ycipk-47w2nh

TYLKO U NAS: Cenzura na proteście przed Pałacem Prezydenckim? Dlaczego przerwano koncert Tymona Tymańskiego?

Na Krakowskim Przedmieściu odbył się kolejny protest pod hasłem "3xveto". W poniedziałkową akcję zaangażowali się również znani i cenieni muzycy. Wśród artystów na scenie pojawił się Tymon Tymański. Jego koncert został jednak przerwany, gdy zaczął śpiewać o księdzu pedofilu. Na demonstracji nie wystąpił też Robert Brylewski. Komentujący atakują "zbyt wulgarnego i kontrowersyjnego" Tymańskiego, a z drugiej strony zarzucają organizatorom cenzurę i hipokryzję.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
TYLKO U NAS: Cenzura na proteście przed Pałacem Prezydenckim? Dlaczego przerwano koncert Tymona Tymańskiego?
(ONS.pl)
ycipk-47w2nh

W poniedziałek 24 lipca miała miejsce kolejna demonstracja związana z ustawami zmieniającymi polskie sądownictwo. Organizatorom tego protestu zależało na tym, aby akcja przebiegała pokojowo i bezpartyjnie. "Przypominamy, że obowiązuje formuła NO LOGO i nie dopuszczamy do mikrofonu partyjnych liderów. Protestujemy my - Warszawiacy, Warszawianki, zwykłe Polki i zwykli Polacy" - napisano w opisie facebookowego wydarzenia, do którego zapisało się ponad 12 tys. internautów.

Chcesz być na czasie o każdej porze roku bez rujnowania budżetu? Sprawdź okazje na stronie CCC kody rabatowe

Podczas poniedziałkowego protestu "3xveto - Pod Pałacem Prezydenckim bez partyjnych liderów!" zadbano o to, by przy mikrofonach zamiast polityków znaleźli się znani i cenieni artyści. Na scenie mieli pojawić się: Gaba Kulka, Maciej Maleńczuk, Robert Brylewski (Brygada Kryzys, Izrael), Tymon Tymański, Janek Młynarski (Warszawskie Combo Taneczne) i Kuba Jurkowski (CzessBand) oraz duet Paula i Karol.

ycipk-47w2nh

Niestety, nie wszystkie koncerty doszły do skutku. Przerwano występ Tymona Tymańskiego, który uznano za niestosowny. Muzyk zaprezentował kilka swoich utworów, jednak w momencie, gdy rozpoczął piosenkę o księdzu pedofilu, odłączono jego sprzęt, zaczęto go zagłuszać i wypraszać ze sceny. Co więcej, na scenie w ogóle nie pojawił się Robert Brylewski, którego występ wcześniej zapowiedziano, i który był obecny za kulisami.

Wśród komentarzy nie brakuje ostrych słów. Z jednej strony internauci, wśród których są uczestnicy demonstracji, krytykują Tymańskiego, twierdząc, że przesadził. Z drugiej strony, nie brakuje osób zarzucających organizatorom cenzurę i hipokryzję.

Facebook.com
Podziel się
Facebook.com
Podziel się
ycipk-47w2nh
Facebook.com
Podziel się
Facebook.com
Podziel się
Facebook.com
Podziel się
Facebook.com
Podziel się
ycipk-47w2nh

Do tej pory organizatorzy, Tymon Tymański oraz Robert Brylewski publicznie nie odnieśli się do sprawy. Postanowiliśmy poznać ich punkt widzenia.

- Odkąd wypowiadam się publicznie, jestem pierwszą osobą do bronienia wolności słowa. Uważam też, że ta "wolność" to też wolność wyboru i szacunek do wolności innych osób. Ja bezpośrednio nie zapraszałem pana Tymona. Osoby pomagające w organizacji, które zaprosiły pana Tymańskiego, zaznajomiły go z tym, jaka to jest demonstracja, jaki jest jej cel. To miało być jedyne takie wydarzenie, gdzie w miarę możliwości, nikogo się nie obraża. Chcieliśmy, aby osoby o różnych poglądach mogły spotkać się w jednym miejscu - powiedział w rozmowie z WP Gwiazdy organizator Bartosz Mindewicz. - Wiele osób mówi, że mogłem zdawać sobie sprawę z tego, że pan Tymon jest kontrowersyjną postacią. Jestem tego świadomy, ale pan Tymon też zapewne wiedział, jaka to jest demonstracja i zgodził się przyjechać. Z tego co wiem, pan Tymański zgodził się, że pewnych rzeczy nie będzie. Ja jako organizator obiecałem ludziom, że będzie bez hejtu. Dotrzymywanie słowa jest dla mnie bardzo ważne. Nie chciałem, żeby ludzie byli rozczarowani kolejnym protestem, który miał być pokojowy. Chcieliśmy pokazać, że jedność i solidarność są silniejsze od narracji agresywnej i znacznie bardziej skuteczne. Pomimo szacunku do pana Tymona i całej jego historii, w tym momencie nie mogłem na to pozwolić. Wiem, że mogłem urazić fanów Tymańskiego. Najważniejsze było jednak dla mnie to, co obiecałem ludziom organizując to wydarzenie - dodał.

