Narkotyki? Jakie narkotyki? The Rolling Stones w świetnej formie
Narkotyki? Jakie narkotyki? The Rolling Stones w świetnej formie (Getty Images, Fot: Joe Raedle)

The Rolling Stones: hera, koka, hasz, LSD

Ten zespół to nie tylko historia muzyki, ale też narkotyków i alkoholu. Jeździli w trasy ze swoim dilerem, a Keith Richards wciągał nosem skremowane prochy ojca, zmieszane z kokainą. Dziś Mick Jagger przyznaje szczerze, że narkotyki przeszkadzają nieco skupić się na pracy. Grupa zagra na Stadionie Narodowym w Warszawie 8 lipca.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

Są ludzie, którzy zjedli z Mickiem Jaggerem i gitarzystą Keithem Richardsem kolację. Należał do nich zmarły w tym roku Marek Karewicz, w latach 60. i 70. fotograf polskich zespołów rockowych i twórca okładek płyt.

Karewicz opowiedział mi kiedyś, jak w kwietniu 1967 zjadł ze Stonesami kolację w Warszawie. Może ”zjadł” to za dużo powiedziane, bo jednak głównie pili. Karewicz wspominał: - Stonesi mieszkali w Hotelu Europejskim, a w podziemiach hotelu był klub Kamieniołomy. Przesiadywali tam cudzoziemcy i prostytutki. Stonesi weszli, usiedli przy stoliku. Włoski zespół Marino Mariniego, który miał tam tego wieczoru grać, od razu zmył się ze sceny, żeby się nie kompromitować. Stonesi zażyczyli sobie tequili. Barman, mówiący pięcioma językami, wytłumaczył, że tequili nie ma. – A co jest? – zapytali Stonesi. Była wyborowa. I kieliszki dwudziestki piątki, nawet nie pięćdziesiątki. Kelner przyniósł wódkę: 50 kieliszeczków. Naparstki poszły szybko. Stonesi chcieli pić dalej. I dalej… – Do hotelu wracali na czworakach, przez kuchnię – wspominał Karewicz.

Tyle nostalgiczne, kolorowe wspomnienia. Niedzielny koncert Stonesów na Stadionie Narodowym będzie już czwartym występem zespołu w Polsce. Do legendy przeszedł oczywiście ten pierwszy, z 1967 roku. Dwa krótkie występy w Sali Kongresowej jednego wieczoru, pod czujnym okiem wojska i milicji obywatelskiej. Zagrali wtedy m.in.: "Paint It Black", “Ruby Tuesday”, "Mother's Little Helper” i "(I Can't Get No) Satisfaction".

W czasie, gdy grali, przed Pałacem Kultury trwały zamieszki i walka z MO, bo przecież tysiące młodych ludzi chciało Stonesów usłyszeć, a bilety dostali przede wszystkim członkowie PZPR i ich rodziny. Stonesi, widząc, jak są popularni, mieli rzekomo po koncercie – za który zamiast złotówek dostali dwa wagony wódki - rozrzucać swoje płyty winylowe wśród fanów z okna samochodu.

Źródło: SPL/East News / Mick i Bianca Jagger

Oczywiście cały czas chodzili za nimi esbecy i wywiad PRL. Tajniacy mogli jednak skontrolować wiele, ale nie wszystko. Pewna kobieta w czasie koncertu rzuciła na scenę goździka, którego podniósł Mick Jagger, potem odgryzł kwiat i wypluł go w publiczność. To jeszcze nic. Jagger wypiął w pewnym momencie pupę na pierwszy rząd widzów. Karewicz wspominał: – Zrobiłem zdjęcie, na którym widać tylko wypięty tyłek Jaggera. Co miał zrobić, kiedy w trakcie „Satisfaction” pierwszy rząd partyjnych notabli wychodził ostentacyjnie z sali? Mógł się tylko na nich wypiąć!

5 milionów zielonych za koncert

Teraz Stonesi mają razem… 295 lat. Jak podają media, otrzymają za show na Narodowym dla 70 tys. widzów około pięciu milionów dolarów. Ale ich biografię można podać nie tylko w pieniądzach, lecz także w litrach wypitego alkoholu i dawkach narkotyków, które przyjęli. Od początku bowiem towarzyszyły im używki. Zespół powstał w 1962 roku, a już w 1969 roku zdarzyła się pierwsza tragiczna śmierć w zespole: oryginalny członek grupy, 27-letni Brian Jones, utonął w basenie. Był pod silnym wpływem narkotyków i alkoholu. Dwa dni po jego śmierci Stonesi zagrali ogromny koncert w londyńskim Hyde Parku dla kilkuset tysięcy ludzi. Pytany o tę śmierć, Jagger skomentował po latach: - Nikt z nas nie wiedział wtedy, czym jest uzależnienie. LSD było nowym narkotykiem. Myśleliśmy, że kokaina też jest dla nas dobra.

