Trwa ładowanie...

Wojtek Mazolewski: Nie muszę szaleć i się wydzierać, dziś mogę uspokajać

- Odczuwam świat jako przestrzeń, w której każdy może być szczęśliwy, będąc sobą, takim, jakim jest. Tego nauczyłem się, będąc punkowcem. Tylko teraz umiem to na spokojnie wyrazić - mówi w rozmowie z WP Wojtek Mazolewski. I opowiada o swojej najnowszej solowej płycie "Yugen".

Share
Wojtek Mazolewski wydał płytę "Yugen" - remedium na obecne czasy Wojtek Mazolewski wydał płytę "Yugen" - remedium na obecne czasy Źródło: East News, fot: Karol Makurat/REPORTER
d2j27uo

Urszula Korąkiewicz, WP: Zacznijmy od definicji: czym jest "Yugen"?

Wojtek Mazolewski: Przede wszystkim płytą, którą nagrałem z potrzeby serca, w domowych warunkach, przy wsparciu nieocenionych przyjaciół. Asi, Krzysia, Huberta i Harry’ego. A jej tytuł wywodzi się z Kraju Kwitnącej Wiśni. "Yugen" w najprostszym tłumaczeniu oznacza głębię.

Ja upodobałem sobie wyjaśnienie, które mówi o zachwycie nad światem. Takim, który trudno opisać słowami. Postanowiłem więc, że wyrazimy go muzyką. To w języku dźwięków zawsze najlepiej umiałem ująć, co czuję i to on wyraża mnie w pełni.

d2j27uo

I jest uniwersalny. Aby go rozumieć, nie trzeba znać słów.

Doświadczyłem tego, podróżując z moimi zespołami po całym świecie. Trafialiśmy z koncertami do miejsc, w których posługiwano się nieznanym mi językiem, a jednak wyniosłem z nich przyjaźnie, fascynujące znajomości. Potrafiliśmy się dogadać, poznać swoje emocje i uczucia, zaprezentować nawzajem swoją muzykę. To wspaniale doświadczenie i wiem, jak wiele we mnie zmieniło. Bez tego nie byłbym, kim dzisiaj jestem. Jestem za to wszystko wdzięczny.

Zobacz wideo: Tomasz Organek: brak kontaktów międzyludzkich wpływa na nas destrukcyjnie

Dlaczego sięgnąłeś tym razem do japońskich inspiracji?

Zawsze byłem zafascynowany Japończykami. Ich spokojem, opanowaniem, umiejętnością radzenia w najtrudniejszych sytuacjach. Miałem to szczęście, że mogłem tego wszystkiego doświadczyć z bliska, koncertując z Pink Freud czy Quintetem. I to opanowanie mocno przydało mi się podczas lockdownu.

To był czas, w którym wszyscy mierzyliśmy się z problemami, wyzwaniami, a potrzebowaliśmy spokoju. Na pewno ja potrzebowałem. Stąd to skojarzenie. Podoba mi się też to, że Japończycy w jednym małym słowie potrafią ulokować tyle znaczeń. I tu wracamy do tytułu.

d2j27uo

Początkowo myślałem o "Ghost Dance", w którym nawiązuję do rytualnych tańców Indian. Taniec był dla nich nie tylko sposobem na wyrażanie się, ale pozwolił im przede wszystkim zachować tożsamość. To w nim się zawierała.

Dla mnie muzyka też była ratowaniem mojej tożsamości. Pozwoliła mi w tym trudnym czasie przetrwać, nie zwariować, poradzić ze strachami, emocjami. Ponownie – muzyka dała mi spokój. Chciałem to wszystko zawrzeć w jednym słowie, stąd "yugen".

Nie bez powodu nasuwa się na myśl skojarzenie, że nawiązujesz do tego, że taniec ma właściwości terapeutyczne.

