Trwa ładowanie...

Tomasz Kot w nowej roli. To teledysk z oryginalną choreografią

Tomasz Kot wystąpił w teledysku duetu Martin Lange pt. "Kłamiesz". To musiało być wyzwanie, bowiem przez cztery minuty oglądamy właściwie tylko jego. Wcześniej na taki krok zdecydował się m.in. Christopher Walken w teledysku Fatboy Slima.

Share
Tomasz Kot na planie teledysku (Universal)
Tomasz Kot na planie teledysku (Universal)
d45hgux

Podobno minęły dwie godziny między momentem, w którym Tomasz Kot przeczytał scenariusz, a momentem, kiedy oddzwonił i powiedział, że bierze rolę.

Tym razem chodziło jednak nie o film, ale o zagranie w teledysku gdańskiego zespołu Martin Lange do piosenki "Kłamiesz".

d45hgux

Kot gra mężczyznę, który siedzi samotnie w barze, nagle podnosi się i zaczyna tańczyć. Przestrzeń jest jego: parkiet, bar z drinkami i fortepian.

Wokalista, autor tekstów i współtwórca projektu Michał Lange tłumaczy, że to piosenka o człowieku, który nagle zdaje sobie sprawę, że przez lata był okłamywany, przez innych i przez siebie samego, i doznaje nagłego olśnienia, które pozwala mu inaczej spojrzeć na swoje życie i swoją twarz w lustrze.

- Nagle decydujesz, że nie pozwolisz nikomu innemu rządzić twoim życiem - mówi Lange.

Teledysk wyreżyserował Maciej Bierut. To m.in. autor pełnometrażowego filmu dokumentalnego "W Centrum Komiksu".

d45hgux

Oczywiście nie jest to pierwszy polski aktor w teledysku. Niedawno w klipie Darii Zawiałow "Kaonashi" mogliśmy zobaczyć Dawida Ogrodnika. Zagranie w wideoklipie jest teraz w dobrym tonie. W teledyskach grali też m.in. Agata Kulesza, Agata Buzek, Marcin Dorociński, Borys Szyc czy Jerzy Stuhr. Tak samo jest za granicą. Nowy teledysk z udziałem Kota przypomina teledysk Fatboy Slima "Weapon of Choice" z 2010 r., gdzie Christopher Walken tańczy w hotelowym lobby.

Martin Lange - Kłamiesz

Duet Martin Lange to dwóch muzyków z Gdańska: Michał Lange i Marcin Makowiec.

39-letni Makowiec grał wcześniej m.in. w zespole Reni Jusis oraz kilku innych zespołach rockowych (m.in. El Vehiculo i Oxygen). Później został także realizatorem dźwięku i producentem muzycznym. Pół roku spędził na stypendium w Los Angeles w szkole The Musicians Institute.

d45hgux

Z kolei 30-letni Lange to wokalista, który ma za sobą występy w chórze klasycznym oraz jest absolwentem katedry wokalistyki jazzowej Akademii Muzycznej w Gdańsku. Jako nastolatek grał w zespołach rockowych i bluesowych. Później także został producentem muzycznym.

Z czasem zostali kompozytorami i producentami, piszącymi piosenki m.in. dla Rosalie, Michała Szpaka i Kasi Lins.

Mają nawet na koncie nominacje do Fryderyków, za płytę Kasi Lins oraz za album Rosalie i jej piosenkę ”Nie mów”, którą wyprodukowali.

Rosalie. - Nie Mów

Jednak produkowanie przebojów dla innych wykonawców okazało się niewystraczające. Marcin i Michał założyli więc duet.

d45hgux

– Dobrze jest się rozwijać i pracować w wielu kierunkach – mówi Makowiec. – Praca w muzyce to nie siedzenie nad pięciolinią i pisanie partytur, tylko praca z ludźmi – dogadywanie się, wyzbywanie się swojego ego. Z czasem nasz język muzyczny zaczął się stawać spójny. Udało nam się znaleźć nasze własne brzmienie.

Wydali już single ”Oddychaj” i teraz ”Kłamiesz”. Debiutancki album ma się ukazać we wrześniu.

Panowie na co dzień pracują w studiu nagraniowym położonym w gdańskim Brzeźnie. Miejsce nie jest specjalnie atrakcyjne, wokół blacharnie i warsztaty samochodowe. Za to mają pięć minut spacerem do morza.

Mówią, że zawsze marzyli o tym, żeby nie musieć przeprowadzać się za pracą do Warszawy. To się udało - to artyści z całej Polski przyjeżdżają pracować do nich.

d45hgux

Jak się pisze dla innych?

- To nie jest tak, że mamy szufladę pełną utworów, które sprzedajemy chętnym – mówi Marcin Makowiec. – Musimy najpierw poznać danego artystę, "obwąchać się". Pisanie w ciemno się nie sprawdza. Utwór musi odzwierciedlać osobowość artysty. To jest jak szycie garnituru na miarę.

Duet Martin Lange, czyli Michał Lange i Marcin Makowiec (Universal)

Jak odnajdują się w branży show-biznesu?

d45hgux

Michał Lange: - To jest trochę ułuda. Nie ma już takiego rockandrolla, który polegał na piciu na umór. Ta era się skończyła. Wyjście pijanym na koncert to brak szacunku dla słuchacza. Nam zależy, żeby nie być sezonowcami. Wierzymy, że na rynku – poza disco polo - jest miejsce na dobry, ambitny, alternatywny pop. Nie możemy się doczekać, aż po lockdownie i odmrożeniu kultury zagramy nasz debiutancki materiał na żywo na koncertach.

d45hgux

Podziel się opinią

Share
d45hgux
d45hgux