Pierwszy przebój The Rolling Stones napisany przez duet Jagger & Richards, The Last Time z 1965 roku:

Zespół bardzo długo uważał, że narkotyki są w porządku. W 1967 roku członkowie The Rolling Stones zostali aresztowani podczas nalotu policyjnego na dom Keitha Richardsa. Gitarzysta palił wtedy marihuanę, a Mick Jagger miał przy sobie tabletki amfetaminy. Jak mówił Keith Richards z rozczulającą szczerością: - Nigdy nie miałem problemów z narkotykami, tylko z policją.

Później nie było lepiej. W 1972 reżyser Robert Frank nagrał dokument o trasie koncertowej Stonesów po USA zatytułowany „Cocksucker Blues” (tytuł nie do przetłumaczenia na portalu czytanym przez młodzież i rodziny). Są w nim sceny orgii na pokładzie prywatnego odrzutowca zespołu, używania heroiny dożylnie, wciągania kokainy nosem. Ktoś z otoczenia zespołu proponuje nawet wzniesienie „Grobu Nieznanego Ćpuna”. Rolling Stonesi, a raczej ich prawnicy, mieli przynajmniej tyle rozsądku, żeby zakazać dystrybucji filmu, który nigdy nie trafił do kin ani telewizji.

Keith Richards: - Przez wiele lat byłem numerem jeden na liście Oni Prawdopodobnie Wkrótce Umrą. Ale, niestety, spadłem z tej listy.

Za karę zagrali dla niewidomych

Mało kto pamięta, że Mick Jagger zanim został gwiazdą, był studentem prestiżowej London School of Economics (LSE) w 1961 roku. Dopiero później stał się buntownikiem: muzyka, alkohol, narkotyki. Jednak, mimo ekscesów, zawsze pozostał w głębi duszy biznesmenem, potrafiącym zarobić na muzyce. W końcu nie na darmo piosenka „Satisfaction” trafiła do reklamy batona Snickers. Stonesi potrafili też użyć umiejętnie słynnego logo do sprzedaży odzieży i gadżetów. To słynne czerwone usta i wywalony język, za który to pomysł plastyczny zapłacili w 1970 roku pewnemu mało znanemu designerowi raptem 50 funtów. A logo stało się ich znakiem rozpoznawczym i sprzedało miliony płyt, koszulek, toreb i kurtek.

Z kolei kiedy Keith Richards napisał autobiografię, dostał za nią bagatelne 7 mln dolarów zaliczki. Jak widać, interes się kręci.

Źródło: East News

To cud, że potrafili dekadami balansować na granicy rozsądku i szaleństwa, życia i śmierci, i przeżyli w sumie w bardzo dobrym stanie. Niejeden raz wydawał się, że jest po nich. W 1969 roku zagrali na darmowym koncercie w Altamont w Kalifornii. Nieoficjalny koncert, na którym nie było policji, a ochronę stanowili motocykliści z gangu „Hells Angels” szybko przeistoczył się w nieokiełznany chaos i bezsensowną przemoc. Jeden młody człowiek został zasztyletowany przez motocyklistę z „ochrony”, inny utonął w pobliskim zbiorniku wodnym, kolejna dwójka została staranowana przez samochód. Koncert zakończył się więc tragiczną śmiercią czterech osób. Rolling Stonesi, którzy byli świadkami przepychanek i bijatyk pod sceną, ba, sami zaczęli się bić z Hells Angels, ciężko odchorowali ten niesławny występ, po którym posypały się na nich gromy, że to muzyka i narkotyki sprowokowały takie rozgorączkowanie publiczności. To był symboliczny koniec pokojowego Lata Miłości w Kalifornii.

W 1977 roku Keith Richards został ponownie aresztowany za posiadanie heroiny, tym razem w Toronto w Kanadzie. Groziła mu długoletnia odsiadka: od siedmiu lat nawet do dożywocia za „posiadanie i handel”. Później jednak sędziowie kanadyjscy uznali, że Richards dostanie lżejszy wyrok, tylko za posiadanie. Grupa w ramach zadośćuczynienia zagrała koncert dla… Narodowego Kanadyjskiego Związku Niewidomych.

