Trwa ładowanie...
d6n4a4d
Tomasz Organek: brak kontaktów międzyludzkich wpływa na nas destrukcyjnie

Tomasz Organek: brak kontaktów międzyludzkich wpływa na nas destrukcyjnie

Tomasz Organek gościł w programie Newsroom WP. W rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą przyznał, że jak wielu artystów wyczekuje odmrożenia koncertów i spotkań na żywo z fanami. Nie tylko w kontekście powrotu do pracy, ale właśnie spotkania z człowiekiem i tworzenia wspólnoty, którym wydarzenia artystyczne sprzyjają. Muzyk podkreślił, że są potrzebne właśnie teraz, kiedy wiele osób mierzy się z kryzysem psychicznym, czy to wywołanym Covid-19, czy troską o bliskich i pracę. Koncerty mogą być jednym ze sposobów na „wytrzęsienie” zalegających złych emocji. – Tych napięć było bardzo dużo, związanych z troską o nasze życie, zdrowie. A to nie jest błaha sprawa, bo wiele osób ciężko to przechodzi. Moja bardzo bliska osoba odeszła z powodu Covidu, wiele innych wciąż odchodzi, poza tym koronawirus ma też duży wpływ na układ nerwowy, a statystyki podają przecież, jak oblegani są psychiatrzy i psychologowie – mówi. Posłuchajcie fragmentu rozmowy.

Przewiduję, że tęsknisz za takimi Rozwiń

Transkrypcja:

Przewiduję, że tęsknisz za takimi wydarzeniami, za takim kontaktem z publicznością, za muzyką na żywo po prostu? Oczywiście, że tęsknię i właściwie od ponad roku jesteśmy pozbawieni tej możliwości. Ja zgadzam się z tymi obostrzeniami i to nie jest tak, że ja jakoś oponuję czy kontestuję te obostrzenia, bo rozumiem, że zdrowie jest najważniejsze i w ogóle z tym nie dyskutuję. Zaszczepiłem się pierwszą dawką, czekam na drugą. Mam nadzieję, że pokonamy tego koronawirusa i wrócimy do wspólnej zabawy, do koncertowania, przeżywania emocji. Bo takie zdarzenie artystyczne, które odbywają się online, one nie do końca jakby spełniają swoją rolę. Bo czy to teatr, czy to kino, czy koncert, czy jakiekolwiek inne spotkanie artystyczne ona ma dopiero wtedy sens, jeżeli jest przeżywane kolektywnie, jeżeli się na tym zdarzeniu budujemy, jeżeli służy pewnemu katharsis, oczyszczeniu czy nawet zabawie, ale to też jest odreagowanie pewnego stresu. I to buduje też nasze tożsamości. Jeżeli my stoimy obok siebie na koncercie czy jesteśmy w teatrze. O tak, wspólnota, poczucie takiej wspólnoty. Wspólnota, oczywiście. I bez tego to przeżywanie muzyki czy sztuki w ogóle jest niemożliwe. Trudno sobie, proszę państwa, wyobrazić lepsze, większe, takie bardziej zacne i szlachetne poczucie braterstwa z drugim człowiekiem, który stoi obok, dorosłym facetem, który tak samo jak ja skacze w rytm tego samego refrenu. Zespół Organek na przykład i to rzeczywiście jest dobrze zbudowana wspólna, prawda, na takiej szlachetnej podstawie. Tego nam trzeba. No tak, potrzeba nam, a szczególnie teraz po, mam nadzieję, już po tej pandemii takiego wspólnego przeżywania radości, jakiegoś takiego szuka nowej nadziei na przyszłość, optymizmu, nie wiem. A przede wszystkim też wytrzęsienia i przeżycia tego stresu, tego napięcia psychicznego, które nam towarzyszyło. Bo tych napięć oczywiście było bardzo dużo i jest ciągle bardzo dużo. Od tego martwienia o nasze zdrowie, nasze życie. A to nie jest błaha sprawa, bo mogę powiedzieć, że bardzo bliska mi moja osoba odeszła niedawno z powodu COVID-u, bliższe, dalsze osoby odchodzą, ciężko to przechodzą. I to już nie tylko mówię tutaj o kwestii zdrowia fizycznego, bo oczywiście to jest najważniejsze, ale też o psychice naszej. Koronawirus bardzo silnie wpływa na nasz układ nerwowy. Statystyki podają, że psychiatrzy, psychologowie, terapeuci są coraz bardziej oblegani. Ponieważ to zamknięcie, ten strach o naszą pracę, w ogóle pozbawienie kontaktów międzyludzkich wpływa na nas destrukcyjnie.
d6n4a4d
d6n4a4d