Pożar, czarna magia i morderstwo na koncercie. "Najmroczniejszy" hit Stonesów

Kawałek "Sympathy for the Devil" uplasował się na 32. miejscu listy 500 hitów wszech czasów magazynu "Rolling Stone". Historia utworu jest niemal tak zadziwiająca, jak życiorysy jej twórców.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Miło mi cię poznać, mam nadzieje, że odgadniesz moje imię" - śpiewał Mick Jagger w "Sympathy for the Devil"
"Miło mi cię poznać, mam nadzieje, że odgadniesz moje imię" - śpiewał Mick Jagger w "Sympathy for the Devil" (East News)
WP

Dla Micka Jaggera bezpośrednią inspiracją do napisania utworu miał być "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa. Do przeczytania powieści namówiła go ówczesna dziewczyna Marianne Faithful. Wokaliście spodobała się wizja światłego, eleganckiego diabła, obnażającego mechanizmy funkcjonowania sytemu totalitarnego ZSRR.

W swojej wizji Jagger posunął się o krok dalej. Jego Lucyfer to bohater o rozległej wiedzy i specyficznym guście. Z pełną nonszalancją przyznaje się słuchaczowi do swoich szkodliwych interwencji w historię ludzkości. Oczywiście, jak można się domyślać, Jagger wcale nie gloryfikował szatana. Chodziło mu o zaprezentowanie figury literackiej i ćwiczenie poetyckich umiejętności.

- "Sympathy For The Devil" to najbardziej dylanowski utwór Stonesów. Mick napisał go właściwie jak piosenkę Boba, ale ostatecznie kawałek przerodził się w coś w stylu rockandrollowej samby – mówił po latach Keith Richards.

WP

Dziwne zbiegi okoliczności

Niemniej, wokół piosenki narosła pewna aura tajemniczości. Zwłaszcza, że z kawałkiem zaczęto łączyć kilka co najmniej dziwnych zbiegów okoliczności. Trudno się dziwić. Bo kiedy Stonesi grali "Sympathy For The Devil", działy się trudne do wytłumaczenia rzeczy.

Jak przypomina "Daily Mail", robiło się naprawdę dziwnie zwłaszcza wtedy, gdy kapeli towarzyszyła ówczesna dziewczyna Richardsa, Anita Pallenber. Plotkowano nawet, że była wiedźmą. Sam Jagger przez pewien czas był zafascynowany czarownicami i zaklęciami. Mówiło się też, że interesuje się czarną magią. Jednak nie trwało to długo. Kilka miesięcy później nosił już na szyi krzyż, by "strzegł go od złych uroków".

W quasi religijnym tonie zespół miał też zaprezentować "Sympathy for th Devil" po raz pierwszy na żywo. Piosenkę zagrali 5 lipca 1969 r., podczas koncertu poświęconemu zmarłemu gitarzyście Brianowi Jonesowi. Jagger w hołdzie przyjacielowi wypuścił w tłum białe motyle, a występ zakończył wspomnianym właśnie utworem w towarzystwie afrykańskich muzyków w tradycyjnych strojach, grających na tam-tamach.

WP

Zadziwiający incydent związany z piosenką wydarzył się na planie produkcji Jeana-Luca Goddarda. Na potrzeby własnego filmu mistrz francuskiej Nowej Fali zapożyczył od Stonesów tytuł piosenki.

Reżyser tworzył dokument oddający ducha zachodniej kontrkultury drugiej połowy lat 60. Podczas zdjęć na planie ktoś zaprószył ogień, a pożar doszczętnie strawił całe studio. Jak głosi legenda, duża część taśm z "Sympathy fot the Devil" zachowała się absolutnie nienaruszona.

WP

I o ile podobne doniesienia można (a zapewne i należy) traktować z przymrużeniem oka, to z piosenką wiąże się historia, która naprawdę zakończyła się tragedią.

Feralny koncert

Mowa o koncercie z 6 grudnia 1969 r., który odbył się w kalifornijskim Altamont. Rolling Stones wystąpili na scenie razem z innymi topowymi zespołami, m.in. Grateful Dead i Jefferson Airplane. Tego dnia występ ochraniał gang motocyklowy Hells Angels. Ich obecność tłumaczono jako środek ostrożności. Jednak jego członkowie nie żałowali sobie używek, a scenę i jej zaplecze traktowali jak swoją siedzibę. Wywołało to konsternację wśród artystów. Jednak, mimo napięć, Stonesi zdecydowali, że wyjdą na scenę.

East News
Podziel się
WP

Gęsta atmosfera panowała też na widowni. Ale najgorsze miało dopiero nadejść. Gdy Stonesi zaczęli grać "Sympathy for the Devil", wśród publiczności wybuchło poruszenie.

- Zawsze, kiedy gramy ten numer, dzieje się coś zabawnego – miał rzucić ze sceny Jagger, chcący rozluźnić atmosferę. Zespół pośpiesznie zaczął grać starszy, weselszy utwór "Under My Thumb" licząc, że tłum się uspokoi. Jednak nie wiedzieli, co wydarzyło się z dala od sceny.

Kilkadziesiąt metrów dalej tłum nieco rozrzedził się, odsłaniając zmierzającego w stronę sceny młodego, wysokiego mężczyznę. W uniesionej dłoni trzymał podejrzanie wyglądający przedmiot. Błyskawicznie otoczyło go pół tuzina Hells Angels, a jeden z nich ugodził chłopaka nożem. Ofiarą okazał się 18-letni Afroamerykanin, Meredith Hunter.

WP

Jagger kontynuował koncert, ale nie z wyrachowania, ale z obawy, że jeśli przestaną grać, agresja tłumu przybierze na sile. Kiedy po koncercie Rolling Stones pospiesznie opuszczali helikopterem Altamont, ich fan już nie żył.

Jak relacjonowała brytyjska prasa, kilka tygodni później jeden z Hells Angels, 22-letni Alan Passaro, który zaatakował Huntera, stanął przed sądem oskarżony o morderstwo. Zasłaniał się samoobroną, zeznając, że chłopak mu groził, a przedmiot, który trzymał, miał być bronią. Motocyklista został uniewinniony.

Wydarzenia z Altamont odbiły się szerokim echem na całym świecie. Przeciwnicy rocka dostali jeszcze jeden argument: zdobywająca popularność hałaśliwa muzyka to dzieło szatana...

Polub WP Gwiazdy
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP