Trwa ładowanie...

Kinowy hit "Ania" w TVP1. W trakcie seansu trudno powstrzymać łzy

Film "Ania" trafił do kin pod koniec 2022 r. i przyciągnął aż 640 tys. widzów. Jeden z najpopularniejszych dokumentów w historii doczekał się premiery telewizyjnej w środę 26 lipca na TVP1.

"Ania" miała premierę w TVP1 dziewięć miesięcy po debiucie w kinie"Ania" miała premierę w TVP1 dziewięć miesięcy po debiucie w kinieŹródło: Materiały prasowe
d1u5rc5
d1u5rc5

Telewizyjna Jedynka wyemitowała film dokumentalny "Ania" 26 lipca o 20:35. Kinowa premiera odbyła się 7 października 2022 r. (dwa dni po ósmej rocznicy śmierci uwielbianej aktorki). Wcześniej został zorganizowany pokaz w jej rodzinnej Gdyni podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Od pierwszej do ostatniej minuty projekcji na sali było słychać płacz widzów.

Marta Ossowska w recenzji "Ani" pisała, że Annę Przybylską widzowie odkryli w filmie Radosława Piwowarskiego "Ciemna strona Wenus", a na dobre pokochali ją za rolę policjantki Marylki Baki w serialu TVP "Złotopolscy". Wciąż jednak pojawiają się złośliwe głosy podważające jej dorobek aktorski, jak i mówiące o tym, że nie była w żaden sposób wyjątkowa.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Krystyna Przybylska o utracie córki

Kłam temu zadali twórcy dokumentu "Ania", Michał Bandurski i Krystian Kuczkowski, którzy wcześniej stworzyli dla TVP filmy o Krzysztofie Krawczyku i Maryli Rodowicz. Choć od lat mówiło się, że odkrywca talentu Przybylskiej Radosław Piwowarski stworzy o niej film fabularny, ostatecznie porzucono ten pomysł. W porozumieniu z rodziną aktorki, która udostępniła domowe, niepublikowane wcześniej nagrania, w dokumencie przedstawiono zarówno zwykłą, jak i niezwykłą stronę Anny Przybylskiej.

d1u5rc5

Podczas przedpremierowego pokazu pochlipywanie i pociąganie nosem na sali projekcyjnej było słychać już od pierwszych minut filmu. Łzy przerywały jednak wybuchy śmiechu, gdy przypominaliśmy sobie, za co uwielbialiśmy Anię. Za jej wielką autentyczność, luz, poczucie humoru, które szczególnie przebijały się w trakcie prywatnych nagrań z domu Przybylskiej i Jarosława Bieniuka.

Dzięki mocy archiwaliów, twórcy uważnie prześledzili jej drogę, poczynając od pierwszych pokazów modowych, pierwszej roli filmowej, pierwszych wspólnych wakacji z ukochanym czy pierwszych chwil w domu z kolejnymi noworodkami.  

Materiały filmowe przeplatane były wspomnieniami jej bliskich oraz kolegów z branży. Jak zauważył Jan Englert, "są ludzie, z którymi spędziłem na planie 2-3 miesiące i ich nie pamiętam, a Anię pamiętam, mimo że spędziłem z nią dwa dni". Wielu, jak np. Andrzej Piaseczny, Cezary Pazura czy Michał Żebrowski, zazdrościło jej życiowej mądrości, która przebijała się na ekranie, choć zwykle była znacznie młodsza od swoich filmowych partnerów.

Przybylska z nikim nie rywalizowała, nie walczyła o role. Managerka aktorki zdradziła w filmie, że aktorka miała szanse zrobienia kariery w USA, ale odmówiła, bo właśnie wyjeżdżała wtedy z rodziną do Turcji, gdzie jej partner Jarosław Bieniuk otrzymał kontrakt piłkarski. Gwiazda mówiła wprost, że jej największą i najlepszą rolą jest bycie matką. Oglądając "Anię" nie sposób zauważyć, że świetnie się w tym sprawdzała.

d1u5rc5

Ale film Bandurskiego i Kuczkowskiego nie pomija też ciemnej strony odchodzenia aktorki. Opowiadając o jej chorobie, przypomniano nierówną walkę rodziny Przybylskiej z paparazzi, którzy codziennie przez ponad dwa lata czyhali na nią pod jej domem, pod przedszkolem i szkołą jej dzieci. W dokumencie widzimy, jak aktorka nagrywała swoich oprawców, próbowała z nimi rozmawiać i objaśniać, że robią jej krzywdę. Przypomnijmy, że finalnie Przybylska oskarżyła fotoreporterów o nękanie, ale sprawę w sądzie przegrała.  

Seans "Ani" dobitnie rozwiązuje zagadkę wyjątkowości Anny Przybylskiej. W czasach lansu, sensacji i taniości była człowiekiem z wartościami, z sercem na dłoni. Wiedziała, czego chce od życia i czerpała z niego pełnymi garściami, dając innym od siebie bardzo dużo. Jej magnetyczne spojrzenie i śmiech pozostały z wieloma do dziś. A historia jej niestety krótkiego życia pozostaje dla nas wszystkich lekcją, że wystarczy być sobą, a prawda i miłość zawsze się obronią.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" wybieramy się na wakacyjną podróż śladami hitowych filmów i seriali, zachwycamy się słoneczną Taorminą, przypominamy najbardziej wstrząsające odcinki "Black Mirror" i komentujemy nowy sezon show Netfliksa. A na koniec sprawdzamy, jak wypadł Marcin Dorociński w "Mission:Impossible". Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1u5rc5
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1u5rc5