WP

Maja Plich słowem nie komentuje romansu Rutkowskiego. Pisze za to o porywanych dzieciach

Wyznania Wodzianki uruchomiły prawdziwą lawinę. Partnerka Rutkowskiego – Maja Plich – do tej pory nie odniosła się do rewelacji na temat jej związku z detektywem. Na swoim profilu na Instagramie dzieli się za to prywatnymi zdjęciami.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Maja Plich jako jedyna powstrzymała się od komentowania afery.
Maja Plich jako jedyna powstrzymała się od komentowania afery. (Instagram.com)
WP

W sieci aż roi się od komentarzy na temat tego, co Wodzianka wyjawiła w ostatnim czasie. A mowa o romansie, jaki miała swego czasu z Krzysztofem Rutkowskim, popularnym detektywem. Dominika Zasiewska potwierdziła w rozmowie z Pudelkiem, że detektyw obiecywał zostawić dla niej obecną partnerkę – Maję Plich.

Burza pewnie nie miałaby miejsca, gdyby Rutkowski nie skomentował słów Zasiewskiej. Nie tylko zaprzeczył, że romans miał miejsce, ale wytknął jej, że powinna zainteresować się swoimi dziećmi. Medialna przepychanka rozpoczęła się na dobre. Jedyną stroną tego skandalu, która powstrzymuje się od komentarzy, jest Maja Plich. I kto wie, być może robi właśnie najlepszą rzecz.

Plich, która także jest detektywem, spokojnie mogłaby włączyć się w ostrą wymianę zdań. Szczególnie, że w ostatnim wywiadzie Zasiewska jej nie oszczędziła. I gdy część internautów mogła spodziewać się, że Maja szybko zripostuje słowa Wodzianki, postanowiła obrać inny kierunek. Plich zamiast prania brudów woli chwalić się swoimi osiągnięciami w pracy.

WP

Na swoim profilu na Instagramie podzieliła się zdjęciem, do którego pozuje w bikini. Fakt, figura robi wrażenie, ale trzeba przyznać, że to dość nietypowy wybór zdjęcia. Bo Maja w długim poście nie pisała co najmniej o zdrowym stylu życia, ale o...akcjach odbijania dzieci porwanych przez ojców z małżeństw mieszanych.

Instagram.com
Podziel się

- Głównie problemy pojawiają się w sytuacjach, kiedy Polki wychodzą za mąż za mężczyzn wyznających inne religie. Najwięcej nieporozumień powstaje w związkach z wyznawcami islamu. Kobiety naiwnie wierzą w piękne słowa przystojnych Arabów, a później, kiedy przychodzi na świat dziecko, często maluch jest zabierany od matki i wywożony do kraju pochodzenia ojca – pisze detektyw.

WP

I opisuje dalej: - Zdarza się też, że małżonek zabiera swoją żonę i dziecko na wakacje do rodzimego kraju, z którego nie ma zamiaru wrócić. Przerażona matka ma wybór – wrócić do Polski bez dziecka albo zostać w kraju swojego wybranka, gdzie często zostaje skazana na poniżanie oraz życie w zupełnie innej kulturze, której nie rozumie i jest pozbawiona wielu praw tak oczywistych w naszym kręgu cywilizacyjnym.

Plich opowiada też, co dzieje się później z kobietami. - Musi uśpić czujność męża, udając idealną żonę, pogodzoną z nowym losem. Żeby uratować dzieci, musi mieć twarz anioła, a charakter przebiegłego lisa. Jedną z takich akcji przeprowadziłam w tym tygodniu w jednym z arabskich krajów – czytamy.

- Zazwyczaj wyjeżdżam na zorganizowane wycieczki z dziećmi i rodziną, aby nie budzić żadnych podejrzeń. Zarezerwowałam na granicy z Grecją hotel dla matki i odzyskanego dziecka, sama zaś wyruszyłam na akcję jako niezwracająca niczyjej uwagi turystka. Po skończonej akcji szczęśliwa matka wraz z dzieckiem zostaje natychmiast odtransportowana na lotnisko, gdzie odlatuje do Polski, a ja, jakby nigdy nic, wracam do swojego hotelu, udając przykładną turystkę sączącą soczek przy basenie. Serce mi się wtedy raduje na myśl o tym, iż kolejne dziecko i matka są bezpieczne – pisze.

W komentarzach pod postem jednak więcej opinii jest tych, które dotyczą romansu jej partnera z Wodzianką, a nie opisywanej historii. Plich do tej pory konsekwentnie nie komentuje swojego życia prywatnego. Myślicie, że to dobre posunięcie?

WP

Zobacz też: Wodzianka ujawnia kulisy związku z Rutkowskim: "Krzysztof ODDAŁ MAI ZALICZKĘ NA ŚLUB!"

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP