Trwa ładowanie...
d1rqaym

Krzysztof Grabowski przerwał koncert zespołu Strachy na Lachy. Ochrona zawiniła

Podczas ostatniego koncertu zespołu Strachy na Lachy nie obyło się bez kontrowersji. Lider, Krzysztof Grabowski, był zmuszony interweniować. Ochrona nie wywiązała się ze swoich obowiązków.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Krzysztof Grabowski, lider zespołu Strachy na Lachy
Krzysztof Grabowski, lider zespołu Strachy na Lachy (East News, Fot: East News)
d1rqaym

Kilka dni temu odbyły się Dni Świebodzic. W pierwszym dniu imprezy publiczność zobaczyła na scenie zespół Strachy na Lachy. Podczas wykonywania przez grupę jednego z ich największych hitów "Piłę Tango", Krzysztof Grabowski "Grabarz" musiał przerwać koncert ze względu na bezpieczeństwo publiczności.

ZOBACZ TAKŻE: Harry został ojcem. Zobacz jego pierwsze wystąpienie w nowej roli przed dziennikarzami

Okazało się, że ochrona nie była w stanie zapanować nad wszystkim. Jak podczas niemalże każdego koncertu rockowego, tak i teraz, nieodłącznym elementem imprezy okazał się crowd surfing. Polega on na przekazywaniu sobie przez fanów osób nad głowami z rąk do rąk.

d1rqaym

Ochrona ma za zadanie złapać osoby unoszone przez tłum przy barierkach i bezpiecznie odstawić ich na ziemię. Tym razem działo się inaczej.

Krzysztof Grabowski zauważył co się dzieje i zadecydował o zejściu ze sceny. Powiedział także, że brak reakcji ze strony ochroniarzy może skończyć się nawet śmiercią.

Muzyk wydał oświadczenie w tej sprawie.

"Zaczęła się 4 zwrotka "Piły tango"... śpiewam i patrzę, tłum wynosi ludzi, a ci... lądują na glebie, jeden po drugim... ochrona... nie ma ochrony... stoi jakiś ignorant w kamizelce ochrony... jest nieruchomy... tuż za bramkami... pani siedząca na wózku inwalidzkim, jeden z widzów spada prosto na nią... ku..wa jego mać... Leci dziewczyna, zalicza masakryczną glebę. Przerywam koncert, schodzimy ze sceny, jest po zawodach. Ludzie, którzy mieli dbać o bezpieczeństwo publiki byli kompletnie nie przygotowani do tej pracy. 100% amatorka. Po koncercie próbowali mi tłumaczyć, że było ich za mało. Ku..wa mać! To jeb..e kryminałem!" - czytamy.

Wokalista dopowiedział także, że chciał porozmawiać na ten temat z organizatorami, jednak nikt nie czuł się odpowiedzialny za niebezpieczny incydent.

d1rqaym

Podziel się opinią

Share
d1rqaym
d1rqaym