Trwa ładowanie...

Złota płyta w Polsce. Zanim zaczniemy ją krytykować, poznajmy najpierw zasady gry

Platynowy Koncert w ramach Polsat SuperHit Festiwalu w Sopocie oburzył wielu widzów. Jednak pojawienie się obok siebie Korteza, Popka, czy zespołu Piękni i Młodzi, nie było przypadkiem. Wszystkiemu winni jesteśmy my oraz sztywne reguły sprzedaży płyt.

Złota płyta w Polsce.  Zanim zaczniemy ją krytykować, poznajmy najpierw zasady gryŹródło: ONS.pl
d3rj9yh

Certyfikaty sprzedaży w przemyśle muzycznym stanowią powszechnie stosowany na świecie system nagród za sprzedaż nagrań muzycznych. Większość lokalnych stowarzyszeń przyznaje wyróżnienia w systemie bazującym na regulaminie Recording Industry Association of America (RIAA). Jego podstawą jest właśnie złota płyta. Każdy kraj indywidualnie przyznaje certyfikaty po spełnieniu określonych wymogów.

Pierwszą złotą płytę w historii otrzymał w 1942 r. Glenn Miller. Jego singiel "Chattanooga Choo Choo" osiągnął sprzedaż na poziomie miliona egzemplarzy. Dopiero w 1955 r. RIAA utworzyła pierwszy sformalizowany system przyznawania złotych płyt w USA. Pierwsza złota płyta w Polsce powędrowała w 1968 r. do Czesława Niemena. Nagrodę za album "Dziwny jest ten świat" przyznała wytwórnia Polskie Nagrania Muza. Od 1995 r. złote płyty przyznaje Związek Producentów Audio-Video.

Zobacz też: Doda: "Bycie na scenie rekompensuje mi minusy bycia w show biznesie"

Obostrzenia szyte na miarę naszych czasów

Jeszcze kilkanaście lat temu, by zdobyć złotą płytę, trzeba było sprzedać 100 tys. płyt, później próg obniżył się do 50 tys. egzemplarzy. Dziś wystarczy sprzedać zaledwie 15 tys. krążków z repertuarem krajowym oraz 10 tys. z repertuarem zagranicznym. Czy to mało? Patrząc na lata 90. można odnieść wrażenie, że absurdalnie mało, jednak prawda jest zgoła inna.

d3rj9yh

- Przy tych poziomach sprzedaży płyt, które są teraz, osiągnięcie tamtych pułapów, byłoby w Polsce nierealne – mówi w rozmowie z WP Marcin Cichoński, krytyk muzyczny.

Poziom był dostosowany przez lata do spadającego rynku. Ostatnie dwa, trzy lata to światowy wzrost sprzedaży płyt aż o 8,1 proc. To pokazało, że ludzie z powrotem zaczęli kupować muzykę. Przekłada się to również na liczbę przyznawanych wyróżnień.

East News
Źródło: East News

Uściślijmy, w przypadku zagranicznej płyty trzeba osiągnąć progi 10, 20 i 100 tys. sprzedanych płyt odpowiednio dla złota, platyny i diamentu. Jeśli chodzi o polskie płyty, jest to 15, 30 i 150 tys. dla złota, platyny, diamentu.

d3rj9yh

Z duchem czasu

ZPAV dostosował się do nowej rzeczywistości. Sprzedaż płyt nie bez przypadku jest mniejsza niż kilkanaście lat temu. Zresztą jest to trend globalny. Większość muzyki jest dziś sprzedawana w internecie. Jednak od jakiegoś czasu artyści mają powody do radości. Mogą dostać złotą, platynową czy diamentową płytę, która jest przyznawana za sprzedaż, albo przychód we wszystkich możliwych serwisach cyfrowych, np. YouTube, Spotify, Apple Music.

Regulamin jasno określa, że "suma 10 płatnych pobrań cyfrowych któregokolwiek z tytułów albumu w formie pojedyncze nagranie audio, muzyka w tle lub dzwonek telefoniczny wykorzystujący wyłącznie oryginalne nagranie - jest równoznaczna ze sprzedażą 1 albumu CD lub DVD audio. Ilość 2500 szt. streamów (odsłuchów) któregokolwiek z tytułów albumu jest równoznaczna ze sprzedażą 1 albumu CD lub DVD audio."

- Myślę, że to jest przyszłość rynku muzycznego, bo dynamika sprzedaży wszelkiego rodzaju nośników, pokazuje, że mimo wszystko raczej lecimy w dół. To, że ZPAV zareagował i zaczął przyznawać takie wyróżnienia, zasługuje na pochwałę – dodał Marcin Cichoński.

Gusta i guściki

Koncert w Sopocie pokazał zaledwie wycinek artystów, którzy w ubiegłym roku sprzedali najwięcej muzyki w Polsce. Jak udało się nam nieoficjalnie dowiedzieć, wielu twórców, którzy zdobyli w ubiegłym roku złote, platynowe i diamentowe płyty, odmówiło występu w polsatowskim Koncercie Platynowym. Jednak czy ci, których zobaczyliśmy na deskach Opery Leśnej udowodnili, że mamy powody do wstydu?

East News
Źródło: East News

- Mnie w ogóle to nie dziwi, że na jednej scenie wystąpili obok siebie Kortez i Popek. To jest trochę tak, jak skład parlamentu. Są różni ludzie, którzy zostali wybrani przez nas. Tam głosujemy, idąc do urn, tu głosujemy, kupując muzykę. Nie obraża mnie to w żaden sposób. Jeśli ludzie chcą kupować Popka, a Polsat robi koncert, który ma pokazać, co sprzedawało się w ubiegłym roku, to musi go zaprosić. Jeśli by tego nie zrobił, straciłby kompletnie wiarygodność – powiedział Marcin Cichoński w rozmowie z WP.

Natomiast należy pamiętać, że Polsat SuperHit Festiwal nie ma nic wspólnego z festiwalem emitowanym przed laty przez Telewizję Polską. Telewizja z żółtym słoneczkiem w logo sprytnie wykorzystuje legendę. Jednak nie możemy jej zarzucać tego, że promuje wyłącznie jarmarczną muzykę. Czego by nie mówić, to, co oglądamy na festiwalach tego typu jest wyłącznie lustrzanym odbiciem naszym gustów, a o nich przecież się nie dyskutuje.

d3rj9yh
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3rj9yh