ycipk-4eil4h

Roman Kłosowski do końca walczył o normalność. Po jego śmierci ukazał się przykry wywiad

Kiedy umarł dokładnie rok temu, cała Polska pogrążyła się w żałobie. To nie przesada. Roman Kłosowski był jednym z najbardziej lubianych i cenionych aktorów. Miesiąc po jego śmierci okazało się, że zmagał się z przykrą sytuacją rodzinną.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Roman Kłosowski odszedł 11 czerwca 2018 r. Miał 89 lat
Roman Kłosowski odszedł 11 czerwca 2018 r. Miał 89 lat (East News)
ycipk-4eil4h

Nieuk o nikczemnej posturze

Jak sam wspominał, absolutnie nic nie wskazywało, że tak daleko zajdzie.

- Uczyłem się słabo, z przedmiotów ścisłych miałem dwóje. Wagarowałem, bywałem arogancki, paliłem papierosy. Byłem okropny. Nie ma czym się chwalić - zwierzał się kilkanaście lat temu w "Przeglądzie".

Wszystko zmieniło się za sprawą literatury. A konkretnie autora "Trylogii".

ycipk-4eil4h

- Kiedyś nauczycielka zadała mi za karę lekturę Sienkiewicza. Czytałem tom za tomem i odkryłem, że to mnie uspokaja. Jestem żywym przykładem na to, że teatr i literatura pełnią rolę wychowawczą - przekonywał.

Jedynym logicznym krokiem były studia na warszawskiej PWST. Roman Kłosowski zdał egzaminy, choć nie było lekko.

- Aleksander Zelwerowicz (legendarny aktor i wykładowca - przyp. red.) powiedział mi, że jestem postacią historyczną, bo po raz pierwszy w dziejach tej szkoły dostał się do niej człowiek o tak nikczemnej posturze - mówił Kłosowski.

Dopiero później upowszechniło się przyjmowanie na studia aktorskie ludzi "bez warunków".

ycipk-4eil4h

ZOBACZ TEŻ: Andrzej Kopiczyński: inne role 40-latka

Komik z przypadku

Choć dziś kojarzony jest przede wszystkim dzięki swojej vis comice, Roman Kłosowski całe życie podkreślał, że jest aktorem dramatycznym.

- Moją komediowość odkryła publiczność. Grałem bardzo serio, a ludzie pękali ze śmiechu. Trochę mnie to peszyło, ale uprzytomniło, że mam w sobie coś zabawnego - wspominał na łamach "Tele Tygodnia".

ycipk-4eil4h

Studia aktorskie ukończył w 1953 r. i od razu zadebiutował na szklanym ekranie. I to u samego Kawalerowicza w "Celulozie". Rola była nieduża, ale to wystarczyło, żeby Kłosowskiego zauważono.

W kolejnych latach zagrał w największych klasykach polskiego kina, m.in. "Eroice" (1957) Andrzeja Munka, "Ewa chce spać" (1957) Tadeusza Chmielewskiego, "Pętli" (1957) Wojciecha Jerzego Hasa czy przekultowej "Hydrozagadce" (1970) Andrzeja Kondratiuka.

Jednak największe uznanie i nieśmiertelność przyszły z propozycją zagrania w serialu Jerzego Gruzy.

ycipk-4eil4h

Przyłożyć za Maliniaka

W "Czterdziestolatku" Kłosowski wcielił się w Romana Maliniaka, wścibskiego technika, którego jak ognia unika tytułowy bohater, czyli inż. Stefan Karwowski (zmarły w 2016 r. Andrzej Kopiczyński).

Choć była to rola drugoplanowa, Kłosowski przyćmił całą obsadę i stał twarzą serialu. Jednak do nie końca był zadowolony z tej popularności.

- Wołano za mną na ulicy: "Maliniak, Maliniak!". W sklepie słyszałem: "Dzień dobry, panie Maliniak". Był czas, że to nazwisko doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Bałem się, że kiedyś komuś przyłożę za tego Maliniaka - zwierzał się w jednym z wywiadów.