W sumie liczy się, że Stonesi mogli mieć przez dziesięciolecia kilkanaście bardzo poważnych konfliktów z prawem. Nie przeszkodziło to królowej brytyjskiej Elżbiecie II nadać Mickowi Jaggerowi tytuły szlacheckiego w 2003 roku. Keith Richards nazywa od tego czasu Jaggera mianem „jego pieprzonej wysokości”.

Diler z Krakowa

W swojej autobiografii „Life” Keith Richards wspomina, że osobisty diler zespołu był… polskiego pochodzenia. To cudem ocalony polski Żyd z krakowskiej rodziny, wymordowanej w Holocauście. Uciekł hitlerowcom, ale trafił do gułagu, skąd dostał się do Taszkientu. Wstąpił do armii Andersa. Po wojnie trafił do Nowego Jorku, gdzie przyjął nazwisko Fredy Sessler. Przez lata jeździł ze Stonesami z walizką chemicznie czystej kokainy. Miał do niej dostęp, gdyż pracował wcześniej w koncernie farmaceutycznym.

Ale poza najczystszymi prochami, zdarzyło się też Richardsowi wciągnąć nosem... prochy własnego ojca. Przyznał w wywiadzie: - Tak, zmieszałem jego skremowane prochy z kokainą i wciągnąłem nosem. Jemu by to nie przeszkadzało, bo był wyluzowanym gościem. A mi? Jak widać, żyję.

Keith Richards rzucił kokainę dopiero po tym, gdy w 2006 spadł z drzewa kokosowego na Fidżi i odniósł w bardzo poważne obrażenia głowy. Dopiero ten wypadek go otrzeźwił i w odstawkę poszły brudne łyżeczki do podgrzewania towaru.

Lennon nie dał rady

Dziś The Rolling Stones to wielki biznes czy fabryka. Na jednej trasie koncertowej potrafili zarobić nawet 550 milionów dolarów! Zarabiają na książkach, a Mick Jagger został współproducentem serialu HBO „Vinyl”. No i nie próżnuje w roli ojca. Ostatni raz został tatą dwa lata temu, w 2016 roku, w wieku 73 lat. To było jego ósme dziecko z piątą kolejną kobietą. Matką jest 29-letnia baletnica Melanie Hamrick. Wcześniej mamami dzieci Jaggera były Marsha Hunt, Bianca Jagger, Jerry Hall i brazylijska modelka Luciana Gimenez.

Obecnie zespół znany z przyjaźni z Andym Warholem czy pisarzem Trumanem Capote jest poważany i szanowany. Grali na Kubie i na Copacabanie. Johnny Depp przyznaje, że postać pirata z Karaibów Jacka Sparrowa – jego ubiór i gesty – podpatrzył u Keitha Richardsa, który z kolei prowokacyjnie wyznaje: - Mój styl? Po prostu noszę rzeczy mojej żony.

Źródło: ONS.pl

Na koniec zostawiliśmy kwestię rywalizacji Stonesów z Beatlesami. Wiadomo, że w latach 60. i 70. toczyła się ostra konfrontacja „grzecznych” Beatlesów z „rozrabiającymi” Stonesami. Jak widzieli to sami muzycy? Keith Richards powiedział kiedyś o Johnnie Lennonie złośliwie: - Jego problem polegał na tym, że miał słabą głowę do używek. Próbował wszystkiego, ale brakowało mu dobrego treningu, który ja miałem.

W rewanżu sir Paul McCartney uznał, że Stonesi zawsze byli o pół kroku za Sławną Czwórką z Liverpoolu: - Stonesi zawsze kopiowali, to co my robiliśmy, tylko rok później. My wydaliśmy psychodeliczny koncept album - „Sierżanta Pieprza” [czerwiec 1967], a oni po nas „Their Satanic Majesties Request” [grudzień 1967]. My pojechaliśmy do Stanów na trasę, a sześć miesięcy później Stonesi pojechali tam na trasę. Oni się do tego nie przyznają, ale mieliśmy na nich ogromny wpływ.

Stonesi jaki spóźniona kopia Beatlesów? Chyba 70 tysięcy ludzi na Narodowym będzie jednak nieco odmiennego zdania. Nie będzie im w ogóle przeszkadzało, że są na koncercie 70-latków.

Jak bowiem powiedział Keith Richards: - Niektóre rzeczy są im starsze, tym lepsze. Jak na przykład ja.

Polub WP Gwiazdy
Trwa ładowanie
.
.
.
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne