Trwa ładowanie...
d35mle2

Francys Barraza-Sudnicka: historia jak z filmu. Z wenezuelskich slumsów do polskiego show

Jej dzieciństwo to strach przed mafią, walka z biedą i ucieczka do Polski. Dziś jest modelką i szczęśliwą partnerką Łukasza Czarneckiego. W rozmowie z WP opowiada o tym, jak podniosła się z traumy i osiągnęła wszystko, o czym marzyła. W tym koronę!
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Francys Barraza-Sudnicka została dyrektorem generalnym Miss Earth Poland
Francys Barraza-Sudnicka została dyrektorem generalnym Miss Earth Poland (East News, Fot: East News)
d35mle2

Francys Barraza to modelka, której historia stała się inspiracją dla branży modowej na całym świecie. Nigdy nie marzyła o zawrotnej karierze, za to zawsze pragnęła zyskać tytuł miss. Jako dziecko wraz z mamą i licznym rodzeństwem uciekła z Wenezueli. I choć dzisiaj tamten czas wspomina jako cenną lekcję, wtedy bała się o własne życie. Pistolet przy skroni i mafijne potyczki na jej podwórku były codziennością. Mimo tego, że do Polski przyleciała już jako miss i światowej sławy modelka, to los uśmiechnął się do niej po raz kolejny. W 2009 roku zaproponowano jej udział w Tańcu z Gwiazdami. Partnerował jej wtedy Łukasz Czarnecki. Kiedy schodzili z parkietu, wiedzieli, że już zawsze będą razem. Teraz wspólnymi siłami podbijają świat. Francys 12 lat temu była uczestniczką i finalistką Miss Earth, a dzisiaj jest dyrektorem generalnym tego konkursu.

Francys Sudnicka i Łukasz Czarnecki wspominają udział w "Tańcu z Gwiazdami"

Oskar Netkowski, WP Gwiazdy: Od zawsze marzyłaś o tym, żeby zostać modelką?

d35mle2

Francys Barraza-Sudnicka: Nie. Jako mała dziewczynka marzyłam, żeby zostać miss. Od zawsze śledziłam konkursy piękności, które w Wenezueli są niezwykle popularne. To mnie przyciągało. Ale modelką zostałam dzięki mamie. To ona wiedziała, że żeby zostać miss, najpierw powinnam zostać modelką, uczyć się w szkole dla modelek.

    Materiał prasowy
(Materiał prasowy, Fot: Materiały prasowe)

Jak wspominasz z perspektywy czasu swoje dzieciństwo, które nie było łatwe?

Wspomnienie dzieciństwa wzbudza we mnie różne emocje. Zależy od momentu. Czasami jest to smutek, a czasem radość. Dzięki temu, jakie było moje dzieciństwo, sporo się nauczyłam. Mam motywację, by stale stawać się dużo lepszym człowiekiem. Gdy patrzę na moje dzieciństwo, to przewrotnie – niczego bym chyba nie zmieniła.

d35mle2

Jako dziecko zamieszkałaś w ośrodku dla uchodźców. Dziś to sytuacja milinów ludzi.

To trudna sprawa. Patrząc od strony uchodźcy, inaczej rozumiesz całą sytuację. Jako uchodźca czekasz na pomoc, chciałbyś żeby ktoś się tobą zaopiekował, żeby ktoś podał ci rękę. Obserwuję sytuację Ukraińców, których tak wielu jest dziś w Polsce. Jeszcze gorzej jest teraz w Wenezueli. Kraj przechodzi przez ogromny kryzys. W ciągu ostatnich 2 lat wyemigrowało ponad 5 mln ludzi, klasa średnia i wyższa. Gdy trafiliśmy do ośrodka dla uchodźców, byłam dzieckiem. To była trudna sytuacja. Ale zawsze patrzyłam na świat przez pryzmat mojej mamy. Widziałam ją jako osobę silną. My naprawdę potrzebowaliśmy pomocy - nie mieliśmy nic. Trafiliśmy do ośrodka, bo w Polsce nie było nam łatwo. Straciliśmy nawet mieszkanie komunalne. Mama postawiła wszystko na jedną kartę - z Legnicy było blisko do Berlina. To był „lepszy świat” - mama usłyszała, że tam są ośrodki, w których pomagają osobom z Polski. Poza tym wtedy z rodzeństwem byliśmy Wenezuelczykami. Chodziliśmy do polskiej szkoły, ale mieliśmy paszporty wenezuelskie, nie mieliśmy polskiego obywatelstwa. Mama stwierdziła, że to może nam pomóc. Przyjechaliśmy do Berlina, gdzie nasza mama szukała pracy. Pieniądze, które przywiozła z Polski, wystarczyły tylko na kilka dni. Nie mieliśmy gdzie się podziać. Mama dzieliła ciasteczka na 5 dzieci. Trafiliśmy do różnych fundacji, jedna z nich skierowała nas do dużego niemieckiego ośrodka dla uchodźców. Dostaliśmy szansę, żeby tam zostać.

Jak wygląda życie w takim ośrodku?

Panują tam bardzo konkretne reguły. Wszystko ma wyznaczoną porę, otaczasz się ludźmi z totalnie innych kultur, ludzie zachowują się całkiem inaczej niż ty. Było trudno, niebezpiecznie, nieraz mnie tam napadnięto. Miałam 11 lat, a młodzi mężczyźni próbowali mnie złapać, pocałować. Wenezuela ogarnięta jest chaosem, panuje w niej wielki kryzys. To kraj komunistyczny, ale przez ten ogromny chaos ludzie umierają z głodu. Mój brat ważył 85 kilogramów, a teraz już tylko 57, dlatego ściągam go do Polski. Przyjeżdża tutaj pod koniec lipca, bo chcę go uratować. W obecnej sytuacji w Wenezueli nie ma szans.

d35mle2

*Mając 11 lat wróciłaś do Wenezueli i mieszkałaś w slumsach. Co było najgorsze? *

Z ośrodka dla uchodźców udało nam się wydostać z powrotem do Wenezueli, do ojca, liczyliśmy na jego pomoc. On jednak nas porzucił, zostawił samych. Strach, codzienny strach czy przeżyjesz, czy nic ci się nie stanie. To bardzo niebezpieczne miejsce. Dzielnica slumsów to inny świat. W nocy często słychać strzały, włamania są na porządku dziennym. Mieszkaliśmy w domu, gdzie część ścian była z cegieł, część z blachy. Wielokrotnie próbowano się do nas włamać. Wtedy wszyscy razem musieliśmy krzyczeć, żeby włamywacze uciekli. Bałam się. Miałam 2 pieski, zabito mi je, bo zaczęły szczekać w nocy. Rano, gdy się zbudziłam, mój pies był zastrzelony. Budzisz się i słyszysz informację, że zabito sąsiada. Funkcjonują tam lokalne małe mafie. Gdy miałam 17 lat, chłopak z którym się spotykałam, podwiózł mnie w okolice domu. Gdy się żegnaliśmy, powiedział: „Bądź teraz spokojna, nie ruszaj się, masz pistolet z tyłu głowy”. Okradziono nas, zabrano mu wszystko. Ale przeżyliśmy.

Masz dzisiaj kontakt ze swoim tatą?

Nie, od 8 lat nie miałam z nim kontaktu. Wielokrotnie zabiegałam o niego, ale nie było z jego strony zainteresowania. Przez całe życie nie złożył mi życzeń na urodziny ani święta. Ojciec miał wówczas dwie profesje - prawnik i inżynier. Nigdy nam nie pomógł. Ojciec był zamożny, ale stracił cały swój majątek. Jest chory. Gdy teraz leciałam do Wenezueli, brat poprosił mnie o przywiezienie leków, których tam brakuje. Z powodu kryzysu panuje tam taka bieda, że nie ma jedzenia, nie mówiąc o lekach. Ale kupiłam je dla ojca.

d35mle2

Wszystko zmienił jeden konkurs piękności w 2000 r. Jak Twoje życie wyglądałoby teraz gdyby nie on?

Nie wiem. Myślę, że dalej byłabym w Wenezueli. Chyba nie miałabym tej szansy, żeby zobaczyć to, co poznałam w Wenezueli. Wszystko ma swój sens. Wszystko dzieje się po coś. Patrząc na życie moich koleżanek, z którymi dorastałam jako mała dziewczynka w Legnicy, widzę, że mają swoje rodziny, swoje prace. Myślę, że trudniej byłoby mi zrealizować swoje marzenia. Mimo tych wszystkich trudności cieszę się, że mogłam wyjechać z Polski do Wenezueli oraz że później mogłam z Wenezueli do Polski wrócić. Tak miało być.

    Materiał prasowy
(Materiał prasowy, Fot: Materiały prasowe)

Ogromny sukces, który przekułaś na pomoc innym - m.in. twojej rodzinie. Szlachetne.

d35mle2

Gdy byłam mała, widziałam, jak ciężko było mamie nas utrzymać. Zawsze myślałam o tym, żeby jej pomagać. Byłam dziwnym dzieckiem. Dorastałam z myślą o tym, żeby mieć swoje pieniądze, by pomóc mamie i moim najbliższym. Po uczestnictwie w konkursie Miss Tourism, który otworzył mi wiele drzwi i dał liczne szanse, przestałam myśleć o sobie, o swoich potrzebach – zaczęłam myśleć o potrzebach mojej rodziny. Chciałam stworzyć coś, z czego będą mieli „na chleb”, miejsce, w którym będą mogli pracować. Kupiliśmy piekarnię, pomogłam rodzeństwu opłacić studia, wydostać się ze slumsów. Pomogłam bratu kupić stary samochód, by mógł pracować jako taksówkarz. Wyprowadziłam się z domu przez ojca, który mimo, że z nami nie mieszkał, nagle przyjechał i wyrzucił mnie z domu… Gdy patrzę wstecz na tę całą sytuację, myślę że dzięki Bogu wszystko tak się potoczyło. Gdyby nie to, może dłużej zwlekałabym, by się stamtąd wyprowadzić. Moja mama bardzo chciała przyjechać do Polski, by tylko odwiedzić rodzinę. Pomogłam jej zorganizować wyjazd, gdy byłam już modelką. Współpracowałam z różnymi fundacjami, odwiedzaliśmy szpitale, chore dzieci, organizowaliśmy różne zbiórki na cele charytatywne. Jako miss miałam większą siłę przebicia. Miss może być inspiracją, przykładem, że można zmienić swój świat. Wszystkie kobiety mają w sobie to coś, co powoduje, że czasem chciałyby poczuć się jak księżniczki, królowe. A Miss ma koronę, małe dziewczynki zawsze chcą być blisko niej.

*Zaliczyłaś największe światowe wybiegi i współpracę z największymi domami mody - ile zarabia się na modellingu? *

Sporo zarobiłam. Myślę, że gdybym chciała, zarobiłabym dużo więcej. Zawsze chciałam być miss, ale do modellingu podchodziłam inaczej. Mieszkałam w Chinach, Tajlandii, Włoszech, Francji, w Londynie. To był dar od Boga. W Chinach przez miesiąc można zarobić 10-15 tysięcy dolarów, robiąc katalogi, reklamy, uczestnicząc w pokazach. Brałam udział w pokazach Louis Vuitton, byłam na okładkach Marie Claire czy Cosmopolitan, wzięłam udział w wielu reklamach kosmetyków, bielizny, grałam w teledyskach. Otrzymałam propozycję pracy dla Victoria’s Secret. Wybrałam wtedy miłość. Miałam do wyboru: albo związek, albo wyjazd na kontrakt z Victoria’s Secret. Byłam wtedy w momencie, w którym potrzebowałam miłości. To była szansa na międzynarodową karierę. Gdy teraz na to patrzę, niczego nie żałuję, nie ma to sensu. Gdybym została aniołkiem Victoria's Secret, nie poznałabym Łukasza i nie miałabym mojej cudownej córeczki Francine. Nie żałuję, choć mogłam mieć miliony. Widząc, jakie te dziewczyny zrobiły kariery, dziś miałabym 8 milionów dolarów na koncie (śmiech). Ale nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz.

Żyłaś w trudnym świecie - Wenezuela. A modelling to trudny świat?

d35mle2

Modelling to bardzo trudny świat. Jeśli nie jesteś na topie, to ciężki kawałek chleba. Często dziewczyny traktowane są jako numer w rzędzie, bardzo przedmiotowo. Na castingach brutalnie oceniane i krytykowane. Segregowane jak przedmioty. To nie jest tylko piękny zawód. Ma mnóstwo blasków, ale wiele cieni. Dziewczyny się głodzą, potrafią w ogóle nie jeść. Wiele bierze narkotyki, by nie czuć głodu i schudnąć.

Poznałaś nawet Trumpa i Melanię. Opowiedz mi o tym. Jacy oni są? Masz z nimi stały kontakt?

Poznałam Donalda Trumpa i Melanię, gdy startowałam na Miss Universe w 2006r. Trump był wtedy właścicielem konkursu.To były nagrania dla mediów, wszystko zatem odbywało się w tonie oficjalnym, by nadawało się do emisji. Gdy tylko wyłączono kamery, Donald Trump był całkiem inny. Cały czas rozmawiał z dziewczynami, zagadywał, żartował. Melania była wtedy w 7 miesiącu ciąży. Kolejny raz, na preeliminacjach – oficjalnie Trump był bardzo niedostępny, ale tylko w świetle kamer. Gdy nikt nie słyszał, stale je komplementował, zagadywał do nich. Podczas kolacji Melania siedziała przy drugim końcu stołu, gdy tylko podchodziła, robił się bardzo oficjalny. Jacy są? Melania większość czasu milczała, nie chciała z nikim rozmawiać. Była bardzo chłodna.

