Trwa ładowanie...
dt284bq

Menedżer Girls on Fire odpowiada prawicy. "To przykre, że ktoś z miłosierdziem na ustach insynuuje rzeczy, których nie ma"

Radny PiS i prawa strona internetu alarmują, że na tegorocznym festiwalu w Opolu może wybuchnąć skandal. Wszystko przez występ zespołu Girls on Fire. Ale nic z tego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Girls on Fire
Girls on Fire (Facebook.com)
dt284bq

Informacja, że zespół Girls on Fire wykona podczas opolskich "Debiutów" kawałek "Siła kobiet", wywołała natychmiastową reakcję środowisk konserwatywnych. Ich przedstawiciele zarzucają dziewczynom "promowanie antychrześcijańskich wartości" i podejrzewają, że trio wykorzysta okazję, aby zamanifestować ze sceny swoje poglądy polityczne.

O komentarz poprosiliśmy Andrzeja Marca, menedżera zespołu Girls on Fire i wieloletniego promotora muzyki.

dt284bq

Grzegorz Kłos: piosenkę "Siła kobiet" nazywa się niekiedy "hymnem czarnego protestu".

Andrzej Marzec: byłem na Placu Zamkowym i nie słyszałem, aby wszyscy śpiewali "Siłę kobiet". Oczywiście, ten kto chce nazwać piosenkę dziewczyn z Girls on Fire hymnem czarnego protestu, to już jego indywidualna sprawa. Jak wszyscy wiemy, coś co się staje hymnem, nie musi być hymnem samym w sobie. Zresztą, gdyby tak było, media już dawno by to podchwyciły. A tak się przecież nie stało aż do teraz. Płyta, na której jest utwór "Siła kobiet", została wydana na początku zeszłego roku i nikt nie pisał wówczas, że piosenka jest symbolem kobiet maszerujących z czarnymi parasolkami.
"Sen o Warszawie", wykonywany przez kibiców Legii, nie jest ani zakazany, ani piętnowany.

Facebook.com

Czy zgłaszając kawałek "Siła kobiet" czuliście w kościach, że może to się spotkać ze sprzeciwem pewnych środowisk?
Absolutnie nie. Zgłoszenie piosenki do konkursu w Opolu nie było z naszej strony żadną prowokacją. Uznaliśmy po prostu, że utwór wart jest zaprezentowania. Jeśli weźmiemy pod uwagę sedno tekstu "Siły kobiet", to jest ono przecież bardzo uniwersalne – trzeba się z nami liczyć, jesteśmy silne. Zespół nie odwołuje się, jakby chcieli niektórzy, ani do antykatolickich, ani antyaborcyjnych przesłanek. Dziewczyny śpiewają po prostu o kobietach, o ich wolnej woli, o ich sile, którą życie codzienne wystawia na próbę, o czym teraz w Polsce głośno. Zresztą to nie piosenka, a teledysk wzbudził larum środowisk katolickich, które postawiły zespołowi absurdalne zarzuty.

*No właśnie, porozmawiajmy o teledysku. *
Jestem zdziwiony, że wywołał on takie kontrowersje. Jest bardzo uniwersalny – pojawiają się w nim kobiety z różnych epok i środowisk, w różnych sytuacjach dziejowych. Dopatrywanie się w nim jakichś ukrytych znaczeń, jest grubą nadinterpretacją. W gruncie rzeczy jest to dosyć przykre, że ktoś z miłosierdziem na ustach i dziesięcioma przykazaniami insynuuje i wmawia rzeczy, których nie ma.

Czy nie obawiacie się, że pod naciskami prawicy powtórzy się zeszłoroczna historia z Drem Misiem, a Girls on Fire zostanie skreślony z listy wykonawców startujących w Opolu?
W żadnym razie. Kontrakt jest podpisany, hotele zarezerwowane, identyfikatory czekają. Zespół ma ustalone godziny prób, także nie widzę powodów, dla których Girls on Fire miałoby nie zagrać na festiwalu.

Facebook.com

*W komentarzach niektórzy internauci wróżą nawet , że Girls on Fire szykuje podczas konkursu jakąś prowokację. *
Muszę państwa rozczarować. Zespół Girls on Fire jest gościem TVP i przyjmując zaproszenie na festiwal, musi wpisać się w przyjętą koncepcję programu i ją bezwzględnie zaakceptować. Podkreślam: to nie jest koncert zespołu Girls on Fire, ale stricte występ w scenografii festiwalowej. Wszelkie odstępstwa byłyby złamaniem regulaminu.

Można spotkać się z opinią, że Girls on Fire to polska odpowiedź na Pussy Riot.
A to już w ogóle jest absurd. Girls on Fire nie jest zespołem ani walczącym, ani wykorzystującym działania bezpośrednie. One śpiewają o rzeczach, które dotyczą nas na co dzień. Zarówno pana, jak i mnie. Przecież żyjemy wśród i z kobietami – matkami, siostrami, żonami, córkami.

Andrzej Marzec to legenda polskiego rynku muzycznego. Promotor, producent telewizyjny, menedżer, agent polskich artystów i szef agencji AMC. Dzięki niemu w latach 80. i 90. zagrały w Polsce takie gwiazdy jak Tina Turner, The Cure, Depeche Mode czy Leonard Cohen.

dt284bq

Podziel się opinią

Share

dt284bq

dt284bq