Trwa ładowanie...
d1gmdny

Wyskoczył z Apteki i poszedł sławić PiS. Co słychać u Jędrzeja Kodymowskiego?

Kiedyś śpiewał o dziewczynie, która "lubi klocka mieć na klacie". To przeszłość. Na siebie Jędrzej Kodymowski, lider punkowej Apteki, wziął większy ciężar. Został piewcą “dobrej zmiany”.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jędrzej Kodymowski na scenie podczas koncertu Jana Pietrzaka na Zamku Ujazdowskim
Jędrzej Kodymowski na scenie podczas koncertu Jana Pietrzaka na Zamku Ujazdowskim (East News)
d1gmdny

Kodymowski, artysta przez dekady kojarzony z undergroundem, współtworzący jedno z najbardziej istotnych alternatywnych środowisk muzycznych w Polsce, chętnie i bez ogródek wypowiada pochwały pod adresem nowego układu politycznego, skrzętnie też korzysta z możliwości, które on daje. W 2018 roku w "Rzeczpospolitej" mówił wprost: - Rządy PiS przekonują mnie bardziej niż poprzednie.

Kilkanaście miesięcy później wypowiadał się w programie TVP "#Jedziemy" na temat sytuacji w polskich sądach, stając murem za działaniami rządu: - Robiono zamieszanie i chaos w celu zablokowania reformy sądownictwa. [...] System ten jest zbudowany w celu ułatwienia życia oszustom i złodziejom oraz gnębienia ofiar.

Niedawno na arenie publicznej pojawiła się też jego córka, Ksenia Kodymowska, która zaczynała jako komentatorka w niszowych mediach, a dziś prowadzi sondy uliczne na antenie TVP Info.

d1gmdny

Między innymi takie, jak ta po zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.

Zobacz też: Wpadki "Wiadomości" TVP. Trochę ich się nazbierało

- Dzień dobry, czy widziała pani Manuelę Gretkowską albo jakiegoś innego celebrytę, który ucieka z kraju? - Kodymowska zaczepiała przypadkowych ludzi na lotnisku.

d1gmdny

Część dawnych znajomych Kodymowskiego łapie się za głowę. Ale są też tacy, których jego obecny wizerunek w ogóle nie dziwi.

Menda

Historia Jędrzeja Kodymowskiego sięga wczesnych lat 80. To wtedy w Trójmieście zaczęło się zawiązywać środowisko młodych ludzi zmęczonych szarością życia w PRL-u, brakiem dostępu do zachodniej kultury, przaśnością rodzimych propozycji artystycznych.

Zaczęli tworzyć własną muzykę niemającą nic wspólnego z tym, co się działo na polskiej scenie, zaczęli się inaczej ubierać, zaczęli tworzyć alternatywną platformę artystyczno-towarzyską.

d1gmdny

Mieli z czego czerpać wzorce - Trójmiasto było wówczas polskim "oknem na świat", prawie każdy miał w rodzinie marynarza, a ci przywozili z rejsów drobne odpryski zachodniego glamouru: barwne ciuchy, kolorowe magazyny i - to dla młodych muzyków było najważniejsze - płyty zagranicznych zespołów.

Jędrzej Kodymowski był wówczas jedną z najważniejszych postaci tego środowiska, nazwanego później Gdańską Sceną Alternatywną.

Założony przez niego zespół Apteka zajął na stworzonej w tym kręgu barykadzie alternatywnej kultury flankę najbardziej radykalną: nie było w jego muzyce ani trochę lekkości i popowości, charakterystycznych dla zespołów z tego kręgu. Kodymowski postawił na ciężkie brzmienie, rozmyte w psychodelii.

Po przełomie 1989 roku środowisko się rozpadło. Nie każdy z jego członków poradził sobie w nowej rzeczywistości. Przetrwało zaledwie kilka zespołów: alternatywnorockowa Bielizna, punkowe Po Prostu i Apteka. Mało tego, tej ostatniej udało się zdecydowanie poszerzyć grono swoich odbiorców.

d1gmdny

Kodymowski dobrze wyczuł ówczesną koniunkturę i zapotrzebowanie na mocne, rockowe granie: "zdjął" ze swojej gitary grubą zasłonę gitarowych efektów i zaczął pisać mocne, przebojowe piosenki z tekstami z pogranicza absurdu i wulgarności.

W sztandarowym utworze z tamtego okresu, który znalazł się na popularnej płycie "Menda", tak opisuje uczestników szaleńczej domówki: "Grube ryby, kaszaloty / Są studentki, stare cioty / Są aktorzy i modelki / To bohemy najazd wielki". To w tym tekście pojawia się też słynny fragment o dziewczynie, która "przyjechała w fiacie / lubi klocka mieć na klacie".

