WP

The Kelly Family: dzieci dowiedziały się o ich sławie... z YouTube'a!

W walentynki, 14 lutego 2020 roku The Kelly Family - zespół fenomen wystąpi na jedynym polskim koncercie w Krakowie. Dla fanów to będzie istna podróż sentymentalna, a dla "Kellysów"? Kawał dobrej imprezy, bo twierdzą, że polscy fani są... szaleni!
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
The Kelly Family podbili serca polskich fanów w latach 90tych
The Kelly Family podbili serca polskich fanów w latach 90tych (AKPA)
WP

Trasa, w która ruszają już za kilka miesięcy, ma świętować 25-lecie płyty "Over the Hump", która w Polsce zyskała status platynowej, a tylko w Niemczech sprzedała się w ponad 3-milionowym nakładzie. W latach 90. nie było pokoju nastolatki, którego ściany nie zdobiłyby plakaty z "Bravo" z Kellysami. Gazeta już nie jest wydawana, stacje muzyczne praktycznie nie funkcjonują, ale muzykalna rodzina nigdy nie przestała tworzyć. Każdy z nich zajął się karierą solową, aż w pewnym momencie uznali, że czas na powrót. Fani ich nie zawiedli, gdy w 2017 roku ruszyli na swój wielki come back, zapełniali areny. Z częścią zespołu: Kathy, Johnem i Angelo rozmawiamy o miłości fanów, mierze sukcesu i tym, jak patrzą na nich ich dzieci.

Teledysk do utworu "Angel" do dziś ma niemal 60 milionów odtworzeń na Youtubie:

WP

Basia Żelazko, Wirtualna Polska: Widzę to tak: lata 90. to pasmo sukcesów i ciągłych oznak uwielbienia od fanów. Wasze życie musiało być sielanką. Czy się mylę?
Kathy Kelly: Były też straszne, gorsze momenty. Pamiętam jeden występ w Austrii, jeden z największych koncertów plenerowych w naszej karierze. Chłopcy pobili się wtedy z dziennikarzami.

Chłopcy? Masz na myśli kogoś z zespołu?
Kathy: Nie będę rzucać żadnych imion! Ale rzeczywiście zrobiło się gorąco. Tłum napierał, dziennikarzy i fotoreporterów poniosły emocje. Aż wreszcie wkroczył jeden z ochroniarzy, podniósł jednego z moich braci i po prostu włożył do autobusu. Dzięki temu nie stało się nic gorszego.
Angelo: Zgodzę się, to był największy koncert w naszej historii. Przyszło nas zobaczyć aż 250 tysięcy ludzi. Więc to był moment, którym wszyscy chcieliśmy się cieszyć. Ale tak wielki sukces przyniósł też wielkie napięcie…
Kathy: Wtedy nic strasznego się nie stało! Ale to było najgorsze wspomnienie.

Dla rozluźnienia atmosfery opowiedzcie mi o najlepszym momencie.
Kathy Kelly: Myślę, że najpiękniejszą chwilą był występ dla Jana Pawła II. To było coś niesamowitego, bo przed nami był wielotysięczny tłum, ale w ogóle o tym nie myśleliśmy. Przejmowaliśmy się tylko obecnością papieża.
Angelo Kelly: Po występie mogliśmy z nim porozmawiać. Powiedziano mi, że mam uklęknąć i szybko odejść, bo przecież nas Kellysów jest aż tylu! Ja podszedłem jako pierwszy, uklęknąłem, pocałowałem jego pierścień, a on przytrzymał moją rękę i powiedział: "Jesteś z Irlandii!". Nie wiedziałem, co mam powiedzieć, patrzyło na mnie 5 tysięcy ludzi, kilka stacji telewizyjnych, więc klęczałem ze swoją dłonią w jego dłoni i potakiwałem. A on ciągnął "Byłem kiedyś w Irlandii, ludzie tam są strasznie mili" i zaczyna całą pogawędkę. W tym czasie jacyś ludzie każą mi wstać i uciekać stamtąd, a ja klęczałem tam spanikowany, bo jak miałem przerwać papieżowi?! (śmiech)
John Kelly: To jest właśnie tak wspaniałe w tej podróży, która nazywa się "Kelly Family". Było wiele ciężkich momentów, ale jeszcze więcej wspaniałych. I każde z nich doceniam, jestem szczęściarzem, że dostałem tyle lekcji od życia. Sukces nie jest wtedy, gdy stoisz przed 250 tysiącami ludzi. Ten tłum to tylko efekt. Sukces zaczyna się, gdy zaczynasz wątpić i chcesz się poddać.

Miałeś takie chwile?
John: Jasne, że tak. Pamiętam, jak graliśmy na ulicy i słuchała nas garstka ludzi. Trudno było nie mieć myśli typu "po co ja to robię, tylko tracę czas". Rzuciłbym to, gdyby nie mój ojciec powtarzający mi w kółko "nie poddawaj się, mamy cel, musimy go osiągnąć". I nie poddałem się i lata później stałem przed 250 tysiącami ludzi. Doświadczyłem absolutnie wszystkiego: koncertów dla tłumu i występu dla dosłownie jednej osoby! Ojciec nauczył mnie tego, że ta jedna osoba jest tak samo ważna, jak masa ludzi na arenie.