Jednak 20 lat później ponownie wcielił się w komicznego natręta. Tym razem już zamożnego dostojnika państwowego.

ycipk-4eil4h
East News
Podziel się

Uwaga! Alkomat idzie

W jego życiu prywatnym próżno było szukać skandali. Przez 60 lat był wiernym mężem Krystyny, której powiedział "tak" w 1955 r.

- Ona była dla mnie miłością, mądrością, cierpliwością, za którą jestem jej bardzo wdzięczny. Jestem cholerykiem. Wiem, że nie zawsze stroniłem od wódki. Ale żona skutecznie mnie pilnowała - wspominał.

To ona pomagała mu w najtrudniejszych chwilach i była jego pierwszym recenzentem.

Jego podporządkowanie żonie zauważyły też wnuki aktora. Krystyna układała życie rodzinne, a Kłosowskiemu taki układ bardzo odpowiadał.

- Jak szli razem na spacer na działkę, to sąsiedzi mówili, że idzie Kłosowski z alkomatem. Babcia była siłą przewodnią w domu. Ona ustalała wszelkie wyjazdy, rzeczy, które należało kupić, załatwić. A on się podporządkowywał. Myślę, że taka rola mu zawsze pasowała. Pewnie trochę z wygodnictwa, a trochę z tego, że babcia lepiej to robiła - mówił wnuk Jan Kłosowski.

Żona Romana Kłosowskiego odeszła w 2013 r. Od tego momentu było tylko gorzej.

Roman Kłoski z żoną Krystyną/AKPA
Podziel się

Do końca walczył o normalność

Jeszcze za życia ukochanej żony Kłosowski zaczął tracić wzrok. W ostatnich latach to Krystyna uczyła go ról, bo on sam nie był w stanie już czytać.
Po jej śmierci sam musiał mierzyć się z trudami codzienności.

- Jestem ślepy. Ale na co dzień jakoś sobie daję radę. Próbuję sobie radzić - mówił "Faktowi".

Mimo choroby wciąż grał, bywał, cierpliwie rozmawiał z fanami, którzy nigdy nie mieli problemu z podejściem do niego na ulicy.

Kilka lat temu w mediach zaczęły pojawiać niepokojące plotki. Tuż po tym, jak zmarła sąsiadka, która opiekowała się Kłosowski, najbliżsi postanowili umieścić go w domu opieki.

Długo się opierał, nawet skarżył się na sytuację w tabloidach, ale w końcu dał za wygraną. Aktor zamieszkał w ośrodku pod Łodzią, aby być bliżej rodziny.

- Teraz częściej mnie odwiedzają. Jest mi tu bardzo dobrze, dbają o mnie, mam rehabilitację. Bardzo mi się tu podoba. Wszyscy są tutaj bardzo serdeczni- zapewniał w kwietniu ub. czytelników "Super Expressu".

Tam też zmarł w 11 czerwca 2018 r. Powodem śmierci było ostre zapalenie płuc. Mimo starań lekarzy, nie udało się go uratować.

Tydzień później urna z jego prochami spoczęła w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Zgodnie z decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego aktor został pożegnany z najwyższymi honorami. Na pogrzebie pojawiły się tłumy.

Przykry sekret

Miesiąc po śmierci Kłosowskiego wywiadu udzieliła Teresa Lipowska. Jego największa przyjaciółka i powierniczka. Aktorka zdradziła jego przykry sekret.
Okazuje się, że Kłosowski, uwielbiany i rozpoznawalny, miał kiepskie relację z najbliższymi. Sytuacji nie zmieniła nawet jego choroba.

- Miał nie najlepsze relacje z rodziną. Najbliżej był ze swoim wnukiem Jankiem, który w tym ostatnim, bardzo trudnym czasie, zadbał o najlepszy szpital i codziennie tam był przed pracą - wyznała Lipowska.

Choć w pobliżu mieszkał jego syn z rodziną, aktor w ostatnich miesiącach życia zrezygnował z ich pomocy.

Aktorka towarzyszyła też Kłosowskiemu w ostatnich chwilach.

- W niedzielne południe głaskałam go po ręku. Był już bardzo słaby, z bardzo marnym kontaktem. Ale wiem, iż wiedział, że jestem obok niego.

Polub WP Gwiazdy
ycipk-4eil4h
ycipk-4eil4h
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-4eil4h