Publiczność pokochała nowe oblicze zespołu, który z powodzeniem koncertował w całej Polsce.

  YouTube.com
(YouTube.com)

U boku Jana Pietrzaka

Kolejne dekady odsunęły w cień zespoły i brzmienia z przeszłości, wysuwając na pierwszy plan gatunki mocno obce Kodymowskiemu. Jego muzyczna aktywność znacznie się zmniejszyła, ale wcale nie zamierzał składać broni. Tylko tym razem wstąpił na zupełnie inne barykady - kilka lat temu pokazał się jako zwolennik nowej "dobrej zmiany".

d1gmdny

Zaczął wypowiadać się w prorządowych mediach, wygłaszać poglądy bliskie rządowej propagandzie, pojawiał się publicznie w tzw. odzieży patriotycznej - koszulkach z "kotwicą" czy motywami nawiązującymi do żołnierzy wyklętych.

Kodymowski zagościł w prawicowych mediach, bo chętnie komentował sprawy mocno wykraczające poza muzykę i kulturę: chwalił politykę historyczną rządu ("Powinniśmy stawiać na ten polski element. Nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów. Patriotyzm nie powinien się negatywnie kojarzyć, ale przez różne działania socjotechniczne tak bywa odbierany."), kpił z KOD-u ("KOD mi się nie podoba. To jest głupie moim zdaniem. Jestem przekonany, że to jest pełna manipulacja."), pochwalał apele smoleńskie.

Długo był tylko komentatorem, dziś doczekał się własnego programu w rozgłośni - kiedy wielu dziennikarzy opuszczało radiową Trójkę ze względu na niemożliwe do akceptacji polityczne naciski, Kodymowski umościł się na Myśliwieckiej jako prowadzący autorską audycję.

Zatytułowana jest "Apteka nocna" i można jej słuchać co tydzień w nocy z wtorku na środę.

d1gmdny

Zaczyna się zaraz po serwisie informacyjnym o północy, ma charakter w zasadzie wyłącznie muzyczny - Kodymowski prezentuje swoje ulubione piosenki, z reguły alternatywnorockowe, nie ma problemu z emitowaniem nagrań własnego zespołu.

Niedawno po raz kolejny zamanifestował swoje poglądy, występując u boku Jana Pietrzaka, dyżurnego barda nowej władzy, podczas kontrowersyjnego koncertu w warszawskim Zamku Ujazdowskim.

  East News
(East News)

Pietrzak przedstawiał tam swój stały program, składający się politycznych piosenek i wielkiego przeboju "Żeby Polska była Polską", Kodymowski miał kilka minut dla siebie, powiedział kilka słów o tym, jak ważna jest dla niego Polska, improwizował na gitarze, a raper Wujek Samo Zło rozpoczął freestyle na tematy patriotyczne.

Dawni koledzy, dziś stojący raczej po drugiej stronie sceny politycznej albo niezabierający głosu w takich sprawach, są zdziwieni.

Ale nie za bardzo chcą się wypowiadać pod nazwiskiem. Powód jest prosty: Kodymowski z trudem akceptuje krytykę. Głośny był choćby jego konflikt z Krzysztofem Skibą - była ostra wymiana zdań w mediach, było nawet wyzwanie na "muzyczny pojedynek", do którego koniec końców nie doszło.

Kodymowski nazwał Skibę "palantem, który pasuje do ruchu niezależnego jak okulary do świni".

Skiba nie był dłużny, określając lidera Apteki "pozbawionym wykształcenia mentalnym gitowcem, kryptonazistą, pogromcą gejów".

"Antykomunistyczny rewolucjonista"

- On zawsze taki był, tylko kiedyś nie było tego aż tak bardzo widać – opowiada jeden z trójmiejskich muzyków. - To były czasy, mówię o latach 80., kiedy w dobrym tonie były najróżniejsze prowokacje kulturowe czy polityczne. Więc kiedy Kodym rzucał jakieś prawicowe teksty, nikt tego nie brał na poważnie i wszyscy traktowali to właśnie jako prowokację. Nikomu raczej nie mieściłoby się w głowie, że on tak naprawdę myśli.

Wielu rozmówców mocno podkreśla, że Kodymowski zawsze nienawidził systemu komunistycznego, co w jakiś sposób współbrzmi z dzisiejszym programem ideowym PiS-u.

- Był prawdziwym buntownikiem, nie zawahałbym się nawet użyć słowa: rewolucjonistą - komentuje Wojciech Fułek, były wiceprezydent Sopotu, który w latach 80. był mocno związany z Gdańską Sceną Alternatywną.

Fułek był organizatorem koncertów i współpomysłodawcą Sceny, a także producentem ikonicznej dla tego środowiska kompilacyjnej płyty "Gdynia".