WP

Kelly Family zaczynali od grania na ulicy.

Getty Images
Podziel się

Granie na ulicy i zbieranie "do kapelusza" to wasze początki. Wrócilibyście do tego choć na jeden dzień? Zero hoteli, wielkich aren i ochroniarzy. Tylko wy i przechodnie.
Kathy: Gdyby było trzeba, to jasne. Ale nie chce mi się wierzyć, że przeżylibyśmy tam dzisiaj. Ok, możesz to robić, gdy jesteś młoda i masz energię. Ale teraz? Nie sądzę.
John: Nie muszę tego robić, mam to za sobą. Ale gdybym musiał wykarmić moją rodzinę i to byłby jedyny sposób, to oczywiście, że stanąłbym z gitarą na ulicy.

Ale co z zabawą, autentyczną frajdą z grania wśród ludzi?
Kathy: Aaaa to zupełnie co innego! Oczywiście, że dla zabawy bardzo chętnie bym to zrobiła. A praca na ulicy? To godne szacunku, że pracujesz, by utrzymać siebie i rodzinę. Ale to nie powinien być cel sam w sobie. Ulica może cię stworzyć ale także zniszczyć.

WP

Kiedyś powiedzieliście, że polscy fani są najbardziej szaleni… co macie na myśli?
Angelo: Oj, wy wiecie jak się bawić. Te koncerty w Polsce to jakieś szaleństwo. Pełno jest emocji: śmiech, płacz, śpiew. Gdy gramy koncert gdziekolwiek indziej niż w Polsce, zawsze znajdzie się grupa polskich fanów. I to tak grupa rozkręca całą imprezę.

Czy dzieci w waszej rodzinie które urodziły się po 2000 roku, rozumieją, jakim fenomenem było The Kelly Family?
Kathy: Dowiedziały się o tym kilka lat temu, gdy mieliśmy nasz wielki come back i gdy zobaczyły, ile ludzi przyjeżdżało na nasze koncerty.

Dziś Angelo jest tatą piątki dzieci.

Getty Images
Podziel się
WP

I naprawdę nie dowiedziały o tym wcześniej, np. w domu?
Angelo: Uwierz mi, w moim domu nie ma miejsca, w którym są wszystkie moje złote płyty, plakaty i nagrody. Może są gdzieś w pudle.

Nie masz takiej ściany sławy?
Angelo: Nie! Nie jestem jeszcze taki stary! (śmiech) Ale szczerze mówiąc, czuję, że to nadchodzi, już szukam odpowiedniej ściany. Moje dzieci przez ostatnie kilka lat odkryły nasze stare nagrania na YouTubie i pytają mnie "tato, co to ma być?!" A przecież właściwie całe moje życie jest na YouTubie! Co jest zabawne, piękne i dobre, ale czasem może być straszne i okropne! (śmiech) Gdy widzę swoje wywiady, gdy byłem w wieku 13 lat, myślę sobie "O nie, niech ktoś to ode mnie zabierze!" Ale 2-3 lata temu, gdy rozpoczynaliśmy nasz pierwszy koncert powrotu, wszystkie nasze dzieci były na backstage'u. I po koncercie podeszły do mnie i zobaczyłem to w ich oczach, że wreszcie rozumieją, skąd się wywodzę i co "Kelly Family" oznacza.

The Kelly Family dziś: Joey, Patricia, Jimmy, Angelo, Kathy i John.

Getty Images
Podziel się
WP

Gdybyście mogli wybrać jednego współczesnego artystę, z którym moglibyście pracować, kto by to był? Nie ma żadnych ograniczeń!
Kathy: Lady Gaga!

Serio?
Kathy: Jasne! Może nie założyłabym jej słynnej sukienki z mięsa, ale chciałabym z nią współpracować.
Angelo: Film i ścieżka dźwiękowa "Narodziny gwiazdy" były świetne. I o ile nie jestem fanem jej popowych albumów, to właśnie ten film udowadnia, jak wielką jest artystką, gdy akompaniuje jej jedynie fortepian. Ale wybrałbym Eda Sheerana. Jest zwykłym kolesiem z gitarą i podbił cały świat. Już dziś jest legendą.

A jaka jest definicja sukcesu według kogoś, kto osiągnął tak dużo?
John: Sukces oznacza zostawić w kimś cząstkę siebie, znaczyć dla niego coś ważnego. Nieważne, ile sprzedasz płyt, jeśli nie zostawiłeś niczego w życiu swoich fanów. Dlatego tak uwielbiam historie naszych fanów, którymi się dzielą. Jeśli jutro umrę, umrę jako szczęśliwy człowiek.

Dziękuję za rozmowę.

Jedyny koncert w Polsce odbędzie się 14 lutego 2020 roku w Krakowie.Bilety do kupienia tutaj.

WP Gwiazdy Exclusive
Podziel się
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP