Trwa ładowanie...
d131w7h

Małgorzata Rozenek-Majdan wyśmiewa Kingę Rusin. Przedstawiła własną wersję opowieści

Małgorzata Rozenek-Majdan po pobycie w USA wraca do Polski. Podczas lotu Perfekcyjna Pani Domu postanowiła wyśmiać opowieść Kingi Rusin.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Małgorzata Rozenek-Majdan wyśmiewa Kingę Rusin. Przedstawiła własną wersję opowieści
Małgorzata Rozenek-Majdan wyśmiewa Kingę Rusin. Przedstawiła własną wersję opowieści (ONS.pl)
d131w7h

Opowieść Kingi Rusin zyskuje coraz większy rozgłos, nie tylko w Polsce, ale również poza granicami kraju. Dziennikarka zrelacjonowała imprezę w Los Angeles, która odbyła się po tegorocznych Oscarach. Z jej obszernego raportu wynika, że odbyła długą rozmowę z Adele na temat butów, a następnie zrobiły sobie pamiątkowe zdjęcie. Pobrała także darmową lekcję tańca u Jaya-Z oraz otrzymała pochwały ze strony Beyonce.

Głos w tej sprawie zabrały już Doda, Katarzyna Nosowska, a także żona Kamila Stocha. Tym razem swoją opowieść przedstawiła Małgorzata Rozenek-Majdan, która miała trochę wolnego czasu w czasie powrotnego lotu z Nowego Jorku. Swoją relację opublikowała za pośrednictwem Instagrama pod zdjęciem z samolotu.

"Podczas wczorajszej podróży w prywatnej strefie samoloty rozmawiałam ze stewardesą o butach (ja na zdjęciu po przytyciu chyba z 30kg!), a pilot uczył mnie imprezowej instrukcji bezpieczeństwa o nazwie makarena. Wiem, brzmi to surrealistycznie. Ale od początku... Tylko ok. 20 osób, na małej podniebnej przestrzeni, z najlepszą muzyką, filmami, z zakazem robienia zdjęć (powyższe to wyjątek po imprezowy). Strefa Business zamknięta i pilnie strzeżona, wejście osobnymi drzwiami, żeby nie dało się nikogo sfotografować. Miejsce, w którym wszyscy mogą się wyluzować i zaszaleć! Każdy dostaje na wejściu kapcie (weszłam w tę opcję) i bawi się bez skrępowania do białego rana. Zaczęło się od rozmowy ze stewardesą o moich trampkach (namawiała mnie na kapcie, których ona sama nie miała ich na nogach), Szczerze, nie poznała mnie, bo nie jestem szczupła jak przecinek! Gadałyśmy, zaśmiewając się do momentu, kiedy powiedziałam, jak się nazywam. Rozmowa ze stewardesą była przepustką do miłej konwersacji ze stewardem. A później już było totalne szaleństwo! Steward uczył mnie układu tanecznego (bezskutecznie, bo skomplikowany, ale za to było śmiesznie), jedna z pań siedzących obok, patrząc na mój strój we flagę amerykańską, stwierdziła ze śmiechem, że ją przyćmiła (miała na sobie ciemnogranatowym welurowy dres), z pewnym panem tańczyłam przez chwilę za rękę (taka była konwencja, a ja siedziałam obok). Otoczony wianuszkiem stewardes Pysiula posyłał mi uśmiechy, ale chyba dlatego, że jego też rozśmieszył mój taniec z pewnym panem. Klan obcokrajowców bawił się we własnym gronie. Pierwszy i drugi pilot wzięli udział w podniebnym start session gospodarzy LOT-u. Popis w przejściu dał młody tata, a przy wejściu wykładziną zawładnęli jego synowie. Blondwłosa stewardesa zaproponowała mi przekąski. Kiedy z ciekawością zajrzałam do wózka, który pchała (do jedzenia było do wyboru: carpaccio, sałatki, lub łosoś). W towarzystwie brunetki był pewien brunet, z nim rozmawiałam najdłużej. Zapomniałam o paru osobach, ale ich nie pamiętam. Ot taki zwykły lot. Do domu doleciałam o 7.00 rano. Nic mi się nie przyśniło" - napisała Perfekcyjna Pani Domu.

Jak wam się podoba nowa wersja wydarzeń?

d131w7h

Podziel się opinią

Share

d131w7h

d131w7h