Oczywiście. Muzyka sama w sobie ma działanie terapeutyczne. A w tańcu, w ruchu, wyrzucamy z siebie emocje. Wszystko, co czujemy, możemy zamanifestować w ruchu - czy to z radością np. w tańcach ludowych, czy ze złością np. w pogo.

Wojtek Mazolewski od lat żyje muzyką East News
Wojtek Mazolewski od lat żyje muzyką Źródło: East News, fot: Karol Makurat/REPORTER

Skoro jesteśmy przy punku, wyrażasz swój "Manifest". Manifest kojarzy się z mocną, radykalną wypowiedzią, ale ten ma wydźwięk mocno hipisowski. Jaki naprawdę jest?

Jaki? Szczery. Pojawił się spontanicznie i nie chciałem go w sobie powstrzymywać. Historia jest taka, że początkowo pracowałem nad tą muzyką, nie myśląc o żadnej sesji, a tym bardziej o płycie.

Przyniosłem kilka szkiców, żebyśmy mogli się rozegrać, sprawdzić, jak nowa muzyka sprawdzi się w studiu. I po jednym z pracowitych dni wróciliśmy z Asią Dudą do domu i puściłem akurat ten utwór w domowych warunkach. Mam taki system pracy, że przesłuchuję to, co nagraliśmy i oceniam, co jest gotowe, a co wymaga dalszej pracy.

d2j27uo

Nad tym utworem nie skupiałem się szczególnie, ale nagle poczuliśmy, jaki wpływ mają na nas te dźwięki. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem. W pewnym momencie zaczęliśmy mówić o swoich marzeniach, a kiedy zaczęliśmy mówić, postanowiliśmy je spisać. A nigdy wcześniej nie pracowaliśmy z Asią nad tekstem. To było wspaniałe, że ta muzyka tak nas zainspirowała. Coś, co miało być tylko dla nas pamiątką, stało się zapisem tego, czego życzymy sobie i wam.

Asia namówiła mnie, by się tym podzielić, więc nie miałem wątpliwości, że musi to być utwór otwierający płytę. Ten przekaz jest pełen spokoju, ale i zaskakująco mocny w swojej prostocie. W biegu nie mamy czasu na otwarcie się, przed innymi i samymi sobą. A warto się nad tym zatrzymać. I oddać refleksji. Bo nie wszystko musi być wielkie i mocne. Przede wszystkim powinno być szczere i prawdziwe. Uważam, że prawda wyzwala i jest najlepszym orężem w sztuce.

Wróćmy do punkowca. Ile go w tobie dzisiaj?

Trudno to ocenić i zmierzyć w sztywnych kategoriach. Zawsze przenikały się we mnie różne inspiracje. Jestem, jaki jestem, dziwny. Raz miły, raz mniej, raz spokojny, raz szalony. Szczęśliwie życie ułożyło mi się tak, że mam kilka zespołów, w których mogę pokazywać zarówno jasną, jak i ciemną stronę medalu. A z wiekiem okazało się, że potrafię w sobie odkrywać i pozwalam zamanifestować jeszcze innym pokładom wrażliwości. Dlatego powstała płyta "Yugen".

Wojtek Mazolewski - muzyka może być lekiem na wszystko Materiały prasowe
Wojtek Mazolewski: Muzyka może być lekiem na wszystko Źródło: Materiały prasowe, fot: (c)WOJTEK DOBROGOJSKI

Tylko czy łagodna, spokojna płyta przebije się w momencie, kiedy do łask wracają choćby postpunkowe, gniewne inspiracje?

Mnie ta płyta pomogła przetrwać. Dla mnie muzyka jest lekarstwem, medytacją. Płyty  są talizmanami, a dźwięki wehikułem czasu. Muzyka przenosi mnie w inny wymiar. Odczuwam wtedy świat jako przestrzeń, w którym każdy może być szczęśliwy, będąc sobą. Takim, jakim jest.

d2j27uo

I co ciekawe, właśnie tego nauczyłem się, będąc punkowcem. Tylko teraz umiem to na spokojnie wyrazić. Nie muszę szaleć i się wydzierać, dziś mogę uspokajać. I mam nadzieję, że ta płyta także dla słuchaczy będzie rodzajem lekarstwa, przyjemności.

