ycipk-j8naar

Ludzie przestaną pracować i będą romansować z robotami? Specjalistka od sztucznej inteligencji w show Prokopa

Marcin Prokop w programie "Z tymi co się znają" rozmawiał ze skandalistami, jak Wojewódzki czy Wardęga, z mistrzami w swoim fachu jak Jaryszek - tatuażysta, Dudziak – wybitna piosenkarka, z podróżnikami jak Wojtaczka. Tym razem jego gościem była specjalistka od sztucznej inteligencji, Aleksandra Przegalińska.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Aleksandra Przegalińska u Prokopa
Aleksandra Przegalińska u Prokopa (Materiały prasowe)
ycipk-j8naar

Doktor filozofii sztucznej inteligencji, która pracuje w Polsce, ale prowadzi też badania w MIT - Massachusetts Institute of Technology, opowiedziała o technobogu, robocie Sophia, który budzi zachwyt, choć również straszy, zdradziła co sądzi o seksrobotyce i zastanawiała się, czy ludzi czeka kiedyś życie bez pracy. A jeśli tak – będzie to technoniebo czy technopiekło?

Zobaczcie całą rozmowę Prokopa z Przegalińską

ycipk-j8naar

- Staram się połączyć filozofię z praktycznym działaniem w obszarze sztucznej inteligencji. Staramy się odpowiedzieć na przykre, mroczne pytania o bezrobocie, o to, czy roboty chcą nas zgładzić, czy źle nam życzą – mówiła Przegalińska, profesjonalistka, która, jak sama przyznała, swoją dziedzinę uwielbia, ale ma chwile zwątpienia.

Rok 2018 nie będzie przełomowy

Kolejny prawdopodobnie też nie. Przegalińska w wywiadzie nie kryła, że nie należy do optymistów, którzy uważają, że już za moment staniemy się technologiczną potęgą. I mowa nie o Polakach, ale ludzkości.

- Są tacy, którzy oczekują technomesjasza, technoboga. Są środowiska, które bardzo się cieszą z rozwoju technologicznego i bardzo czekają na zmiany, które technologia może wywołać – uczynić nasz świat krainą szczęśliwości, dobrobytu, braku pracy, zwłaszcza mozolnej. Jest też liczna grupa, która się raczej formy zmiany technologicznej obawia – tłumaczyła filozofka.

ycipk-j8naar

Sądząc po tym, co się dzieje – mowa o problemach z technologią, uzależnianiu się od niej i fakcie, że ludzie widzą w technologii nie tylko jasne punkty - rozwój technologii będzie następował, ale nie ma co liczyć na rychłe zastąpienie ludzi, np. jako pracowników, robotami. Chociaż, jak twierdzi Przegalińska, niektórzy uważają, że technobóg już działa, a my żyjemy w jego świecie. Kto ma rację?

Niewiele wiemy

- Stworzyliśmy nienadzorowalny byt – stwierdziła specjalistka. Sztuczna inteligencja istnieje od lat, a dzięki prowadzonym badaniom, projektom, rozwija się, jednak, co ciekawe, nie wiemy do końca, jak przetwarza dane.

ycipk-j8naar

"My" w tym wypadku oznacza i laików, którzy często nie mają pojęcia, jak zaawansowane prace są prowadzone, ale i osoby zawodowo zajmujące się tematem.

- Nie wiemy, jak sieć procesuje informacje. Nie wiemy, jak to się dzieje – naukowcy również. Na MIT powstał projekt, który obiera sieć jak cebulę. Można zacząć sprawdzać, jak sztuczna inteligencja przetwarza informacje – mówiła Przegalińska. - W ciągu roku, dwóch będziemy wiedzieć, co się dzieje w "czarnej skrzynce".

Tym terminem określa się procesy zachodzące "w umyśle" sztucznej inteligencji, których człowiek nie rozumie – są dla badaczy "czarną skrzynką", wielką niewiadomą. Mówi się o niej np. gdy sieci neuronowe składające się na sztuczną inteligencję samodzielnie się uczą i, jak AlphaGo, zwyciężają w gry z mistrzami, ludzkimi mistrzami.

ycipk-j8naar

Jakiś czas temu komputer wygrał starcie w grę, którą uważa się za najtrudniejszą, pod względem strategicznym, na świecie – go. AlphaGo sam nauczył się grać, rozpoznał zasady, znalazł metodę, strategię nieznaną wcześniej ludziom i praktycznie ją wykorzystał. Aż strach pomyśleć, jaki będzie kolejny etap rozwoju sztucznej inteligencji.

- Jestem zakochana w tej dziedzinie od wielu lat. Wiedziałam, że to coś, czym chcę się zajmować. Boimy się tego, ale jest w tym tajemnica i urok. Zwłaszcza dla ludzi, którzy czytają s-f, nasiąkli tym – tłumaczyła Przegalińska. Doktor uspokoiła osoby przerażone myślą o "buncie robotów", opowiadając o Elonie Musku inwestującym w projekty rozwijające sztuczną inteligencję, ale i w takie, które w razie problemów pozwolą w każdej chwili ją wyłączyć.

Z tymi co się znają Materiały prasowe
Podziel się
ycipk-j8naar

Bez pracy

Nowe technologie budzą strach nie tylko ze względu na uprawdopodobnienie się filmowych scenariuszy – chodzi też o prozę życia, czyli pracę. W przyszłości wiele zadań, które dziś zostają przydzielone bardziej lub mniej zadowolonym z tego ludziom, można by zlecać robotom. W końcu boty mogłyby robić za nas absolutnie wszystko, a ludzie żyliby tylko dla przyjemności, choć niestety, nie opływając w dostatki. Ale czy na pewno?

- Nie wierzę w uniwersalny dochód gwarantowany. Opodatkujemy maszyny, damy ludziom malutkie pieniądze, żeby oni mogli sobie żyć, bo nie będzie dla nich pracy – to jest koncepcja która się nie bilansuje – mówiła Przegalińska.

- Trzeba bardzo ostrożnie pomyśleć o tym, czy rzeczywiście chcemy odbierać pracę. Czym jest praca? Bo to, że nie chcemy, na przykład, wypełniać faktur to jest dla mnie jasne. Powinieneś mieć przyjemność z tego, że możesz to robić, ale nie powinieneś być zmuszany do tego, aby to robić. Dla mnie papierkowa robota to jest męka i chciałabym, żeby systemy przetwarzania pisma lepiej działały. Chętnie wydeleguję część żmudnych ról w swoim życiu sztucznej inteligencji, ale inne bym sobie zostawiła. Dla mnie wizja totalnego braku pracy jest wizją smutną, udręki – co tu ze sobą zrobić?

Granica zaufania do technologii

To nie wszystko. Nowe technologie mogłyby oznaczać pożegnanie z ulubioną pracą, ale i powitanie nowego sposobu na życie – pod ciągłą oceną. Tak jak obecnie punkty zdobywają użytkownicy aplikacji do jazdy taksówkami, tak w przyszłości oceny moglibyśmy dostawać za wszystko – a co za tym idzie być karani lub nagradzani. Problem w tym, że gdyby wyrokowała o nas sztuczna inteligencja, moglibyśmy nie wiedzieć, co jest ocenie poddawane, nie moglibyśmy sprzeciwić się wynikowi obliczeń. Niezbyt miła perspektywa.

- Myśmy już doszli do ściany. Zaufanie do systemów ekspertowych, oceniania ryzyka jest bardzo duże. Człowiek się odrobinkę zrelaksował. Jest to kłopot, dlatego że czujemy, że nie musimy tego sprawdzać, nie czujemy się nawet kompetentni dostatecznie, żeby to sprawdzać. W przypadku "czarnej skrzynki" mamy taką sytuację – nawet jeśli chciałabym sprawdzić system, to nie wiem jak. To jest kłopot – mówiła Przegalińska.

