy warszawska prokuratura okręgowa od razu zapowiedziała jednak złożenie sprzeciwu od tego wyroku, uzasadniając to "rażącą niewspółmiernością do okoliczności popełnienia czynu – stanu nietrzeźwości, jak też stopnia zagrożenia bezpieczeństwa, które swoim zachowaniem wywołała oskarżona".

Sprawa toczyła się dalej przed tym samym sądem, który 4 maja wydał wyższy wyrok: 50 tys. zł grzywny, 20 tys. zł na rzecz funduszu postpenitencjarnego oraz zakaz prowadzenia samochodu przez pięć lat.

Beata Kozidrak przed sądem - przemowa i wyrok

O ile sam wyrok nie wzbudził gorących reakcji, to jego uzasadnienie już tak. Sędzia Agata Pomianowska powiedziała m.in.: 

d2noq71

"Ze zdumieniem sąd wysłuchał, że jedyną okolicznością, jaką prokurator wskazał za łagodzącą, jest przyznanie się do winy oskarżonej. Tutaj trudno się zgodzić. Oskarżona po pierwsze przyznała się, ale wyraziła żal, przeprosiła, jest osobą niekaraną. Przez 40 lat posiadania prawa jazdy nie miała kolizji z prawem. Nadto jako okoliczność łagodzącą należy wziąć jej dotychczasowy uregulowany tryb życia, w tym niekwestionowany dorobek artystyczny oskarżonej, jej zasługi dla polskiej muzyki i kultury".

W internecie się zagotowało - pojawiło się mnóstwo głosów krytycznych, których wspólnym mianownikiem było hasło: "czemu artystkom i artystkom jest łatwiej i wolno im więcej". 

Piotr Malach, doświadczony adwokat specjalizujący się w sprawach karnych, dziwi się tym reakcjom. 

Przemek Gulda, Wirtualna Polska: Jak oceniasz słowne uzasadnienie wyroku w sprawie Beaty Kozidrak?

Piotr Malach, adwokat: Oczywiście znam tylko część uzasadnienia, cytowaną w mediach i nie znam szczegółów samej sprawy. I choć rozumiem oburzenie części internatów, to jednak osobiście nie widzę w wyroku niczego bulwersującego. 

Jak to?

W kodeksie karnym istnieją tak zwane dyrektywy wymiaru kary. Sąd, wymierzając tę karę, uwzględnia w szczególności: właściwości i warunki osobiste sprawcy, sposób życia przed popełnieniem przestępstwa i zachowanie się po jego popełnieniu. Oznacza to, że w przypadku piosenkarki sąd ma prawo odwołać się do dorobku artystycznego, a w przypadku rolnika, oskarżonego o ten sam czyn, może powołać się na fakt, że dba o zwierzęta i stosuje ekologiczne nawozy. 

Zdaję sobie sprawę, że to dość specyficzna analogia, ale obrazuje, że zawsze przy wyroku możemy liczyć, że sąd oceni także nasze dotychczasowe życie, nie tylko ten fragment, którego Beata Kozidrak na pewno będzie żałować do końca życia. Poza tym zakładam, że wymierzając taką a nie inną karę, sąd pewnie kierował się bardziej dotychczasową niekaralnością i skruchą oskarżonej, a nie wartością artystyczną "Białej Armii". 

d2noq71

Ale czy "dorobek artystyczny" może być okolicznością łagodzącą w tej konkretnej sprawie?

Dorobek artystyczny, podobnie jak ogólnie rozumiany dorobek życiowy, zawsze może i powinien mieć znaczenie. Tak długo, jak kara nie jest szokująco niska, w związku z powołaniem się przez sąd na tenże dorobek, nie ma, moim zdaniem, podstaw do kwestionowania akurat tego wyroku. Bo wbrew pozorom wcale nie jest niski. W podobnych sprawach moi klienci byli skazywani na niższe kary.

Jak to wygląda z punktu widzenia przepisów i wcześniejszych orzeczeń? 

Jeżeli kara wymierzona Beacie Kozidrak opiera się w pewnej mierze na dorobku artystycznym, który – w mojej ocenie – mieści się w kategorii "sposób życia przed popełnieniem przestępstwa", to z całą pewnością sąd brał pod uwagę dotychczasowe orzecznictwo, w tym Sądu Najwyższego. A ten, choćby w uchwale z 1973 roku, wskazał, że niewątpliwie za korzystne dla sprawcy uznać należy takie okoliczności, jak np. posiadanie dobrej opinii w środowisku itd. Środowiskiem Beaty Kozidrak jest szeroko rozumiane środowisko artystyczne, a tutaj – choć nie śledzę portali plotkarskich – chyba nie było do niej większych zastrzeżeń. 

Czy dorobek był główną przesłanką do wydania takiego wyroku w tej sprawie?

Dorobek artystyczny może zdecydowanie stanowić okoliczność łagodzącą, choć z całą pewnością nie jedyną. I zakładam, że tak też było w niniejszej sprawie, tj. okoliczności było więcej, takie jak chociażby publicznie wyrażona skrucha. 

Czy te słowa sędzi mogą spowodować nasilenie postaw niechętnych wobec świata artystycznego? "Dlaczego im wolno więcej, dlatego, że są artystami i artystkami"?

Wątpię, by tak było. Przy łagodnym – w ocenie internautów – wyroku dla znanego piłkarza, dowiemy się zaraz, że wyrok jest łagodny, bo strzela dużo goli dla reprezentacji. Przy podobnie łagodnym wyroku względem jakiegoś znanego prawnika usłyszymy, że coś sobie "załatwił".

d2noq71

Sądy działają w pewnych ramach i stosunkowo rzadko zdarza się, aby zapadł wyrok rażąco niesłuszny. Choć niestety bywają i takowe, również w sprawach o jazdę "pod wpływem", ale to już temat na inną dyskusję.

Zaraz, zaraz, najpierw mówisz, że zaostrzenie komentarzy pt. "znanym i bogatym wolno więcej" jest raczej wątpliwe, a potem pokazuje przykłady, że tak właśnie myśli publiczność, gdy wyrok dotyczy kogoś znanego. Niezależnie od tego, jaka byłaby kara, ludzie zawsze orzeka, że za niska i za łagodna, bo jak ktoś jest znany, to na pewno ma worki pieniędzy i kupił sobie sędziego. Czy sąd w ten sposób nie podłożył Beacie Kozidrak kłody pod nogi? 

Całe szczęście to nie publiczność wydaje wyroki tylko - wciąż - niezależne sądy. Komentarze większości internautów są wręcz idiotyczne i wynikają po części z nieznajomości prawa. W sprawach rozstrzyganych wyrokiem sądu zawsze ktoś będzie niezadowolony i zawsze ktoś może chcieć wietrzyć spisek. Nie ma jednak sensu ciągnąć tego wątku bo mówienie o "ustawianych" wyrokach w kontekście omawianej sprawy niepotrzebnie podgrzewa atmosferę. W tym przypadku, przynajmniej według mnie i zgodnie z moim doświadczeniem, sąd wydał normalny dla tego typu przestępstw wyrok. Poza tym prokuratura zapowiedziała apelację więc wkrótce się dowiemy, czy miałem rację.

Proszę pamiętać, że to, iż przepis umożliwiał orzeczenie kary ograniczenia wolności przez np. prace społeczne czy kary pozbawienia wolności, nie oznacza, że sąd musiał wydać taki właśnie wyrok. Każdy oskarżony walczy o grzywnę, a nie o ograniczenia wolności, bo nie ma nic przyjemnego w sprzątaniu autostrad, a poza tym kara grzywny szybciej ulega zatarciu, a więc skazany, pomimo wyroku skazującego, szybciej będzie po jakimś czasie uznany za osobę niekaraną. Uważam, że w tak medialnej sprawie dotyczącej tak medialnej osoby, sąd nie mógł pominąć kwestii zawodu oskarżonej i musiał się do niej odnieść.

Z ustnego uzasadnienia wynika jednak, że "dorobek artystyczny" sąd postawił na ostatnim miejscu jako okoliczność łagodzącą. Przed nim była mowa o dotychczasowej niekaralności, przyznaniu się do winy i skrusze. Ważne jest także, że Beata Kozidrak, z tego co wiem, stawiała się na rozprawy, pokazując tym samym, że nie lekceważy powagi sądu i wagi samego czynu. A jej obecność zapewne sąd nie uznawał za obowiązkową, więc równie dobrze mogła w tym czasie być na Malediwach. 

d2noq71

A czy stawianie znaku równości między dorobkiem życiowym "zwykłego człowieka" – rolnika, piekarza, lekarki czy prawniczki – z dorobkiem osoby znanej, dorobkiem, który jest ważny dla tysięcy ludzi, dorobkiem, który nuci pół Polski, nie będzie aby oczywiste wyłącznie dla sądu?

Każdy z nas ma jakiś dorobek, "warunki osobiste" i jakieś życie przed przestępstwem. Dlaczego życie i dorobek osoby, która przez całe życie "tylko" pisała – czasami całkiem niezłe – teksty i śpiewała je na tysiącach koncertów, nie miałby być wykorzystany jako okoliczność łagodząca? Przez te lata Beata Kozidrak nie była przecież jakąś żenującą influencerką pokazującą jak pomalować brwi, tylko krzewiła szeroko rozumianą popkulturę. Jako dziennikarz możesz się pochwalić zawsze obiektywnym podejściem do opisywanych tematów, oczywiście z wyłączeniem recenzji, bo te zawsze są subiektywne. Więc – nie daj Boże – sąd oceniając kiedyś twój dorobek powinien się do tego odnieść, traktując to jako plusik na tablicy za/przeciw.

Takiego plusika natomiast sąd nie postawiłby zapewne przy ocenie prawnokarnej działalności innych "dziennikarzy", np. tych, którzy zajmują się obecnie żenującą propagandą; wręcz przeciwnie mogą to potraktować jakoś minusik. I o to chodzi w tym przepisie, który zacytowałem na wstępie. Powtórzę zatem: zgodnie z przepisami wszystko to co zrobiliśmy dobrego w życiu przed przestępstwem sąd musi wziąć pod uwagę, mamy prawo tego żądać i adwokaci na pewno to będą wykorzystywali. To że uratowaliśmy tonącego kotka, nie spowoduje uniewinnienia od zarzutu kradzieży, ale na pewno wpłynie na ocenę sprawcy. Czyż nie na tym polega humanitaryzm, czyli idea, która również przyświeca prawu karnemu?

Czy ten wyrok nie ociera się o zaprzeczenie idei powszechnej równości wobec prawa?

W mojej ocenie nie, gdyż spodziewałbym się podobnego lub nawet łagodniejszego wyroku dla zwykłego Kowalskiego. Nie znam szczegółów sprawy, ale zakładam, że – bo tak stanowią stosowne przepisy kodeksu karnego - sąd mógł orzec w tej sprawie zakaz prowadzenia pojazdów na trzy lata, a orzekł na lat pięć. Grzywna też mogła być niższa. Dodatkowo osoba niekarana, która jak w sprawie Beaty Kozidrak – całe szczęście – nikogo nie zabiła, jadąc "pod wpływem", nie trafia co do zasady do więzienia. Więc nie bardzo rozumiem oburzenie części społeczeństwa.

d2noq71

Przemek Gulda, dziennikarz Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.

Podziel się opinią

Share