WP

Księżne Kate i Meghan toczą ze sobą wojnę. Łzy, zazdrość i awantury

Od kiedy Meghan oficjalnie dołączyła do rodziny królewskiej, nie ma dnia, aby w tabloidach nie pojawiły się informacje na temat konfliktu księżnej Sussex z księżną Kate. Obie panie ponoć do tego stopnia za sobą nie przepadają, że święta postanowiły spędzić osobno. Ile w tym prawdy?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Księżna Kate nie przepada ponoć za księżną Meghan
Księżna Kate nie przepada ponoć za księżną Meghan (Getty Images)
WP

O konflikcie Meghan Markle i Kate Middleton mówi się od dawna. Nie są w stanie wspólnie zasiąść przy jednym świątecznym stole, jedna jest zazdrosna o popularność drugiej, obie jak lwice walczą o sympatię królowej - to tylko część z zarzutów, jakie pojawiają się pod ich adresem. Pikanterii dodaje fakt, że według królewskiego protokołu żadna z nich nie może komentować rewelacji, jakie codziennie na ich temat tworzą brytyjskie tabloidy. Ich zadaniem jest bycie ponad plotkami. Taka postawa jeszcze bardziej potęguje insynuacje na temat rzekomego konfliktu obu pań. O co w tym wszystkim chodzi i czy rzeczywiście księżne aż tak zaszły sobie za skórę?

Królewski dwór nie znosi konkurencji

Trudno dokładnie wskazać moment, w którym Kate i Meghan miały stanąć po dwóch stronach barykady. Najprawdopodobniej stało się to w chwili, w której książę Harry włożył na palec swojej wybranki pierścionek zaręczynowy. Media niemal z dnia na dzień zaczęły interesować się jego narzeczoną, a Middleton została zepchnięta na boczny tor. Kate miało to zaboleć. Do tej pory bowiem to ona była porównywana do księżnej Diany i nazywana następczynią "królowej ludzkich serc". To ona zyskała tytuł pupilki Elżbiety II i ikony mody. Gdy tylko Meghan pojawiła się w rodzinie królewskiej, ten czar prysł. I to niemal bezpowrotnie. Dobra pożywka dla brytyjskich tabloidów.

Meghan stała się ulubienicą plotkarskiej prasy. Być może gdyby była nudną artystokratką, szumu by nie było. Ale Markle była amerykańską aktorką, wychowywaną w wierze protestanckiej, z rozwodem na koncie. To wszystko sprawiło, że na królewskim dworze i wokół 37-latki zawrzało. Nikogo już nie obchodziło kolejne oficjalne wyjście perfekcyjnie wystylizowanej Kate. Teraz na świeczniku była Meghan, która wybitnie odstawała od tego, do czego przyzwyczaiła poddanych księżna Cambridge.

WP

Histeria podczas przymiarek

Po zaręczynach ogłoszono, że ślub Meghan i Harry'ego zaplanowano na 19 maja br. Klamka zapadła. Obywatele oszaleli ze szczęścia, a dla Kate podobno był to kolejny cios. Cała Wielka Brytania z wypiekami na twarzach śledziła przygotowania panny młodej do tego wielkiego dnia. Jak będzie wyglądać suknia ślubna, z jakiej cukierni zostanie zamówiony tort i jaki kolor serwetek pojawi się na stołach. Nikogo nie obchodziło to, co dzieje się z żoną księcia Williama.

"Daily Telegraph" informował, że Kate, która została zaangażowana w przygotowania do ślubu przyszłej szwagierki, rozpłakała się podczas przymiarek sukienki dla jej córki. Niektórzy twierdzą, że po prostu wzruszyła się na widok pięknie ubranej Charlotte. Większość sugeruje jednak, że powodem była zazdrość o huczne wesele Meghan i fakt, że Kate musi w nim uczestniczyć.

Oprócz tego, jak podawały brytyjskie media, tego samego dnia doszło do kolejnej sprzeczki między paniami. Markle ponoć pokłóciła się z królową w kwestii ślubnego diademu. W bojowym nastroju ruszyła na rozmowę z Kate, na którą nalegała księżna Cambridge. I się zaczęło. Obie panie poważnie się pokłóciły, a żona księcia Williama wyszła z pałacu kompletnie zapłakana.

WP

Ślub przyćmił narodziny royal baby

Długo wyczekiwany ślub Meghan i Harry'ego sprawił, że narodziny księcia Louisa, czyli trzeciego royal baby, odszedł w zapomnienie. Według brytyjskiej prasy kolorowej, z tym faktem najbardziej nie mogła uporać się właśnie Middleton. Przez lata to ona była ozdobą brytyjskiej monarchii i to o niej huczały media na całym świecie. Niestety, kwietniowy poród był niczym w porównaniu z majowym ślubem.

Wiele mówiło się też o tym, że królowa Elżbieta II długo nie akceptowała wybranki młodszego wnuka i stała po stronie Kate. Ponoć nie podobało jej się, że Meghan jest Amerykanką, ma na koncie rozwód i karierę aktorską. Niespodziewanie, po książęcym ślubie wszystkie spory i niedopowiedzenia poszły w niepamięć. Podczas pierwszej wspólnej podróży królowej i nowej księżnej dziennikarze dopatrzyli się kilku drobnych gestów, które świadczyły o akceptacji ze strony monarchini.