Miejsce w świecie dla wszystkich jest piękną ideą, ale jak się jej trzymać, kiedy w przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, że jest inaczej? Kiedy świat jest pełen podziałów?

Wierzę, że ludzi dobrej woli jest więcej. A natura, cały świat jest cudem. Sama się odradza, nie wywołuje podziałów, prowadzi do balansu. To, że ktoś dziś krzyczy i próbuje narzucić innym swoje racje, znaczy niewiele więcej, niż to, że rekompensuje swoje braki lub chce zwrócić na siebie uwagę. Ale my nie musimy go nią obdarzać.

d2j27uo

Pozytywów na świecie jest więcej. Żyję już tyle lat, a mam wrażenie, że wciąż wszystkich nie poznałem. Chcę korzystać z potencjału, własnego i tego, który mnie otacza.

To znaczy?

Zdałem sobie sprawę, ile rzeczy przeciekło mi przez palce, przez lata intensywnych tras koncertowych. Marzyłem o takim życiu jako nastolatek, ale lockdown pokazał mi, że bez całej tej otoczki też wiele wspaniałych rzeczy mogłoby się wydarzyć. Tylko do wszystkiego trzeba dojrzeć, podchodzić bardziej rozsądnie i bardziej świadomie.

Wojtek Mazolewski całe życie podporządkował koncertowaniu East News
Wojtek Mazolewski całe życie podporządkował koncertowaniu Źródło: East News, fot: Mariusz Grzelak/REPORTER

Wspominasz na płycie też ludzką sprawczość. Naprawdę tak mocno w to wierzysz? Nie masz czasem poczucia bezradności?

Uważam, że jesteśmy niezwykle sprawczym gatunkiem. Potencjał, który w nas tkwi, jest nieograniczony. Studiuję od lat naturę umysłu i wciąż jestem zafascynowany tym, co potrafi stworzyć. A to ograniczanie, wahanie, pojawia się moim zdaniem wtedy, kiedy czegoś pragniemy, oczekujemy, ale nie robimy w tym kierunku nic. Uznajemy, że samo się wydarzy, bo "powinno". A zdajmy sobie sprawę, ile minut dziennie poświęcamy na realizację? Myślimy o czymś, mówimy, próbujemy.

d2j27uo

Tak dla eksperymentu, poświęćmy na jakąś kwestię 15 min dziennie. Bardzo szybko się przekonałem, ile to może zmienić. A to przecież tylko chwila. Wszystkiemu trzeba poświecić trochę uwagi i czasu. I dopiero wtedy możesz powiedzieć: albo się udało, albo nie. Ale narzekanie tylko dlatego, że oczekiwania nie spełniły się same, jest niedojrzale.

A biorąc pod uwagę to, o czym mówisz, czujesz się człowiekiem spełnionym?

Na pewno jestem wdzięczny. Za to, że mogę tu być i robić to, co kocham. Daje mi to satysfakcję. Jestem wdzięczny wszystkim ludziom, których spotkałem na swojej drodze, którzy mieli wpływ na mnie, na moje sukcesy i porażki. A czy jestem spełniony?

W młodości marzyłem o tym, byśmy z moimi zespołami dotarli tu, gdzie jesteśmy. Mamy superchemię, umiejętności i wielkie możliwości. Ale teraz mam poczucie, że jesteśmy dopiero na początku naszej podróży i to tu dopiero zaczyna się przygoda. Bardzo się cieszę z tego momentu, chcę z niego korzystać i się rozwijać. I zobaczyć, gdzie mnie to zaprowadzi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2j27uo
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2j27uo
d2j27uo