Dla wielu osób wykonywany przez Tymańskiego repertuar nie był na tyle kontrowersyjny, aby przerwać jego występ. Jak twierdzą organizatorzy, Tymon przystał na ich warunki i zgodził się na to, aby nie wykonywać m.in. utworu "Dymać Orła Białego". Artysta zdecydował jednak zaśpiewać tę piosenkę.

- Pan Tymon wykonał piosenkę "Dymać Orła Białego", której, z tego co mi wiadomo, miał nie wykonywać. Nie przerwałem mu przy tym utworze. Zauważyłem jednak już przy tej piosence reakcję ludzi, zobaczyłem, co się dzieje i liczyłem, że będzie to tylko taki jeden utwór. Następna piosenka była o księdzu pedofilu. Na demonstracji były osoby duchowne i siostry zakonne - wyznał Mindewicz i odniósł się do występu innego artysty, uznawanego za kontrowersyjnego. - Pan Maciej Maleńczuk, który jest postrzegany jako maksymalnie kontrowersyjna postać. I on zrobił elementy satyry, ale zrobił to z taką klasą. Jak najlepsza satyra antysystemowa w czasach PRL-u. Zrobił to nie używając ani jednego przekleństwa, nie robiąc tego w sposób obraźliwy i brutalny. Wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Dotrzymywanie słowa i szacunek jest dla mnie 10 razy ważniejszy niż jakaś brawura za wszelką cenę - tłumaczy organizator.

ycipk-47w2nh
25-09-2013 Warszawa
Otwarcie nowej BANJALUKI
foto: Daniel Wysocki/ONS ONS.pl
Podziel się

Dla uczestników sporym zaskoczeniem było również to, że na scenie nie pojawił się legendarny członek kapeli Brygady Kryzys. Nie ma wątpliwości co do tego, że jego nieobecność przy mikrofonie ma związek z tym, że wyproszono ze sceny jego kolegę.

- Robert Brylewski nie wystąpił, za co go przeprosiłem. Sytuacja wyglądała tak, że pan Robert bez Tymona nie chciał pojawić się na scenie. Było też ryzyko, że sytuacja się powtórzy, więc przeprosiłem pana Brylewskiego, bo jego obecność była dla mnie bardzo ważna - wyjaśniał nam organizator.

- Nie wystąpiłem na znak solidarności z Tymonem. Uważam, że został niesłusznie zablokowany na scenie. Jego występ nie był bardziej kontrowersyjny, od tego, co pokazał Maciek Maleńczuk. Nawet uważam, że koncert Maćka Maleńczuka był o wiele bardziej ostry. Poza tym, organizatorzy, który zapraszają artystów, powinni mieć świadomość, kto wystąpi i znać teksty piosenek. W innym wypadku my artyści jesteśmy traktowani jak marionetki. Według mnie trochę przesadzili, dlatego jak najbardziej solidaryzuję się z Tymonem - powiedział w rozmowie z WP Robert Brylewski.

ycipk-47w2nh

Organizatorzy demonstracji nie chcieli się zgodzić na to, aby Tymon ponownie pojawił się na scenie. Ciężko też uwierzyć, aby sam muzyk chciał tam wrócić po takim incydencie. Członek zespołu Brygada Kryzys nie wystąpił przede wszystkim na znak sprzeciwu. Z drugiej strony Tymański miał mu na scenie akompaniować. Brylewski nie wziął na warszawski protest swojego instrumentu (jest leworęczny), dlatego też jego występ bez Tymona nie mógł odbyć się również z przyczyn technicznych.

Udało nam się dotrzeć również do Tymona Tymańskiego, który przedstawił, jak sytuacja na poniedziałkowym proteście wyglądała z jego perspektywy.

