Trwa ładowanie...

Rafał Szatan dumnym ojcem: "Była pierwsza kupka"

Barbara Kurdej-Szatan przez długi czas cieszyła się ciążą publicznie. Teraz, gdy mały Henryk jest już na świecie, dumna mama chętnie pokazuje malucha. Rafał Szatan postanowił pójść o krok dalej i opowiedział o "pierwszych razach" swojego syna.

Share
Rafał Szatan z dumą opowiada o nowonarodzonym synu.
Rafał Szatan z dumą opowiada o nowonarodzonym synu.
d4ln3yf

Barba Kurdej-Szatan i jej ciąża w ostatnim czasie rozgrzewała wszystkie media. Szczęśliwa gwiazda dzieliła się swoją radością ze wszystkimi dokoła. Kiedy już raz publicznie przyznała, że jest w ciąży, nie przestawała pokazywać się z brzuszkiem. Rafał Szatan był równie szczęśliwy - chętnie publikował zdjęcia z ciężarną żoną.

Zaledwie kilka dni temu na świecie pojawił się Henryk Szatan, a już zdołał zdobyć pokaźne grono fanek. Tę zasługę mogą przypisywać sobie jego rodzice, którzy chętnie pokazują go w sieci.

Młodzi rodzice chętnie pokazują wspólne chwile z nowo narodzonym synem. Postanowili wybrać się z maluchem na spacer, który oczywiście został uwieczniony na zdjęciach. Barbara Kurdej-Szatan napisała jedynie, że to ich pierwszy wspólny spacer. Rafał Szatan rozpędził się natomiast nieco bardziej.

"Zaczynamy etap "pierwsze". Była pierwsza kupka, pierwszy bekuś, pierwsza kąpiel... dziś był piękny dzień, więc udało się uczynić pierwszy spacer" - napisał dumny ojciec. Z komentarzy można było dowiedzieć się jeszcze więcej. Rafał Szatan stwierdził, że za nimi już "pierwsze siusiu na tatę" i pierwsza kolka. Z ulgą stwierdził, że pierwszy ząbek na szczęście jeszcze ich nie dotyczy.

Barbara Kurdej-Szatan o tym jak radzi sobie z negatywnymi komentarzami w sieci

Czy Was również rozczula Rafał Szatan opowiadający o "pierwszych razach" swojego syna?

d4ln3yf
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość artykułu:
Zależy nam na podnoszeniu jakości naszego dziennikarstwa. Twoja opinia jest dla nas ważna!
d4ln3yf

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4ln3yf
d4ln3yf