Trwa ładowanie...
d329kb7

Zofia Marcinkowska zabiła ukochanego. Sama popełniła samobójstwo

Zofia Marcinkowska miała zrobić wielką karierę za oceanem. Nie zdążyła pokazać swojego talentu, ponieważ w wieku 22 lat popełniła samobójstwo.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zofia Marcinkowska była nadzieją polskiego kina
Zofia Marcinkowska była nadzieją polskiego kina (East News)
d329kb7

Jak magnes

Zofia Marcinkowska działała na mężczyzn jak magnes. W szkole teatralnej, gdzie się uczyła, kochali się w niej niemal wszyscy.

- W szkole teatralnej, choć wokół się roiło od pięknych dziewczyn, miałem jedną wielką miłość. To była krakowianka Zofia Marcinkowska, jedna z najpiękniejszych kobiet w polskim kinie. Jej uroda była zjawiskowa: oczy jak chabry, nosek delikatny, kilka piegów, wysoka kultura osobista, a do tego wszystkiego kształtny i obfity biust - mówił o niej Bohdan Łazuka.

Przez krótki czas artysta związany był z Zofią Marcinkowską. Kiedy aktorka obroniła dyplom, postanowiła wrócić do rodzinnego Krakowa. Z tego powodu para rozstała się. Jednak nie tylko Łazuka miał przez nią złamane serce. Marcinkowska wielokrotnie odrzucała zaloty mężczyzn.

d329kb7

ZOBACZ: Film "Tylko nie mów nikomu" atakiem na Kościół? Zbigniew Ziobro odpowiada

W 1960 r. Kazimierz Kutz zaangażował Zofię do filmu "Nikt nie woła". Na planie filmu w aktorce zakochał się operator, Antoni Nurzyński. Niestety, gwiazda również nie dała mu szansy.

- Rozpił się całkowicie. Leżał w kącie w pokoju na podłodze, a dookoła butelki - mówił Józef Hen, autor scenariusza do "Nikt nie woła".

d329kb7

Ostatecznie film okazał się porażką. Twórcy zostali za niego skrytykowani, a jako jedyny pozytyw wskazywano głównie grę aktorską Zofii Marcinkowskiej. Wróżono jej nawet karierę w Hollywood. Na drodze do sukcesu stanęło jednak fatalne uczucie.

Tragiczna miłość

Niedługo po tym, jak Zofia Marcinkowska przyjechała do Krakowa, poznała o 8 lat starszego aktora Zbigniewa Wójcika. Zakochała się w nim do szaleństwa. Była pewna, że to z nim chce spędzić resztę życia. Gwiazdor nie miał zbyt dobrej opinii. Mówiono, że przez alkohol marnuje sobie życie. Spóźniał się na próby i spektakle albo nie przychodził, bo był pijany. To była bardzo toksyczna relacja, o której pisaliśmy na łamach WP.

Marcinkowska o wszystkim wiedziała. Miała rówież świadomość, że Wójcik po alkoholu robił się agresywny. Kilka razy przekonała się o tym na własnej skórze. Aktorka wszystko mu wybaczała, choć nie było jej łatwo. Momenty, że Zbigniew Wójcik nie pił należały do rzadkości.

8 lipca 1963 r. gwiazdor przyszedł do domu kompletnie pijany. Zrobił awanturę Zofii Marcinkowskiej i rzucił się na nią z pięściami. Tym razem ona nie wytrzymała. Odepchnęła od siebie ukochanego tak mocno, że zachwiał się i upadł. Uderzył o krawędź kuchennego blatu.

d329kb7

Mężczyzna stracił przytomność, a przestraszona Marcinkowska nie próbowała go reanimować. Aktorka uznała, że go zabiła, dlatego napisała na kartce: "Nie potrafię bez niego żyć" i odkręciła gaz.

Zofia Marcinkowska myliła się, myśląc, że zabiła Zbigniewa Wójcika. Sekcja zwłok wykazała, że oboje zmarli wskutek zatrucia.

d329kb7

Podziel się opinią

Share

d329kb7

d329kb7