- Pamiętam to z rozmów z nim jeszcze przed 1989 rokiem, ale i potem. Bardzo mocno wypowiadał się na temat dawnych komunistycznych dygnitarzy w filmie "Partia, pieniądze, rock&roll", który kręciłem w latach 90. i gdzie pojawia się fragment o gdańskiej scenie – dodaje Fułek.

Nawróceni żołnierze Chrystusa

Inne wyjaśnienie wpisuje przemianę Kodymowskiego w szerszy kontekst podobnych metamorfoz, które przeszło wiele osób z tego środowiska.

Nie brakuje przykładów osób, które w młodości deklarowały poglądy wolnościowe czy lewicowe, współtworzyły zręby polskiej sceny niezależnej, a dziś stoją po zupełnie innej stronie politycznego dyskursu.

To choćby Robert Tekieli, dziennikarz, redaktor pisma "Brulion", które na przełomie lat 80. i 90. wprowadziło do obiegu wiele niemal rewolucyjnych idei, pisało o narkotykach, wolności obyczajowej i wolnościowych postawach.

Potem Tekieli nawrócił się na radykalny katolicyzm, pisywał felietony w najbardziej prawicowych mediach, m.in. "Gazecie Polskiej", prowadził program w TVP, szefował jednej z państwowych rozgłośni radiowych.

Dziś jest stałym współpracownikiem tygodnika "Sieci".

Innym jaskrawym przykładem jest Waldemar Fydrych, zwany Majorem, jedna z najważniejszych postaci niesolidarnościowej opozycji z lat 80., pomysłodawca i założyciel ruchu Pomarańczowej Alternatywy, walczącego z systemem komunistycznym za pomocą happeningów, żartów i prowokacji.

  PAP / Waldemar Fydrych
(PAP / Waldemar Fydrych)

Teraz i on wypowiada się z prawicowych mediach, szokując dawnych towarzyszy i towarzyszki walk ulicznych poglądami bardzo zbliżonymi do tych, które propaguje partia rządząca.

Przykładów zaskakującej przemiany nie brakuje także na scenie muzycznej - przy czym chodzi głównie o nawrócenia religijne, które niekoniecznie pociąga za sobą przemianę polityczną.

Można przywołać całą grupę muzyków z punkowymi korzeniami, którzy w latach 90. zaczęli aktywną działalność w ruchach neokatechumenalnych: Tomasza Budzyńskiego czy Dariusza Malejonka.

Miało to wyraźny oddźwięk w ich muzyce i tekstach - wystarczy przypomnieć zespół 2TM2,3, który już samą nazwą manifestował swój "rycerski katolicyzm" - to biblijny adres tekstu o "dobrych żołnierzach Chrystusa".

Gdzie leżą konfitury

Inne wyjaśnienie przemiany jest bardziej proste: nie chodzi o to, że Kodymowski przez lata ukrywał się ze swoimi poglądami. Raczej o to, że - jak mówią dawni znajomy – że nie ma żadnych poglądów, że interesuje go tylko zabawa.

Może dość paradoksalnie Gdańska Scena Alternatywna, choć powstała w mieście, w którym w latach 80. było wyjątkowo gorąco, jeśli chodzi o politykę, sama była dość apolityczna.

- Chodziło bardziej o to, żeby się zabawić, a nie walczyć z systemem - dopowiada jeden z uczestników tamtych wydarzeń. - Raczej organizowaliśmy imprezy z dużą ilością alkoholu i narkotyków, niż chodziliśmy pod stocznię nosić strajkującym kanapki.

A Kodymowski był w czołówce tych, którzy lubili się zabawić. Świadczą o tym nie tylko wspomnienia jego dawnych znajomych, ale nawet teksty jego piosenek:

"Kiedy się z Tobą razem zapinam / Morfina haszysz amfetamina / Serce mi szybciej bić zaczyna" lub "Jestem narkomanem / Każdy o tym wie /Że po heroinie / Lepiej czuję się" albo "Towar tego sku...na / Przeżeniona kokaina".

Wśród wspomnień dotyczących Kodyma pojawia się jeszcze jeden wątek.

- To człowiek, który lubi być blisko tego, co modne, co się liczy. Lubi być tam, gdzie leżą konfitury – uważa jego dawny kolega. - I to najlepiej wyjaśniałoby jego dzisiejszy romans ze środowiskami prawicowymi.

Sam Jędrzej Kodymowski skomentował dla nas dwie kwestie. O swoich poglądach politycznych mówi: - Jestem wychowany w rodzinie z tradycjami niepodległościowymi.
Lakonicznie odniósł się także do obecności w Trójce i odejść dziennikarzy: - Kto odszedł? Kto wrócił? Jak wyszedł na tym Kazik? Czy to element strategii marketingowej? To pytania które słyszę często...

d1gmdny

Podziel się opinią

Share
d1gmdny
d1gmdny