Trwa ładowanie...

Marek Kondrat ostro o Jarosławie Kaczyńskim. "Mąż stanu ze śladami marchewki na klapie marynarki"

Aktor rzadko zabiera publicznie głos, ale tuż przed świętami Bożego Narodzenia mocno podsumował nasze narodowe przywary. Twierdzi, że od czasów "Dnia świra" za wiele się w Polsce nie zmieniło.

Marek Kondrat bezlitośnie krytykuje obóz rządzącyMarek Kondrat bezlitośnie krytykuje obóz rządzącyŹródło: AKPA, fot: AKPA
d4cwhhe

Marek Kondrat blisko dekadę temu wycofał się z życia publicznego i zawiesił karierę aktorską. Nadal pojawia się w reklamach banku i prowadzi sieć winiarni, choć na co dzień mieszka poza granicami Polski. Gwiazdor w najnowszym wywiadzie dosadnie podsumował nasze społeczeństwo.

- Polacy są narodem, który nie zdołał się umocować w historii. Nie mamy poczucia stabilności. Ten kraj kurczył się i puchł jak balon, aż wreszcie przebrał miarę, no i całkiem znikł. Pojawił się na chwilę i znowu dostał po mordzie. Znowu mu przesuwali granicę, jak chcieli. To się musi przekładać na mentalność, na narodową podświadomość. Nasza perspektywa to jest jakieś 20 lat. 40 lat to już perspektywa dla Polaka niedostępna. Dlatego żyjemy, jakbyśmy ciągle byli w biegu, ciągle w napięciu. (...) Odmieniamy Polskę przez wszystkie przypadki, ale jej nie szanujemy, nie dbamy o nią. Ten chaos w edukacji, ten rozkład w służbie zdrowia, przecież to się ciągnie latami - mówił w "Polityce".

Znane pary ze sporą różnicą wieku

Aktor odniósł się do obecnej sytuacji politycznej w kraju. Twierdzi, że "jak tylko zaczynamy coś robić po naszemu, to mamy stuprocentową gwarancję, że to spi...limy". Skomentował też fakt, że kadry z jego twarzą z "Dnia świra" często wykorzystywane są w memach obśmiewających współczesne wydarzenia.

d4cwhhe

- Mem jest dziś bronią państwa podziemnego. Kaczyński nas okupuje, a my mu memem w twarz. Niech się udławi naszym oporem. Opór mamy w instynkcie. Tylko że mnie to już męczy. Tu trzeba pracować, budować i edukować. Inaczej pochłonie nas ciemność - tłumaczy.

Marek Kondrat bezlitośnie ocenia lidera PiS. Nie wytrzymał, gdy dziennikarz "Polityki" zapytał go o "zbawiciela narodu".

- Mówi pan o tym starszym, samotnym człowieku, któremu pomyliły się epoki? O tym mężu stanu ze śladami marchewki na klapie marynarki, który myśli, że tak sprytnie to wszystko rozgrywa? A nawet nie widzi, że świat, który znamy, się kończy, że natura wystawia nam rachunek. Żyje przeszłością, a w niej już nikogo nie zbawi - rzucił.

Aktorowi skończyła się cierpliwość do narracji partii rządzącej, robiącej rzekomo wszystko dla dobra Polski. Przypomina mu to czasy towarzysza Gierka, który pytał Polaków: "pomożecie?".

d4cwhhe

- Po 45 latach znowu wołają, żebyśmy im pomagali czy wstawali z kolan. Nie czułem, żebym był na kolanach. Za to ta władza, która miała nas z kolan podnosić, ciągle klęczała w kościele - skomentował Kondrat.

Choć sam z rodziną większość czasu spędza w Hiszpanii, twierdzi, że od Polski nie da się uciec. Tęskni za przyjaciółmi. Wciąż jednak interesują go wydarzenia w kraju, w którym prowadzi liczne biznesy.

- Nie muszę nikomu udowadniać, że jestem prawdziwym Polakiem. Udowadniam to co miesiąc, płacąc w Polsce niemałe podatki. To jest mój patriotyzm. Takiej postawy oczekuję. Kochasz Polskę, posprzątaj kupę po psie, zapłać podatek, przeczytaj książkę - wyjaśnia.

Pomimo wielu gorzkich słów pod adresem Polaków Marek Kondrat wierzy, że koniec władzy PiS jest bliski. W tym upatruje szansę na poprawę sytuacji w ojczyźnie.

d4cwhhe

- Naród przywykł do silnych emocji, dużo zniesie. Ale widać już chyba kres, bo kiełbasa się kończy. W Polsce, ile razy kończyła się kiełbasa, tyle razy kończyła się władza - ocenił.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d4cwhhe
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4cwhhe