Technopiekło i technoniebo

- Technoniebo może wyglądać tak, że człowiek wyzwolony z okowów pracy, będzie miał dużo wolnego czasu i będzie dążył w naturalny sposób do maksymalizowania swojej przyjemności. Jak już tak maksymalnie zmaksymalizuje tę przyjemność to będzie oznaczało, że się uploaduje świadomością do chmury i w tej chmurze będzie przeżywał wieczny orgazm. Będzie non stop stymulowany – rozmarzył się Prokop.

Przegalińska nie była przekonana, czy możliwe jest, aby człowiek przez cały czas odczuwał przyjemność. Jej wizja jest nieco inna.

- Roboty są suplementem życia, które przypominają, że nie ma osoby, z którą można to zrealizować. Kusi mnie wizja technozatopienia, wschodnie wątki zen, nagle powstaje neosfera zuploadowanych do sieci umysłów, które się komunikują być może bez języka werbalnego, za pomocą samych myśli, wymiana jest ciągła. Że ja się rozpływam – nie ma podmiotowości, tożsamości. Może to jest bardziej technonirwana niż technoorgazm.

Sophia

- Renderowanie ludzkiego mózgu jest szalenie trudne. Jestem boleśnie świadoma, że mamy szereg ograniczeń, by dobrze to robić – Przegalińska nie ma wątpliwości, że na stworzenie technoklona trzeba jeszcze poczekać. Tymczasem istnieje Sophia, robot humanoidalny, twarz sztucznej inteligencji. Twarz o nieco spowolnionej mimice, dziwacznym wyglądzie i wykręconej szyi, ale jednak bardziej od wszystkich innych robotów przypominająca ludzką postać – nie tylko wyglądem.

- Sofia jest Piastem Kołodziejem sztucznej inteligencji. Coś unaocznia. Czasem mówi od rzeczy, czasem odpala spisane skrypty, ale jej obecność uwrażliwia ludzi na sztuczną inteligencję. Odczuwamy całe spektrum dziwnych uczuć, kiedy ona się pojawia.

Okazuje się, że humanoidalne roboty budzą ciekawość, ale i wstręt. Doktor przytoczyła przykład studentów, ludzi młodych, kształcących się i żyjących w otoczeniu nowinek technologicznych – gdy zobaczyli Sophię, obawiali się, czuli dyskomfort. Robot pozornie sprawia bowiem wrażenie człowieka, ale gdy na niego patrzymy, słuchamy go, coś "nie gra" – różnice są niewielkie, lecz zauważalne.

Jak mówi Przegalińska, boty za wolno się uśmiechają, coś dziwnego dzieje się też z ich oczami. Są fizycznie podobne do ludzi, starają się też same "myśleć", szukać odpowiedzi na pytania i czasem robią to trafnie, ale… po prostu są wciąż tylko maszyną.

I mowa nie tylko o robocie do dyskusji, ale również tworach, które powstały w innym konkretnym celu – do seksu.

Z tymi co się znają Materiały prasowe
Podziel się

Sekstechnologia

- Seksrobotyka zagnieżdża się, istnieje, ale nie była nigdy głównym mainstreamem. Myśmy potrzebowali maszyn, żeby nas chroniły albo żeby robiły za nas rzeczy trudne. Jeśli chodzi o seks, masz dolinę niesamowitości i to są chropowate interakcje. Jestem przekonana, że jest grupa ludzi, która kupi te maszyny, ale kupują je w konkretnym momencie swojego życia i potem je odkładają. To nie są partnerzy czy partnerki na stałe. To są narzędzia jak wibrator – argumentowała Przegalińska.

Doktor wcześniej już w trakcie rozmowy z Prokopem zauważyła: - Obstawiam, że seksrobotyka będzie się rozwijać, a nie cudowna dziedzina, którą sobie wybrałam.

Gdy Prokop skończył wywiad, a kamera wciąż była włączona, można był usłyszeć ciekawą opinię Przegalińskiej na temat dziennikarza.

- Ty jesteś bardzo ludzki. 94% człowieka w człowieku – stwierdziła.

Polub WP Gwiazdy
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-j8naar

ycipk-j8naar
ycipk-j8naar