Łukasza poznałaś na parkiecie. Czym Cię urzekł?

Urzekł mnie tańcem, postawą. Gdy widziałam go na filmikach, wcale mi się nie podobał. Gdy już się spotkaliśmy, zrobił na mnie świetne pierwsze wrażenie. Z jednej strony był naturalny, a z drugiej poważny. Nie próbował być na siłę dowcipny. Spodobało mi się też, że był trochę zdystansowany i niedostępny. Wiesz jak to jest. Jeśli ktoś jest niedostępny, to tym bardziej chcesz taką osobę mieć (śmiech).

    Materiał prasowy
(Materiał prasowy, Fot: Materiały prasowe)

Nie miał oporów, żeby zaakceptować twoją jakby nie patrzeć trudną przeszłość?

Łukasz na początku nie wiedział nic o mojej przeszłości. Powiedziałam mu o tym dopiero kilka lat później. Łukasz kojarzył mnie z moją mamą i z Polską. Gdy poznał moją historię, był bardzo wspierający, ludzki, współczujący. Zrobiło to na nim ogromne wrażenie.

    Materiał prasowy
(Materiał prasowy, Fot: Materiały prasowe)

*Patrząc na swoje dzieciństwo, przed czym chcesz uchronić swoją córkę? *

Chciałabym ją uchronić przed tym wszystkim, co sama przeżyłam. Przed biedą, przed poczuciem niepewności. Gdy jesteśmy mali, nie mamy pełnej świadomości problemów naszych rodziców, ale czujemy, że coś jest nie tak. Nie chciałabym żeby czegoś jej zabrakło. Ale najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i stabilności.

    Materiał prasowy
(Materiał prasowy, Fot: Materiały prasowe)

Jesteście surowymi rodzicami?

Nie jesteśmy surowymi rodzicami, ale w niektórych sytuacjach jesteśmy stanowczy. Francine ma duszę artystyczną, ma niezwykły talent, przepięknie rysuje.

    Materiał prasowy
(Materiał prasowy, Fot: Materiały prasowe)

*Teraz organizujecie z Łukaszem Miss Earth Poland. Zdradzisz kilka szczegółów? Kto będzie w jury? *

W 2006 r. sama byłam uczestniczką tego konkursu. Jestem z nim bardzo związana, uwielbiam jego ideę - łączy się z prawdziwą misją. To konkurs inny niż wszystkie, wspiera ekologię, ochronę środowiska, ma wyższy cel. Gdy tylko przestałam być miss, chciałam prowadzić ten konkurs. Od dawna proponowano mi organizację wyborów w Polsce. Taka jest idea, by dziewczyny, które kiedyś brały udział w konkursie, stawały się potem organizatorkami. One rozumieją tę ideę, doskonale rozumieją wartości i odpowiedzialność, jaką za sobą niesie ten konkurs. I stało się. W 2017 r. zostaliśmy z Łukaszem zaproszeni przez organizację na Filipiny, gdzie byliśmy na finale Miss Earth. Zaproponowano nam wtedy stworzenie wyborów w Polsce. Nie możemy jeszcze zdradzać wielu szczegółów. W jury będą polskie gwiazdy, ale też goście z zagranicy. Przy konkursie w Polsce pracują doświadczeni eksperci ze świata – z Hiszpanii, Wenezueli, Filipin.

    Materiał prasowy
(Materiał prasowy, Fot: Materiały prasowe)

Jako matka i modelka co myślisz o karmieniu piersią w miejscach publicznych i na wybiegu? Taka sytuacja miała miejsce kilka dni temu, kiedy modelka zamanifestowała na wybiegu prawa matek i karmiła podczas wybiegu swoje dziecko.

Jestem matką, to jest naturalne. Szanuję prawa kobiet. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy czują oburzenie. Wszyscy urodziliśmy się od kobiety. Byliśmy karmieni piersią. Nikt nie ma prawa nikogo oceniać.

Dziękuję za rozmowę.

Ja również bardzo dziękuję. Do zobaczenia.

Beata Tadla o wygranej w "Tańcu z Gwiazdami": Niczego nie chciałam sobie udowodnić

d35mle2

Podziel się opinią

Share
d35mle2
d35mle2