- Dostałem telefon od dwóch organizatorów dzień wcześniej, że na gwałt potrzebują wykonawców do poniedziałkowego koncertu przed Pałacem Prezydenckim. Nie było żadnej prośby, żebym nie śpiewał kontrowersyjnych piosenek. Myślę, że tak naprawdę nikt nie znał zbyt dobrze mojej twórczości, o co nie mam żalu, ale warto czasem zrobić mały research. Zresztą kontrowersyjne piosenki śpiewał Maciek Maleńczuk i nawet jedną zagrał dwa razy z rzędu na bis. Niestety podczas poniedziałkowego koncertu panowały podwójne standardy. Moje piosenki nigdy nie obrażają wprost, są przemyślane i często opierają się na cytatach. Organizatorzy bali się uciszyć Maćka (i słusznie), ale mi wyłączyli mikrofon podczas śpiewania piosenki pt. "Czerwone majtki (z napisem Roma)", który to utwór znajduje się na ścieżce dźwiękowej do filmu "Polskie gówno". Piosenka zawiera cytat z niesławnego biskupa Paetza: "czerwone majtki z napisem Roma - czytaj od tyłu, czytaj na wspak, Amor!". Swoją drogą, w rzeczonym filmie jest scena, w której podczas wykonywania przez mój zespół tej piosenki w szkole marketingu Ojca Rydzyka też nam wyłączają prąd w tym samym momencie. He, he, przypadek? Co gorsza, kasując mój występ, młodzi aktywiści tym samym skasowali koncert Roberta Brylewskiego, legendy alternatywnej sceny muzycznej. Zaproponowali mu co prawda wykonanie jednej piosenki pod warunkiem, że będę mu akompaniował bez komentarzy. Robert, stary walczak, odmówił. Przypomniały mi się lata 80. i moje wszystkie szkoły, motyw odpowiedzialności zbiorowej itd. - powiedział w rozmowie Tymański. - Ogólny wniosek nasuwa się sam: dla indywidualnej wolności słowa artysty-wariatuńcia, który jest bardziej off-off niż kolega Maleńczuk, spoza układu celebrycko-stołeczno-menadżersko-populistycznego, nie ma miejsca w szeroko koncepcji pojętej wolności jednej i drugiej strony. Nawet jeśli to dzieje się podświadomie, jest to dosyć żałosne. Myślałem, że moja wolność do swobodnej i artystyczno-anarchistyczno-sowizdrzalskiej wypowiedzi wpisuje się w większy kontekst wolności, o którą teraz walczymy. Ale czy my walczymy razem i czy walczymy w ogóle? Chyba nie, co było wczoraj widać. I najgorsze było nie to, że młody, zalękniony aktywista odciął mi prąd, ale że wszyscy się na to zgodzili i tak naprawdę nikt się za mną nie wstawił. To nie jest praca na rzecz wspólnej wolności, to jest praca na rzecz partykularnej wolności tzw. większości, do której ja się nigdy nie zaliczałem i zaliczać nie będę. Oto nie zgadzamy się na pisowska i pro-reżimową większość w Sejmie, ale zgadzamy się na autokastrację wewnętrznej mniejszości, wolności słowa, poczucia humoru itp. Żenujące i dające wiele do myślenia. W związku z tym mam coraz bardziej mieszane uczucia co do popierania głosu tejże większości, której najwyraźniej brakuje empatii dla najwrażliwszych, najbardziej oryginalnych jednostek. Jako buddysta dysponuję wewnętrzną wolnością, którą staram się praktykować codziennie, choćby uczciwie żyjąc zżyciem ojca, męża, przyjaciela czy właśnie niezależnego artysty wariata. A jako ten ostatni, byłem, jestem, i jak widać, zawsze będę w głębokiej dupie. Zresztą nie tylko ja, to samo dotyczy Roberta Brylewskiego, Olafa Deriglasoffa, Grześka Nawrockiego, Maćka Cieślaka, Budynia i wielu innych wspaniałych artystów offu. Nikt się za nami nie wstawi prócz paru uczciwych głosów, nawet miła pani Krysia Janda. No trudno, jakoś to przeżyjemy - dajemy sobie radę od lat - podsumował.

Artysta odniósł się też do pojęcia wolności słowa, wypowiedzi, czy też wyrazu artystycznego. Organizatorzy protestu i Tymański zupełnie inaczej definiują wolność. Być może dlatego doszło do nieporozumienia.

25-09-2013 Warszawa
Otwarcie nowej BANJALUKI foto: Daniel Wysocki/ONS ONS.pl
Podziel się

ZOBACZ TAKŻE: Maja Ostaszewska protestuje

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-47w2nh

ycipk-47w2nh
ycipk-47w2nh