Jednym z nich były kolczyki z perłami, które podczas wyjazdu miała Meghan. Jak się okazało, biżuteria z perłami pochodziła z prywatnego skarbca Windsorów. Znawcy dworskiej etykiety zgodnie stwierdzili, że kolczyki są prezentem od samej królowej, a to z kolei oznaczało, że żona Harry'ego została w pełni zaakceptowana przez rodzinę królewską. A przynajmniej przez jej większą część.

WP

- Jak dotąd, to wszystko tylko medialne plotki. Wszyscy myślą, że tak rzeczywiście miałoby być, bo to wydaje się być bardzo prawdopodobne, bardzo ludzkie, że gdy do rodziny królewskiej wchodzi nowa, być może jeszcze piękniejsza kobieta, to należałoby oczekiwać jakiegoś konfliktu. Do tego dowiadujemy się z medialnych doniesień, że Meghan całkiem dobrze układa sobie relacje z królową, ich pierwsze spotkania wypadały jak najbardziej korzystnie, więc rzeczywiście pojawiają się dodatkowe spekulacje, kto tu tak naprawdę jest pupilkiem monarchini - tłumaczył jakiś czas temu w rozmowie z WP Gwiazdy Marek Rybarczyk, autor książki "Skandale angielskich dworów".

Przelała się czara goryczy

Kate z każdym kolejnym dniem coraz trudniej znosiła popularność szwagierki. I znów warto dodać "podobno". Gdy Meghan święciła triumfy na kolejnych oficjalnych wyjściach, ona siedziała w domu, korzystając z przysługującego jej urlopu macierzyńskiego. Gdy księżna Sussex olśniewała perfekcyjnym wyglądem, ona całymi dniami zajmowała się dziećmi i nie w głowie były jej wycieczki do fryzjera i makijażysty. To wszystko sprawiało, że napięcie między damami miało rosnąć.

Punktem kulminacyjnym wojenki o popularność w królewskim pałacu okazała się być ponoć lista najbardziej wpływowych kobiet. Sporządził ją magazyn "Vogue". Po raz pierwszy znalazła się tam członkini brytyjskiej rodziny królewskiej - i to nie Middleton. Miejsce w rankingu zajęła... Meghan. Jak łatwo się domyślić, Kate nie była zadowolona z takiego obrotu spraw. Dla mediów stała się jedynie nudną matką trójki pociesznych dzieci. To Markle przynosiła plotki i dostarczała mediom skandali (m.in. jej konflikt z ojcem i siostrą).

WP

Gdy wydawało się, że panie na jakiś czas zawarły rozejm, mediami zatrzęsła kolejna informacja. Pałac ogłosił, że księżna Sussex spodziewa się dziecka. Spokój Kate znów został zmącony, a oczy całego świata skierowane na Meghan. Zanim jednak dojdzie do królewskiego porodu, Windsorowie muszą spędzić wspólne święta. I tu znów pojawia się konflikt interesów.

Święta niezgody

Meghan i Harry powoli przygotowują się do najważniejszej roli w swoim życiu - rodziców. Aby móc w pełni cieszyć się tym stanem i w spokoju spędzać pierwsze chwile z małym następcą tronu, zdecydowali się na przeprowadzkę. Początkowo mieli zamieszkać w Pałacu Kensington, co oznaczałoby bliskie sąsiedztwo z Kate, Williamem i ich dziećmi. Middleton robiła jednak wszystko, by szwagierka zmieniła zdanie. I dopięła swojego. Przyszli rodzice ostatecznie wybrali zamek Windsor.

Kate stara się też, aby nadchodzące święta Bożego Narodzenia spędzić w gronie najbliższej rodziny, do której niestety, nie zalicza Meghan. Jak sugeruje "The Sunday Telegraph", księżna chce w tym roku pojechać do rodziców do posiadłości w Berkshire. Natomiast Meghan z mężem wybierają się do Norfolk, by w towarzystawie królowej Elżbiety II i księcia Filipa celebrować świąteczne dni.

WP

Ile w tym prawdy?

To pytanie spędza sen z powiek wszystkim fanom brytyjskiej rodziny królewskiej. Każdy chce wiedzieć, czy konflikt między Kate a Meghan to jedynie wymysł tabloidów, czy też za śnieżnobiałymi uśmiechami księżnych rzeczywiście kryje się wzajemna niechęć. Prawda jest banalnie prosta. Windsorom zależy, aby było o nich głośno. Nie komentują żadnych plotek - taką mają zasadę, ale nie ubolewają szczególnie nad tym faktem. Wszystko więc wskazuje na to, że księżne toczą ze sobą wojnę na pokaz - po to, by wzbudzić pożądaną sensację.

- Jeśli chodzi o to, czy tam naprawdę jest jakiś konflikt, to nie ma na ten temat żadnych oficjalnych informacji. Wręcz przeciwnie, nie tak dawno pojawiły się informacje, że Kate pomaga Meghan, nawet w kwestii makijażu czy stroju, specjaliści od wizerunku są zatrudniani do doradzania również Meghan. Gdybyśmy mieli patrzeć na fakty, to są takie, że relacje pomiędzy paniami są dobre. Obie są feministkami, obie dobrze się dogadują, gdy występowały na jednej z konferencji, występowały dość zgodnie. Zresztą, gdyby Meghan czuła, że te relacje nie są poprawne, z pewnością nie dążyłaby do żadnej wojny. Gdyby królowa dowiedziała się o jakiejś wojnie toczącej się pomiędzy członkami rodziny, księżna szybko przestałaby być jej pupilkiem - podsumował w tym samym wywiadzie dla WP Gwiazdy Marek Rybarczyk.

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP