Trwa ładowanie...

Polska straż: "nie można wjechać na festiwal". Ale Niemcy wjechali

Rzecznik lubuskiej straży mówi, że wóz do polania tłumu pod sceną Pol’and' Rock nie mógł tam wjechać ze względów bezpieczeństwa. To dziwne, bo niemiecki wjechał. Nikomu nic się nie stało

Share
Polska straż: "nie można wjechać na festiwal". Ale Niemcy wjechali Źródło: Pol’and’Rock Festiwal, fot: Ola Skorżyńska
djp2l3p

Piątkowa noc, godz. 1 w nocy. Koncert Tabu, zespołu reggae, na Pol’and’Rock. Dziesiątki tysięcy ludzi zmęczonych całodziennym upałem widzą wjeżdżający pod scenę wóz strażacki. Ludzie z Pokojowego Patrolu robią wokół wozu krąg, żeby nikt nie dostał się pod koła. Wóz wjeżdża w tłum i zaczyna polewać ludzi. Jest szał, entuzjazm! Fani są zachwyceni – wreszcie wytchnienie od piachu, pyłu, gorąca.

Jedyna dziwna sprawa: czerwony wóz ma napis Feuerwerh – straż pożarna po niemiecku. Bo wóz przyjechał z Berlina.

Wicekomendant lubuskiej straży pożarnej Przemysław Gliński odmówił przysłania polskich wozów. Dlaczego? Tłumaczy nam rzecznik lubuskiej straży kapitan Dariusz Szymura: Chodzi o względy bezpieczeństwa. Zwrócono się do nas z prośbą, czy możemy naszymi samochodami wjechać w ten tłum pod scenę. My wyszliśmy z założenia, że stwarza to zagrożenie dla uczestników festiwalu i wyszliśmy z alternatywnym rozwiązaniem dla pana Owsiaka, że użyczymy sprzętu, kurtyn wodnych, żeby organizatorzy sobie z tego skorzystali i to rozwinęli. Pan Owisak z tego nie skorzystał. Biorąc pod uwagę, że to zwarty tłum, imprezy masowej o podwyższonym ryzyku, jest to niebezpieczeństwo, żeby ogromny pojazd się tam poruszał. Alternatywa w postaci kurtyn to lepsze rozwiązanie. Dodam, że na spotkaniu w środę, tuż przed festiwalem, zapytaliśmy organizatora o to, czy przed festiwalem jakieś rozwiązania są przewidywane na wysokie temperatury. I wtedy organizator powiedział, że nie przewidują jakichś specjalnych rozwiązań, że wystarczy im tzw. grzybek.

Pol'and'Rock
Źródło: Pol'and'Rock

Problem w tym, że dotąd wozy Ochotniczej Straży Pożarnej co roku wjeżdżały w tłum i było to festiwalową tradycją. W tym roku jednak komendant po raz pierwszy nie wydał na to zgody.

Rzeczywiście straż rozstawiła kurtynę wodną, jednak nie pod dużą sceną, ale w drodze na teren festiwalu, przy Al. Milenijnej. Taka kurtyna produkuje coś w rodzaju mgiełki wodnej.

djp2l3p

Tymczasem Niemcy od rana nawadniają teren pod sceną. Byłem świadkiem, jak wóz Feuerwehr polewał pusty właściwie teren pod sceną około godz. 11.30, aby nie kurzył się on w czasie koncertu.

Pol'and'Rock
Źródło: Pol'and'Rock, fot: Igor Kohutncki

Co ta to rzecznik festiwalu Pol’and’Rock Krzysztof Dobies? – Kurtyny wodne to pomysł absurdalny. Trudno ją postawić pod sceną w bawiącym się tłumie. To, że my musimy walczyć, żeby pomóc ludziom, to jest bardzo słabe. Tu są przypadki zasłabnięcia, kilka razy musiała interweniować służba medyczna i ta woda strażacka by bardzo pomogła. To duża ulga, duży komfort. Publiczność prosiła o tę wodę. Dziwi nas, że musimy o to walczyć. To było dotąd tradycją festiwalu. Dziesiątki razy polskie wozy polewały ludzi. W tym roku jest niestety inaczej.

Dodajmy, że wicekomendant lubuskiej straży Przemysław Gliński kandyduje na burmistrza Wschowy w najbliższych wyborach samorządowych. Z ramienia PiS.

Zobacz: Owsiak w "Hardtalk - na ostro" o prezydenturze i wrogach jego festiwalu

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
djp2l3p

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
djp2l3p
djp2l3p