Najpierw straszył sądem, bo chronił prywatność. Teraz Maciej Stuhr promuje swojego syna

Po rozwodzie z pierwszą żoną Maciej Stuhr zdecydował się nie rozmawiać z mediami o życiu prywatnym. Jednak niewiele czasu potrzebował, aby zmienić zdanie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Maciej Stuhr
Maciej Stuhr (PAP, Fot: Andrzej Rybczyński)
WP

Maciej Stuhr przez 15 lat był mężem Samanty Janas. Praktycznie przez większość czasu spędzonego razem para nie wzbudzała sensacji. Wydawało się, że ich życie jest bardzo poukładane. Oboje świetnie radzili sobie zawodowo, pokazywali się razem na salonach, wychowywali wspólnie córkę Matyldę.

W 2014 r. coś zaczęło się psuć. Chwilę potem media dociekały, dlaczego para zdecydowała się na rozstanie. Wówczas o życiu aktora pisano znacznie więcej niż o jego zawodowych osiągnięciach. Stuhr straszył redakcje sądami, jeśli ujrzał jakikolwiek materiał na swój temat, który nie dotyczył jego pracy.

Dziennikarze zaakceptowali taką sytuację, a o Stuhrze pisano głównie wtedy, kiedy sam o czymś poinformował w mediach społecznościowych. Wszystko zmieniło się diametralnie w momencie, gdy gwiazdor ułożył sobie życie na nowo.

WP

Jego wybranką została dietetyczka Katarzyna Błażejewska. Para szybko się pobrała, a także zaczęła przychodzić razem na medialne imprezy. Co oczywiście spowodowało, że w mediach zaczęły się pojawiać ich wspólne zdjęcia. Maciej Stuhr, który dotąd chronił prywatność, zaczął opowiadać o nowym związku. Podobnie zresztą jego partnerka, która przy okazji promowała swoje książki.

- Kasia jest taką iskierką, która wzbudza uśmiech ludzi, gdziekolwiek się pojawi. Bardzo mi to imponuje i jestem z niej dumny - mówił młody Stuhr w jednym z wywiadów.

WP

Kolejny zwrot akcji nastąpił, kiedy okazało się, że Katarzyna Błażejewska-Stuhr spodziewa się dziecka. Maciej ponownie "obraził" się na media, które za bardzo ingerowały w jego prywatność. Przypomnijmy, że chwilę wcześniej chętnie brylował z nową żoną na salonach i udzielał na jej temat wywiadów.

Kiedy w 2016 r. na świecie pojawił się mały Tadeusz, Stuhr wciąż nie pozwalał mediom pisać o swoim dziecku. Na pytania dziennikarzy o życie rodzinne nie odpowiadał. Teraz mamy październik 2018 roku. Aktor wydaje książkę pt. "Tata Tadzika".

- Maciej Stuhr stworzył niezwykły cykl felietonów inspirowanych narodzinami swojego syna - czytamy w informacji prasowej.

Naprawdę? Nie lubimy dziennikarzy i mediów, jak piszą o życiu prywatnym, ale kiedy już chcemy zarobić na narodzinach dziecka, to wszystko jest w porządku? Maciej Stuhr nie do końca może się zdecydować, czy chce być aktorem-celebrytą, czy ambitnym artystą grającym tylko w ambitnych produkcjach, o którym piszą niszowe magazyny.

WP

W książce aktor z detalami opisuje sytuacje z życia rodzinnego. Poniżej przytaczamy fragment.

- DOBA 389., godz. 9:11. Badany T. z talerza rodziców podbiera następujące produkty: chleb razowy 1/8 kromki, keczup 3 ml, cytryna 1 kęs, chusteczka higieniczna 2 kęsy, parówka l/8 szt. Wszystkie produkty badany wrzucił do szklanki z wodą. Następnie wypił i częściowo zwrócił pod stół. Efekt: ogólne zadowolenie. DOBA 411., godz. 13:17. Badany zjada ok. 80 g piasku. Zapach: Jastarnia w październiku. Efekt: chwilowa konsternacja. Wykrzywienie ust. Odruch plucia. Poszukiwanie wzrokiem matki. Wzięcie do ust kolejnej porcji piasku.

Na koniec ustalmy jedno. Jeśli osoba publiczna nie chce epatować swoim życiem prywatnym, to nie udziela wywiadów o prywatności, nie pozuje na ściankach z nowym partnerem, a potem nie pisze książki, która wkracza w jego prywatną sferę. Media i dziennikarze naprawdę szanują decyzje osób znanych i nie przekraczają pewnych granic, dopóki one same tego nie zrobią.

ZOBACZ TAKŻE: Maciej Stuhr zdradził nam tajemnicę swoich żartów na Orłach 2018

WP
WP
WP
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
WP