Trwa ładowanie...
dssau5z
News

Błąd na błędzie, czyli amerykańskie przygody Kingi Rusin

Tyle lat w show-biznesie, a taka wpadka? Rusin swoimi histeryczny reakcjami udowadnia, że nie ma bladego pojęcia o dystansie do siebie i prawach internetu. Jeśli kiedyś zastanowi się, gdzie popełniła błąd, spieszymy z wyjaśnieniem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kinga Rusin, gdy widzi kolejne memy z kapciami (prawdopodobnie)
Kinga Rusin, gdy widzi kolejne memy z kapciami (prawdopodobnie) (ONS.pl)
dssau5z

Ostatnie dni to karuzela śmiechu rozpędzana kolejnymi memami z Kingą Rusin. Kapcie, Beyonce, Adele, Bradley Cooper posyłający spojrzenia… Śmiechom nie było końca! Jak każda internetowa sensacja, tak i ta przez kilka dni pożyje, po czym umrze śmiercią naturalną nic nieznaczącego wydarzenia. Bo właśnie tym jest!

I gdyby tylko Kinga Rusin zechciała wykazać się dystansem, poczuciem humoru, a wreszcie zdrowym rozsądkiem, całość moglibyśmy potraktować jak dobre wspomnienie z nudnego szarego lutego 2020. Ale zamiast tego, mamy niekończącą się żenującą sensację i całą paradę PRowych błędów Rusin. Więc co tak naprawdę poszło nie tak? Po kolei!

Nie pisz!

Wyjaśnijmy najważniejsze: gdybym tylko spotkała Adele, rozmawiała z nią i mogła zrobić i opublikować z nią zdjęcie, na pewno bym to zrobiła! Sfotografować piosenkarkę jest ostatnio o wiele trudniej niż mitycznego Yeti. Rusin się udało, nie zrobiła tego zza przysłowiowego krzaka, w dodatku wyszła na fotce świetnie – publikuj! Problem w tym, że zdjęciu towarzyszył niezwykle długi, przeładowany szczegółami opis prywatnej imprezy dla celebrytów. Pracuję w serwisie plotkarskim i chcę znać absolutnie każdy szczegół tego wydarzenia, ale od kiedy Rusin przestała udawać, że życie prywatne to świętość, a media plotkarskie są fe? Kinga, najwidoczniej między nami są jedynie dwie różnice: mnie nikt by pewnie tam nie zaprosił, ale ja z kolei połowę nazwisk i szczegółów zachowałabym dla moich najbliższych znajomych, by zazdrościł mi ktoś, kogo znam.

dssau5z

Udawaj lepiej, że rozumiesz żart

Gdy lawina dowcipów, kpin i komentarzy ruszyła, Rusin zrobiła coś najgorszego na świecie: udawała, że ją to bawi.

"Siedzę przed komputerem w L.A. i zaśmiewam się z memów powstałych na kanwie mojej relacji. Tak, moje przygody były jak z bajki i są wręcz niewiarygodne. Sama mam ochotę te memy tworzyć". Macie ten obraz przed oczami? Kinga ogrzewana kalifornijskim słońcem bije się po udach, śmiejąc się w głos z mniej lub bardziej udanych dowcipów? Pewnie co chwila wykrzykuje "Paradne!".

Kinga Rusin zaśmiewająca się z memów o sobie, Los Angeles 2020 (dramatyzowane):

AKPA
Podziel się

Tak, to jedna z tych rzeczy, które nie mają prawa się wydarzyć. Bo post jest okraszony zdjęciem twarzy Rusin (skąd taki kontekst? Nie wiadomo), cały jest elaboratem na temat sztuki dziennikarskiej, świata mediów, świata celebrytów i świata w ogóle. Widać, że pisała go osoba dogłębnie urażona, niezrozumiała i wściekła i stawiam wszelkie pieniądze na to, że gdyby tylko Kinga wiedziała, komu wytoczyć proces (stary dobry sposób polskiego celebryty na wszystko, co jest nie po jego myśli), to by to zrobiła!

dssau5z

Nie usuwaj!

Co kierowało Kingą, gdy usuwała zdjęcie z Adele z Instagrama? Nie wie chyba nikt. Fotka obiegła cały świat, a treść posta wszystkie polskie media. Nie wierzę, że Kinga nie wie, że w internecie nic nie ginie. Czy zatem był to teatralny gest odcięcia się od całej tej aferki? Ale zaraz… przecież Kinga jeszcze chwilę temu zaśmiewała się z całej tej sprawy! Sama miała ochotę te memy tworzyć! Gdzie tu logika?

Nie wrzucaj tego jeszcze raz!

Tymczasem w całej tej #rusingate mamy kolejny zwrot akcji. Usunięte zdjęcie pojawia się kolejny raz na Instagramie, ale – teraz skupcie się – jako zrzut z Pinteresta, gdzie ktoś umieścił kawałek strony serwisu People, z tym zdjęciem. Skomplikowane?
Spróbuję prościej, na osi czasu:

  • magazyn People publikuje zdjęcie Rusin z Adele,
  • ktoś to "przypina" na Pintereście (serwisie do gromadzenia ciekawych rzeczy z internetu),
  • Rusin robi zrzut z Pinterestu i wrzuca do siebie na Instagram,
  • tracimy wiarę w sens

Nie… po prostu nie.

Kinga zapowiedziała, że napisze jeszcze jeden post, w którym odpowie na wszystkie pytania dotyczące opisanej przez siebie imprezy. Kilka dni po tym, jak te pytania padły, jak przez internet przewaliła się fala kpin i dowcipów, gdy wszyscy są już gotowi wrócić do swojego szarego lutego 2020, Kinga będzie pisała orędzie na Instagramie o czymś, co już dawno jest lekko nieświeże.

dssau5z

Zapytana o opinię przez portal Wirtualne Media Karolina Korwin Piotrowska powiedziała, że "Kinga wie, co robi i zna się na PRze". Kolejny raz Karolina się myli, miesza pojęcia i zwyczajnie mija z prawdą. Starym zwyczajem twierdzi, że "media są głupie i nikt nie zadał podstawowych pytań", nie wiedząc, że każda redakcja kontaktowała się z Rusin sekundy po tej legendarnej już publikacji. Ale Kinga zamiast zachować się wtedy profesjonalnie, schowała głowę w piasek, by wyjąć ją triumfalnie po kilku dniach gdy… zwyczajnie jest już za późno.

Mogła z tego być fajna historia i super wspomnienie. Zostały tylko kpiny i kiepskie żarty.

dssau5z

Podziel się opinią

Share

dssau5z

dssau5z